W skrócie
- W tymczasowo okupowanej Jałcie oraz na całym Krymie powstały długie kolejki do stacji paliw, a kierowcy czekają godzinami na benzynę z powodu ukraińskich ataków na infrastrukturę paliwową.
- Na całym półwyspie wprowadzono surowe racjonowanie paliwa, spadły rezerwacje hoteli, a lokalny transport jest poważnie utrudniony; problem ten dotyka zarówno cywilów, jak i rosyjską armię.
- Po atakach dronów na Moskwę i inne lokalizacje, mieszkańcy otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie z wojny oraz obawy o własne bezpieczeństwo.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W tymczasowo okupowanej Jałcie setki samochodów stoją w gigantycznych kolejkach na stacjach benzynowych. Rosjanie czekają godzinami w upale na kilka litrów paliwa. W sieci jak grzyby po deszczu pojawiają się kolejne filmy z całego półwyspu, pokazujące podobne sceny, a mianowicie ogromne korki i kolejki do stacji paliw.
To efekt ostatnich niezwykle celnych ukraińskich ataków dronowych na rosyjską infrastrukturę paliwową. W ostatnich dniach uderzono m.in. w kluczowy skład paliw w Siemikolodeziańskiej oraz morski terminal w Teodozji, czyli obiekty bezpośrednio zaopatrujące rosyjskie wojska stacjonujące na Krymie i walczące na południu Ukrainy.
Gigantyczne korki w Rosji
Dodatkowo drony niszczą cysterny na lądowym korytarzu Noworosja i zakłócają transport kolejowy. Efekt jest dramatyczny. Na całym okupowanym półwyspie wprowadzono surowe racjonowanie, które przewiduje maksymalnie 20 litrów na osobę. Wiele stacji jest całkowicie puste. A wszystko to dzieje się w szczycie sezonu turystycznego.
Lokalne media informują, że rosyjscy wczasowicze utknęli w kurortach bez paliwa, rezerwacje hoteli spadły o ponad 30%, a część autobusów już nie jeździ. To nie tylko problem cywilów, ponieważ cierpi też logistyka rosyjskiej armii. Ale Moskwa też już nie jest bezpieczna.
Zwykli Rosjanie już nie chcą wojny
Po ostatnich atakach dronów na stolicę, przerażeni mieszkańcy otwarcie piszą: "Dość tej wojny. Nie chcemy, żeby nasze dzieci ginęły za Donbas, skoro teraz oni mogą nas uderzyć w naszych własnych domach"... "Nigdy w życiu nie byłam tak przerażona". Wojna, którą Putin sprzedawał Rosjanom jako "bezpieczną i daleką", właśnie wjechała do ich domów, i to zarówno na okupowanym Krymie, jak i w samym sercu Rosji. Zwykli Rosjanie coraz głośniej mówią: "mamy już dość".
Ukraińcy atakują rosyjskie cele m.in. dronami FP-1 i FP-2 Sił Operacji Specjalnych. Są to nowoczesne drony dalekiego zasięgu, które miażdżą rosyjską logistykę nawet setki kilometrów za linią frontu. Kijów zapowiada, że jeszcze tego lata dokona pierwszego w historii ataku rakietowego na Moskwę pociskami FP-9.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











