Na polu golfowym zapadł się grunt. Odsłonił zapomniane pomieszczenie
Na jednym z pól golfowych w Anglii zapadł się grunt. Pracownicy postanowili to sprawdzić i po rozkopaniu dziury natrafili na zapomniane pomieszczenie. "Ceglany skarbiec" powiązano z rezydencją średniowiecznego rycerza, która niegdyś stała na tym terenie. Odkrycie ma szansę stać się atrakcją turystyczną.

Odkrycie na polu golfowym. Odkopali zapomniane pomieszczenie
Zwykle nagłe zapadnięcia gruntu budzą niepokój, bo mogą stanowić zagrożenie dla ludzi i infrastruktury - taka sytuacja miała miejsce np. w Kuala Lumpur, gdzie pod przechodzącą kobietą nagle utworzyło się zapadlisko. Zdarza się jednak, że prowadzą również do niespodziewanych odkryć. Niedawno zapadnięcie gruntu odsłoniło zapomniane pomieszczenie w pobliżu zamku w Człuchowie w woj. pomorskim. Sprawę bada konserwator.
Teraz podobna historia wydarzyła się w Anglii - na jednym z pól golfowych wokół dołka zapadła się ziemia. Pracownicy pola postanowili sprawdzić, co się stało i przystąpili do kopania - wkrótce natrafili na ceglane pomieszczenie. Jak powiedział Steve Hopkins, zastępca głównego opiekuna pól golfowych w klubie Davyhulme Park w Trafford w hrabstwie Wielki Manchester, po użyciu małej koparki udało się odkopać drzwi. Mężczyzna wszedł więc do środka.
Rozkopali dziurę w ziemi i znaleźli "ceglany skarbiec"
Oczom Hopkinsa ukazała się ceglana piwnica z łukowym sklepieniem, w której umieszczono dziesiątki butelek. Wewnątrz znajdowały się jeszcze jedne, zamurowane drzwi. "Ceglany skarbiec", jak nazwał odkrycie "The Guardian", okazał się piwniczką na wino. Była ona najpewniej częścią dawnej rezydencji wiejskiej Davyhulme Hall. Budowla ta powstała w XII wieku, za rządów Henryka II i należała do sir Johna de Hulme, średniowiecznego angielskiego rycerza.
W 1844 roku posiadłość wraz z otaczającymi ją gruntami przejął Robert Henry Norreys. Był zapalonym sportowcem, stworzył niewielkie pole golfowe po wschodniej stronie dworu i zorganizował kluby. Gdy zmarł w 1887 r., rezydencja została wystawiona na sprzedaż - z powodu braku ofert obiekt zburzono. Z czasem całą przestrzeń zaadaptowano na pole golfowe, które funkcjonuje do dziś.
- Jestem pierwszą osobą, która weszła do tego pokoju od ponad 100 lat - powiedział Hopkins.
Co dalej z piwniczką? Szansa na atrakcję turystyczną
Co ciekawe, 13. dołek, przy którym pojawiło się zapadlisko, jest nazywany "Piwnice". Sugeruje to, że o istnieniu składzika na wino wiedziano już w momencie zakładania nowego pola golfowego. Hopkins powiedział, że odkopanie piwniczki wzbudziło duże zainteresowanie społeczności - padały sugestie, by obiekt zaadaptować na atrakcję. Na ten moment nie podjęto decyzji na temat przyszłości pomieszczenia - usunięto z niego jednak butelki, które być może zostaną wykorzystane jako dekoracja w klubie.
- Chcielibyśmy przekształcić piwniczkę w atrakcję turystyczną - to fascynujące znalezisko - ale musimy dokładnie rozważyć bezpieczeństwo graczy - poinformowano na Facebooku Davyhulme Park Golf Club.










