Spis treści:
- Wizjonerzy chcieli skolonizować dno oceanu
- Podwodne eksperymenty. Co poszło nie tak?
- NASA pod wodą
- Dlaczego podwodne cywilizacje nigdy nie powstały?
Wizjonerzy chcieli skolonizować dno oceanu
Kiedy w 1969 roku człowiek postawił pierwsze kroki na Księżycu, świat zachwycił się kosmiczną ekspansją. Niewiele osób pamięta jednak, że jeszcze kilka lat wcześniej wielu naukowców, inżynierów i wizjonerów uważało, że prawdziwą przyszłością ludzkości nie będzie Mars ani Księżyc, lecz głębiny oceanów.
W połowie XX wieku panowała fascynacja pomysłem stworzenia podwodnych miast, w których ludzie mieliby żyć nawet przez całe życie. Oceany zajmują większość powierzchni Ziemi, dlatego wielu badaczy twierdziło, że to właśnie tam znajdzie się kolejna granica ludzkiej kolonizacji.
Rozwój technologii nurkowej w latach 50. i 60. XX wieku sprawił, że głębiny przestały być dla człowieka całkowicie niedostępne. Pojawiły się nowe kombinezony, łodzie podwodne i systemy podtrzymywania życia. Naukowcy zadawali sobie pytania, dlaczego nie mielibyśmy stworzyć kolonii na dnie oceanu, skoro chcemy wysłać ludzi w kosmos?
Dla wielu osób życie pod wodą wydawało się nawet łatwiejsze niż życie na innych planetach. Nie trzeba było pokonywać ogromnych odległości, budować rakiet ani opuszczać Ziemi. Wystarczyło stworzyć odpowiednio wytrzymałe konstrukcje odporne na ciśnienie.
Wizjonerzy przewidywali, że w przyszłości pod powierzchnią oceanów mogą powstać całe społeczności: mieszkania, laboratoria, farmy, a nawet miasta połączone tunelami.
Podwodne eksperymenty. Co poszło nie tak?
Jednym z największych zwolenników podwodnego osadnictwa był francuski badacz oceanów Jacques Cousteau. Jego eksperymenty miały udowodnić, że ludzie mogą nie tylko nurkować głęboko, ale również normalnie funkcjonować pod powierzchnią. W ramach projektu Conshelf Saturation Dive Program tworzono specjalne podwodne mieszkania, w których nurkowie spędzali długie okresy.
Najbardziej znany był projekt Conshelf II z 1963 roku. Na dnie Morza Czerwonego ustawiono konstrukcję przypominającą mały dom. Naukowcy mieszkali tam przez 30 dni, jedli posiłki, pracowali i wykonywali badania. Ich dom miał kształt rozgwiazdy, lecz pojawiły się także inne struktury: hangar na łódź podwodną oraz głębokie laboratorium.

Co ciekawe, w jednym z eksperymentów mieszkańcy podwodnej bazy mieli nawet papugę. Ptak przebywał razem z nimi jako swoisty "towarzysz" życia pod wodą. Po zakończeniu eksperymentu dwa obiekty podwodne zostały wyciągnięte na powierzchnię, a pozostałe stały się podwodnymi celami dla nurków rekreacyjnych.

NASA pod wodą
Kiedy w drugiej połowie lat 60. XX wieku rozważano problemy związane z długotrwałą izolacją astronautów i zamknięciem ich w ciasnej przestrzeni, pojawił się pomysł badania takich problemów na grupie osób zamkniętych w podwodnym laboratorium. NASA i amerykańska marynarka wojenna postanowiły przeprowadzić taki eksperyment. Nazwano go Tektite.

Obiekt, w którym mieszkali uczestnicy Tektite, składał się z dwóch stalowych cylindrów o średnicy 3,8 m i wysokości 5,4 m, ustawionych pionowo na podstawie. Cylindry były podzielone na dwie kondygnacje - jeden z nich mieścił mostek z panelami sterowania, pod nim była kabina załogi, gdzie mieściły się 4 koje, zlew, kuchenka, lodówka, radio oraz telewizor. Drugi cylinder zawierał przedział ekwipunku, gdzie były urządzenia elektryczne, toaleta oraz duża zamrażarka, a nad tym znajdowała się wieża obserwacyjna. Właz, przez który wchodzili i wychodzili płetwonurkowie, był pod przedziałem ekwipunku.
Tektite I obejmował 60 dni przebywania pod wodą. W ramach Tektite II przeprowadzono 11 misji trwających od 2 do 4 tygodni. Skład jednej z nich stanowiły tylko kobiety.

Badano wtedy m.in.: jak organizm człowieka reaguje na długotrwałe przebywanie pod wodą, jak działa psychika ludzi zamkniętych w małej przestrzeni i czy można prowadzić badania nurkowe bez codziennego wynurzania. Eksperymenty te były ważne dla przyszłych misji kosmicznych, ponieważ izolacja i ograniczona przestrzeń podwodnych baz przypominały warunki, jakie mogły panować na statkach kosmicznych.
Później NASA już nie chciała się bardzo angażować w projekty związane z życiem pod wodą - skupiła się na podboju kosmosu.
Podwodne eksperymenty wciąż były kontynuowane, ale już nigdy nie na tak wielką skalę i z takim zapałem jak w latach 60., kiedy powstawały niezwykle ambitne wizje przyszłości. Architekci projektowali ogromne konstrukcje, wyobrażano sobie szklane kopuły na dnie oceanu, podwodne ogrody i farmy hodujące rośliny bez światła słonecznego.

Dlaczego podwodne cywilizacje nigdy nie powstały?
Choć pomysł był fascynujący, szybko okazało się, że życie pod wodą jest ekstremalnie trudne. Największym problemem było ciśnienie. Im głębiej znajduje się konstrukcja, tym większe siły próbują ją zgnieść. Nawet niewielka awaria mogła prowadzić do katastrofy.
Problematyczne było także dostarczanie żywności, naprawy konstrukcji, utrzymywanie zdrowia psychicznego podwodnych mieszkańców oraz koszty budowy i eksploatacji.
W porównaniu z tym wysłanie człowieka w kosmos zaczęło wydawać się bardziej atrakcyjne - zwłaszcza kiedy rządy przeznaczyły ogromne pieniądze na wyścig kosmiczny.











