Polak pojechał do Rosji. Zobaczył ceny w sklepach i złapał się za głowę
Wojna w Ukrainie, która według planów Kremla miała trwać zaledwie trzy dni, ciągnie się już 4 lata i sprawia, że w moskiewskim supermarkecie litr mleka kosztuje więcej niż w Warszawie. Zwykli Rosjanie płacą najwyższą cenę za imperialne ambicje Władimira Putina. Polski youtuber Tomasz Jakimiuk z kanału "Jak to Daleko" zobaczył ten paradoks na własne oczy. Po tanich zakupach na Białorusi, w Moskwie przeżył prawdziwy szok cenowy i jakościowy.

Tomasz Jakimiuk, popularny polski podróżnik i twórca treści na YouTube w ramach kanału "Jak to Daleko", niedawno podzielił się relacją ze swojej wyprawy do Rosji. Po kilku dniach spędzonych na Białorusi, gdzie koszty życia wydały mu się zaskakująco niskie, Jakimiuk przekroczył granicę i skierował się do Moskwy. Tam rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Sklepy spożywcze zszokowały go nie tylko wysokimi cenami, ale także niską jakością produktów. W porównaniu do sąsiedniej Białorusi, gdzie zakupy były tanie i przystępne, rosyjskie realia okazały się droższe nawet niż w Polsce, co dla podróżnika stało się prawdziwym zaskoczeniem. Jakimiuk podkreśla, że te doświadczenia burzą stereotypy o niskich kosztach życia w Rosji.
Ceny w rosyjskich sklepach wyższe niż na Białorusi i w Polsce
W swoim vlogu Jakimiuk szczegółowo omówił przykłady cen, które szczególnie go uderzyły. Mleko, podstawowy produkt w diecie, kosztowało w Moskwie po przeliczeniu około 5 zł za litr - dwukrotnie więcej niż na Białorusi, gdzie płacił zaledwie 2,5 zł. Podobnie batoniki twarogowe, popularna przekąska, były dwa razy droższe w porównaniu do tych z Białorusi, a ich smak i konsystencja pozostawiały wiele do życzenia.
Inny szokujący przykład to butelka Coca-Coli o pojemności 0,33 l za 5 zł, co czyni ją luksusem w porównaniu do tanich alternatyw na Białorusi. Masło w porcji 180 g osiągało cenę 8 zł. Te obserwacje podkreślają, jak inflacja i sankcje ekonomiczne wpłynęły na codzienne zakupy w stolicy Rosji. Obecnie Białoruś i Rosja to dwa różne światy.
Litr mleka w Rosji po 5 złotych
Porównując ceny z polskimi sklepami, okazuje się, że rosyjskie realia są rzeczywiście wyższe. W Polsce litr mleka kosztuje średnio 3-3,5 zł (na podstawie aktualnych danych z listopada 2025 r., np. z sieci Biedronka czy Lidl), co czyni je o 40-60% tańszym niż w Moskwie.
Butelka Coca-Coli 0,33 l to wydatek rzędu 2-2,5 zł, batoniki twarogowe (np. marki Magija) oscylują wokół 2,5 zł za sztukę, a masło 200 g - około 7-8 zł w promocji. Te różnice pokazują, że mimo wyzwań gospodarczych w Polsce i wyższych kosztów życia niż w Rosji, zakupy spożywcze pozostają relatywnie przystępne, dodatkowo patrząc przez pryzmat zarobków w naszym kraju, które są znacznie wyższe niż w Rosji. Relacja Jakimiuka prowokuje do refleksji nad dynamiką cen w regionie i zachęca widzów do własnych podróży z otwartymi oczami na ekonomiczne niespodzianki.
Przypadek opisany przez youtubera z kanału "Jak To Daleko" to nie tylko anegdota podróżnicza, ale symptom tragicznej kondycji rosyjskiej gospodarki, pogłębionej przez wojnę w Ukrainie i wynikające z niej sankcje międzynarodowe. Od pełnoskalowej inwazji w 2022 roku inflacja w Rosji konsekwentnie przekracza dwukrotność celu Banku Centralnego (4%), napędzana ograniczeniami w imporcie i spadkiem dochodów z eksportu surowców.
Rosja wojną w Ukrainie niszczy swoją gospodarkę
Ceny żywności, w tym mleka i masła, rosną szybciej niż oficjalne statystyki, co potęguje poczucie ubóstwa wśród zwykłych Rosjan. Percepcja inflacji jest znacznie wyższa niż podają to dane rządowe. Mimo początkowej odporności dzięki wydatkom wojennym, w 2025 roku gospodarka Rosji zwalnia, z prognozowanym spadkiem PKB i rosnącymi podatkami, co pogłębia dysproporcje regionalne i sprawia, że codzienne zakupy stają się luksusem nawet w Moskwie.
Film Jakimiuka, pokazujący wysokie ceny ujawnia kruchość systemu, gdzie wojna prowadzona przez Rosję nie tylko niszczy sąsiadów, ale też potężnie dewastuje własną gospodarkę i zwiększa ubóstwo samych obywateli.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












