Reklama

Mroczna strona męskiej natury

Gdyby mieli określić się jednym słowem, użyliby hasła "łowcy". Bo jak myśliwi polują na swoje ofiary, a później żywią się ich lękiem. Męska seksualność miewa wiele ciemnych stron, ale ta jest najmroczniejsza. Przytłaczająca większość seryjnych zabójców to mężczyźni, zaś u podłoża niemal każdej dokonanej przez nich zbrodni leżą motywy seksualne...

Kilka tygodni temu cały świat z zapartym tchem śledził policyjne poszukiwania zabójcy pięciu kobiet w angielskim Ipswich. Ciała ofiar znajdywano od 2 do 12 grudnia w promieniu kilku kilometrów kwadratowych - wszystkie miały od 19 do 29 lat. I wszystkie były prostytutkami. Wreszcie, 21 grudnia, w ręce funkcjonariuszy wpadł niejaki Steven Wright - 48-letni kierowca i operator wózków widłowych. Spokojny, nierzucający się w oczy "facet z sąsiedztwa"...

Krajowi "rekordziści"

Ojczyzna Wrighta to drugi na świecie kraj z największą liczbą stwierdzonych seryjnych zabójców. Prawdziwą mekką wielokrotnych morderców są Stany Zjednoczone - to tam dochodzi do trzech czwartych wszystkich takich zabójstw. Nie bez powodu więc akcja "Milczenia owiec" z Anthonym Hoppkinsem i Jodie Foster toczy się właśnie w USA.

Reklama

Ale i nasz kraj ma swoich ponurych "rekordzistów". "Najsłynniejszy" to Leszek Pękalski, znany jako "wampir z Bytowa". Prokuratura oskarżyła go o 17 morderstw, on sam jednak przyznał się do popełnienia 70 zbrodni... Inny okrutny zabójca to "Skorpion" - Paweł Tuchlin z Gdańska, który w latach 1975-1983 zabił 11 kobiet. Jeszcze "skuteczniejszym" w morderczym fachu okazał się Zdzisław Marchwicki, "wampir z Zagłębia", stracony w 1975 r., po tym, jak udowodniono mu 14 zabójstw kobiet.

Brutalne tortury

Dlaczego mordują? "Zabijał zwykle pod wpływem impulsu, używając noża, kamieni, drągów, czasem własnych rąk" - piszą o Pękalskim Kacper Gradoń i Arkadiusz Czerwiński, autorzy "Seryjnych morderców", książki szczegółowo analizującej zjawisko seryjnych mordów. "Motywem jego zbrodni była chęć osiągnięcia zaspokojenia seksualnego".

Dwie trzecie ofiar seryjnych zabójców to kobiety, a sposób, w jaki postępują z nimi mordercy, potwierdza ów seksualny motyw. Gradoń i Czerwiński cytują amerykańskich psychiatrów, którzy przyjrzeli się 30 przestępcom mającym na sumieniu 130 osób. Okazało się, że każda z ich ofiar było okrutnie torturowana, a na 73 proc. dokonano gwałtu analnego. 70 proc. zostało zmuszonych do odbycia stosunku oralnego, ponad połowa - stosunku waginalnego. Aż 40 proc. ofiar zostało zgwałconych przy użyciu obcego przedmiotu - kija, trzonka, butelki itp.

Chorobliwie nieśmiali

Nie wszystkie ofiary były świadome dokonywanych na nich praktyk. Wspomniany Pękalski wielokrotnie gwałcił martwe już kobiety, znane są przypadki współżycia (?) seryjnych zabójców z... rozczłonkowanymi kawałkami ciał zabitych kobiet. W modus operandi sprawców seryjnych morderstw typowa jest depersonalizacja ofiar. Kobiety są ogłuszane, bite do nieprzytomności, knebluje się im usta albo właśnie - z miejsca zabija. Wszystko po to, by uczynić z nich bezwolne przedmioty, by nie stawać z nimi twarzą w twarz, nie słyszeć ich obelg czy przeklinań. Bo zabójcy, choć najczęściej silniejsi od ofiar, zwykle po prostu się ich boją. Cechuje ich chorobliwa nieśmiałość i niemożność nawiązania normalnych kontaktów z płcią przeciwną.

Zdaniem psychiatrów i kryminologów to efekt doświadczeń z dzieciństwa - większość "seryjnych" wywodzi się z rodzin patologicznych i ma za sobą katorgę seksualnego wykorzystywania, fizycznej przemocy czy emocjonalnego chłodu ze strony najbliższych. Wejście na przestępczy szlak to ich zemsta na złym świecie i sposób na rozładowanie źle ukierunkowanych popędów.

Oni są wśród nas

Autorzy "Seryjnych morderców" podkreślają, że ten rodzaj zabójców dzieli się na zorganizowanych i niezorganizowanych, rozpoznawanych po "technicznych" szczegółach mordu. Typ zorganizowany podstępem zwabia swoje ofiary, na przykład udając policjanta oferującego podwiezienie do domu. Drugi atakuje zza węgła, bez wcześniejszego kontaktu z napadniętą osobą. Pierwszy gdzie indziej zabija, gdzie indziej porzuca zwłoki, drugi cały swój szatański spektakl realizuje w jednym miejscu.

Zabójca niezorganizowany to najczęściej człowiek z niskim poziomem inteligencji, samotnik, unikający innych osób. Typ zorganizowany to jego przeciwieństwo. Z jednej strony więc każdy potencjalny "dziwak", z drugiej - szanowany obywatel. Seryjny zabójca może się czaić w każdej sąsiedzkiej społeczności...

Marcin Ogdowski

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje