Po ataku dronów na Moskwę, przerażeni Rosjanie już nie chcą wojny
Seria ukraińskich ataków dronowych na Moskwę wywołała falę strachu wśród mieszkańców, demaskując słabości rosyjskiej obrony oraz zmianę społecznych nastrojów wobec wojny. Wydarzenie to wzbudziło paniczne reakcje, a w mediach społecznościowych lawinowo przybywa głosów sprzeciwiających się wojnie. Rosjanie nie chcą już ryzykować własnym bezpieczeństwem dla imperialnych planów Władimira Putina.

W skrócie
- W nocy z 16 na 17 maja ukraińskie drony zaatakowały Moskwę i obwód moskiewski, trafiając m.in. w fabrykę mikroelektroniki i instalacje Transnieftu.
- W wyniku ataku zginęły co najmniej cztery osoby, a wielu mieszkańców Moskwy wyraziło strach i niepokój w mediach społecznościowych.
- Analitycy i niezależni obserwatorzy wskazują, że atak przełamał psychologiczny mur bezpieczeństwa wśród Rosjan, a poparcie dla wojny zaczęło słabnąć.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Noc z 16 na 17 maja przejdzie do historii jako jedna z największych porażek rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Ukraińskie drony zaatakowały Moskwę i obwód moskiewski na niespotykaną skalę od początku wojny. Według rosyjskich władz, zestrzelono ponad 550 bezzałogowców, ale część z nich przedarła się przez "najlepszą na świecie" tarczę i uderzyła w cele w samym sercu stolicy Rosji.
Wśród trafionych obiektów znalazła się fabryka mikroelektroniki Angstrem w Zielenogradzie, która zajmuje się produkcją komponentów do rakiet, oraz instalacje Transnieftu. W wyniku ataku zginęły co najmniej cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Lotniska w Moskwie, w tym największe Szeremietiewo, na wiele godzin wstrzymały operacje. W całym regionie obowiązywał alarm przeciwlotniczy.
"Nigdy w życiu nie byłam tak przestraszona, dosłownie się trzęsę"
"Nigdy w życiu nie byłam tak przestraszona, dosłownie się trzęsę". To nie są słowa ukraińskiego propagandysty, to cytaty zwykłych moskwian, które w ciągu kilku godzin obiegły rosyjską przestrzeń internetu i media społecznościowe. Na filmach opublikowanych w sieci widać panikę: ludzie wybiegający z domów w piżamach, eksplozje rozświetlające nocne niebo, syreny, drżenie głosów. Jedna z kobiet relacjonowała: "Obudził mnie pies i usłyszałam eksplozje, włączyły się alarmy w samochodach. Myślałam, że to koniec".
Inny mieszkaniec pisał wprost: "To szalone. Obrona przeciwlotnicza trafiła w sąsiedni budynek. Muszę zebrać swoje myśli". Setki podobnych nagrań i wpisów pojawiło się w rosyjskich mediach społecznościowych, od TikToka po Telegram.
Zmiana nastrojów? "Już nie chcemy tej wojny"
Najważniejsze jednak nie jest to, co udowodniły drony, ale to, co pokazały reakcje Rosjan. Jeszcze kilka miesięcy temu wojna dla większości mieszkańców Moskwy była czymś odległym, bo trwała "w Ukrainie", "daleko stąd". Teraz eksplozje rozbrzmiewały dosłownie kilka kilometrów od Kremla.
Rosyjskie media państwowe próbowały zbagatelizować wydarzenie, poświęcając mu zaledwie minutę w głównych wydaniach, ale w sieci i wśród zwykłych ludzi emocje są inne. Coraz więcej głosów, nawet wśród tych, którzy wcześniej popierali "specjalną operację" mówi wprost: "Dość. Nie chcemy tej wojny. Nie chcemy, żeby nasze dzieci ginęły za Donbas, skoro teraz oni mogą na nas uderzyć w naszych domach".
Atak na Moskwę przełamał psychologiczny mur bezpieczeństwa
Analitycy i niezależni obserwatorzy rosyjskiej opinii publicznej zauważają wyraźny przełom. Atak na Moskwę przełamał psychologiczny mur bezpieczeństwa, który Kreml budował przez lata. Moskiewskie elity i klasa średnia, która dotąd mogła ignorować wojnę, nagle poczuła jej smak na własnej skórze.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał uderzenie "sprawiedliwą odpowiedzią" i jasno przekazał: "Mówimy Rosjanom, wasze państwo musi zakończyć tę wojnę". Atak z 16/17 maja nie był jednorazową akcją. Ukraina udowodniła, że potrafi masowo i skutecznie uderzać w najgłębiej położone cele rosyjskie, nawet w najbardziej chroniony region moskiewski.
To nie tylko sukces militarny, ale przede wszystkim psychologiczny cios w morale rosyjskiego społeczeństwa. Czy przerażeni Rosjanie naprawdę "już nie chcą wojny"? Na razie trudno o twarde sondaże, ponieważ Kreml kontroluje narrację. Ale reakcje z ostatnich dni pokazują coś, czego propaganda nie jest w stanie ukryć: wojna przestała być dla zwykłych Rosjan "bezpieczna". A kiedy strach wchodzi do domu, poparcie dla dalszej agresji zaczyna topnieć.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










