Jedno z najdroższych miast USA oferuje działki za grosze. Są pod wodą!
Sprzedaż parceli w San Francisco za kilkaset dolarów błyskawicznie wzbudziła zainteresowanie i wywołała falę komentarzy. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak życiowa okazja w jednym z najdroższych miast USA. Sęk w tym, że to nie są standardowe grunty. Wszystkie sprzedane działki znajdują się bowiem… pod wodą. Co się z nimi stanie?

W skrócie
- Sprzedaż działek w San Francisco za kilkaset dolarów wywołała duże zainteresowanie, mimo że parcele znajdują się pod wodą.
- Eksperci wskazują na ryzyko inwestycyjne oraz potencjalne ograniczenia prawne i środowiskowe, m.in. rosnący poziom mórz.
- Pojawiły się sugestie adaptacji terenów, dotyczące np. możliwości budowy domów na wodzie lub innych konstrukcji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jedno z najdroższych miast USA i podwodne działki za grosze
W San Francisco, jednym z najdroższych miast w Stanach Zjednoczonych, znanym z wysokich kosztów utrzymania i domów wartych miliony dolarów, ciężko jest kupić tanią działkę. Niedawno zainteresowanym przedstawiona została jednak nietypowa inwestycja - padła propozycja, by ulokować kapitał w grunty znajdujące się pod wodą.
Na wtorkowej aukcji kilka takich działek zostało sprzedanych, w tym działka nr 17 w pobliżu Candlestick Point, obejmująca ok. 500 m2 powierzchni dna Zatoki San Francisco. Kosz każdej z nich oscylował wokół ok. 250 dolarów, podaje The Independent. Czy ma to sens? W końcu pomimo niskich kosztów ograniczenia są oczywiste: działki znajdują się pod wodą. Wypowiedzieli się na ten temat eksperci.
Kilkaset dolarów za działkę w San Francisco. Tyle, że pod wodą
Działki reklamowano jako "ciekawą inwestycję spekulacyjną". Część osób uważa takie zakupy za obarczone szczególnym ryzykiem. W tym konkretnym przypadku z San Francisco również pojawiło się wiele głosów zdziwienia i krytyki. Między innymi dlatego, że raporty naukowe ujmują San Francisco na liście metropolii zagrożonych zalaniem w przyszłości. Główne powody to podnoszący się poziom mórz oraz osiadanie gruntu.
Według doniesień ABC7 San Francisco niektórzy eksperci twierdzą jednak, że w związku z niedoborem gruntów w mieście, niektórzy inwestorzy są gotowi zaryzykować i zainwestować w nietypowe działki. Specjaliści zwracają uwagę na możliwe - choć trudne do wprowadzenia z uwagi na przepisy - zastosowania dla takich miejsc w przyszłości. Wymieniane są tu np. rekultywacja terenu czy budowa domów na wodzie.
Historyk Chris Carlsson wspomniał, że niektóre obszary San Francisco były niegdyś pokryte wodą, a później zostały zasypane, choć zaznaczył, że obecnie proces ten byłby znacznie trudniejszy ze względu na przeszkody prawne i środowiskowe - "To po prostu się nie wydarzy", mówił KGO-TV.
Budowa domów na wodzie i inne pomysły
Inni eksperci sugerują jednak, że jak najbardziej tereny te można sensownie wykorzystać. Dr Koen Olthuis, dyrektor generalny Waterstudio, firmy architektonicznej zajmującej się budową konstrukcji na wodzie, powiedział KGO-TV, że "większość tych lokalizacji, o ile nie znajdują się na otwartym morzu, ale w takich miejscach jak zatoka, obszary zalewowe, rzeki, kanały czy jeziora, jak najbardziej nadaje się pod zabudowę, gdzie można umieścić pływające fundamenty i na nich postawić domki".
Los tych podwodnych działek pozostaje niejasny. Ich pojawienie się w sprzedaży pokazuje jednak zarówno ogromne kontrasty na rynku nieruchomości w tak drogich miastach jak San Francisco, jak również nietypowe - a czasem ryzykowne - pomysły, które się wiążą z takimi inwestycjami.










