Reklama

Penis, który wstrząsnął Rosją

Przebył niewiarygodną drogę z syberyjskiej chaty na dwór władcy potężnego imperium. Tworzył i rujnował ministerialne kariery, a jednocześnie pomagał potrzebującym...

Tak mówi się i pisze o Rasputinie, jednej z najbardziej zagadkowych postaci w dziejach Rosji. Ten prymitywny pijus i maniak seksualny potrafił leczyć niczym współcześni bioenergoterapeuci. Ale swojej na przyrodzonej energii najchętniej używał dla własnej przyjemności.

Nazywano go Griszą

Rasputin to nie nazwisko, to przydomek nadany przez współczesnych posiadaczowi największego członka w dziejach przedrewolucyjnej Rosji. Rasputin znaczy po rosyjsku mniej więcej tyle, co po polsku rozpustnik.

Wybraniec bogów, którego matka natura wyposażyła w przyrodzenie długości 33 centymetrów, przyszedł na świat 23 stycznia 1871 roku we wsi Pokrowskoje w guberni tobolskiej jako drugi syn Anny Jegorowej, żony Jefima Andrejewicza, chłopa-woźnicy. Przyszedł na świat jako chłopak ważący prawie pięć kilogramów. W papierach cerkiewnych w Tiumeniu figuruje ten sam dzień jego urodzenia, ale rok 1869. Zresztą inni biografowie wymieniają też różne daty. Faktem jest, że od dzieciństwa był rosły i silny. Stanął na nogi, gdy miał sześć miesięcy, a kiedy skończył osiem, zaczął chodzić.

Reklama

Wołano na niego Grisza. Po matce Mongołce odziedziczył szeroką twarz o grubych rysach. Nie zaliczał się do wioskowych przystojniaków, a jednak panny szły za nim sznurem. To, co najlepsze odziedziczył po ojcu, syberyjskim wieśniaku, który całe życie uprawiał jałową ziemię,

płodził dzieci i hodował kurczaki.

Wieści o monstrualnym przyrodzeniu, które przyszło na świat wraz z doczepionym do niego trzecim dzieckiem syberyjskiego rolnika i mongolskiej dziewki, szybo rozeszły się po okolicy. Grisza od czasu do czasu skromnie pokazywał swój klejnot niedowiarkom ze wsi. Gdy kąpał się nago w stawie, z całej okolicy zlatywały się ciekawskie, aby zobaczyć ten "ósmy cud świata".

Do 16 roku życia Grisza nie robił użytku ze swego przyrodzenia. Ten pierwszy raz odbył się w pałacu generałowej Iriny Daniłowej Kubasowej. Młoda i piękna kobieta zwabiła go do siebie podstępem. Wstydliwy młodzieniec bronił się ponoć jak lew i dopiero z pomocą sześciu służących Kubasowej udało się zaciągnąć go do sypialni i zniewolić. Inna wersja tego zdarzenia mówi, że Grigorij zrobił dobrze generałowej, potem zaś wszystkim pokojówkom, służącym, kucharkom i damom do towarzystwa.

Koniokrad się żeni

Grisza podobno kradł konie, więc został nazwany koniokradem. Mając 19 lat, poznał dziewczynę z innej wsi i pozostał jej wierny do końca życia. Dziewczyna była starsza od niego, nazywała się Praskowia Fiodorowna Dubrowina. Przed ślubem spotykali się przez sześć miesięcy. Data ślubu nie jest pewna, ale podobno stało się to w 1889 roku. Rasputin zmachał jej szybko czwórkę dzieci, drugie tyle miejscowym pannom i... wstąpił do religijnej sekty biczowników.

Bracia biczownicy wyznawali swoją filozofię, żeby Bóg przebaczył, trzeba najpierw zgrzeszyć. Bez grzechu nie ma pokuty, umartwiania się, biczowania etc. Braciszkowie mocno się więc starali, by Wszechmogący miał co mu odpuszczać.

Grigorij w tym przodował.

Jego recepta n wyzwolenie ciała i duszy, poprzez radosne zjednoczenie ciał, zapewniała mu tłumy wielbicielek. Świątobliwy satyr osiągał niebywałe rezultaty. Niestety, za sprawą prawosławnego kleru, który miał nieco inny pogląd na ten temat drogi zbawienia, mnich Grigorij został ekskomunikowany i wygnany ze swej wioski. Pożegnał się więc z żoną i ruszył w świat. A za nim ciągnął tłum egzaltowanych niewiast cierpiących na przeróżne choroby duszy i ciała, na które pomagało tylko jedno lekarstwo - Rasputin.

Cudownie uzdrawiająca moc "mnicha" Grigorija stała się sławna w całej Syberii. Nieodzownym elementem kuracji było biczowanie Rasputinowym członkiem. Damy chore naprawdę lub tylko z urojenia miękły na widok "boskiego bata", który nie miękł nigdy.

Cudowne uzdrowienia

U dorosłych leczył choroby psychosomatyczne, neurastenię. Najlepsze wyniki osiągał z osobami podatnymi na sugestię. Ale wyleczył też syna cesarzowej, chorego na hemofilię.

"Lekarze byli przerażeni jeszcze bardziej niż rodzice. Nie wiedzieli jak mu pomóc. Rasputin nie dotknął chłopca, tylko się modlił. Niektórzy mówili, że modły zbiegły się z samoistnym wyzdrowieniem chłopca".

Ataki na Rasputina

Popularność na dworze i niewyobrażalny wpływ, jaki miał na carycę, przewróciły mu w głowie. Rasputin zaczynał wpływać na losy świata. Mianował ministrów i dowódców wojskowych. Car we wszystkim ufał carycy, a caryca bezgranicznie ufała Rasputinowi, którego w listach pisanych do męża nazywała zawsze "nasz drogi przyjaciel".

Z ust do ust podawano plotki i pomówienia, że to zły człowiek, wprost potwór, który opanował carski dwór, przez którego Rosja upadnie, stoczy się na dno.

Ataki na Rasputina osiągnęły apogeum, gdy wojska Mikołaja II zaczęły ponosić w wojnie same klęski. "Bożego człowieka" oskarżono o pakt z diabłem, a nawet o szpiegostwo. Tylko cesarzowa pozostała niewzruszona, broniła Rasputina.

Zagadkowa śmierć

Nieoczekiwanie 17 grudnia 1916 roku cesarzowa doniosła mężowi: "Wyobraź sobie moje uczucia i myśli. Nasz przyjaciel zniknął". Cesarzowa, powołując się na relację swej przyjaciółki, damy dworu, Anny Wyrubowej, przedstawiła mężowi następujący przebieg zdarzeń: "Wczoraj Ania widziała się z nim (Rasputinem) po raz ostatni. Powiedział, że Feliks (Jusupow, jeden z zabójców Rasputina) prosił go, żeby przyjechał w nocy, że przyśle po niego samochód. Istotnie, przyjechał automobilem wojskowym, siedziało w nim dwóch cywili. W nocy w domu Jusupowa rozpęta się straszna awantura. Słychać było strzały. Dymitr Puszykiewicz (wielki książę, cioteczny brat cesarza) wybiegł krzycząc, że nasz przyjaciel zabity".

Przerażony Jusupow zawołał na pomoc wspólników. Jeden z nich rzucił się na leżącego w kałuży krwi mnicha i... wykastrował go. Przyczyna wszelkiego zła w cesarstwie została amputowana i ciśnięta o ścianę. Służący odnalazł owe "33 centymetry, które wstrząsnęły Rosją", zanim jeszcze przybyła policja i podarował je pokojówce. Ta relikwia przetrwała Rewolucję. Pokojówka wyemigrowała do Paryża. Jedyne, co zabrała ze sobą, to ten bardzo istotny fragment Grigorija Rasputina. W1968 roku naoczni świadkowie zapewniali, że najsłynniejszy penis świata, ukryty w politurowanym drewnianym pudełku, wyglądał jak poczerniały, przejrzały banan, na stopę długi.

Penis w muzeum

W otwartym w 2004 roku muzeum erotyki w Sankt Petersburgu największą uwagę zwiedzających przyciąga właśnie ... penis Rasputina. Członek tego mistycznego uzdrowiciela ostatniego cara Rosji przechowywany jest w formalinie. Właściciel muzeum, urolog i seksuolog Igor Kniazkin kupił przyrodzenie za 8 tys. dolarów w pewnym francuskim antykwariacie razem z dokumentami spisanymi przez samego Rasputina. Eksponat opatrzony została informacją: "Penis Rasputina zamordowanego w Sankt Petersburgu w nocy z 16 na 17 grudnia 1916 roku 28,5 cm".

Nic chyba w tym dziwnego. Nawet zespół Bony M śpiewa w piosence o Rasputnie, że był maszyną seksu:

Ra ra Rasputin

Lover of the Russian queen

There was acat that really was gone

Ra ra Rasputin

Russia's greatest love machine

It was ashame how he carried on

Janusz Świąder

MWMedia
Dowiedz się więcej na temat: WSI | przyjaciel | muzeum | świat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy