Pierwszym ze skazanych jest James Duckett, którego egzekucję przez śmiertelny zastrzyk zaplanowano na wtorek w południe. Były policjant z Mascotte spędził w celi śmierci ponad trzy dekady po skazaniu za zabójstwo 11-letniej Teresy McAbee. Dziewczynka zginęła w 1987 roku, a jej ciało znaleziono w jeziorze. Badanie wykazało, że przed śmiercią została wykorzystana seksualnie, uduszona i utopiona.
Na Ducketta wskazywały przede wszystkim dowody poszlakowe. W jego radiowozie znaleziono odciski palców zarówno jego, jak i 11-latki, a ślady opon zabezpieczone w miejscu odnalezienia ciała odpowiadały jego pojazdowi. Mężczyzna konsekwentnie utrzymuje jednak, że jest niewinny. Jego obrońcy próbowali wykorzystać badania DNA wykonane już po wydaniu wyroku, licząc, że pozwolą one podważyć skazanie.
Dowody poszlakowe i kara śmierci
Rezultaty okazały się jednak niejednoznaczne, a Sąd Najwyższy Florydy otworzył drogę do przeprowadzenia egzekucji. Prawnicy Ducketta argumentują przy tym, że stan wybrał laboratorium, które nie było w stanie przeprowadzić odpowiednich testów i zapowiadają wykorzystanie wszystkich dostępnych możliwości prawnych, aby powstrzymać wykonanie wyroku.
Zaledwie kilka godzin później Floryda planuje przeprowadzić drugą egzekucję. Tym razem stracony ma zostać 80-letni Dominick Occhicone, skazany za zabójstwo rodziców swojej byłej partnerki. Według dokumentów sądowych po tym, jak kobieta odmówiła rozmowy z nim, mężczyzna przeciął przewody telefoniczne prowadzące do domu jej rodziny, a następnie zastrzelił Raymonda i Marthę Artzner.
Najstarszy stracony na Florydzie
Jeśli wyrok zostanie wykonany, Occhicone stanie się najstarszą osobą straconą w historii Florydy. Według Death Penalty Information Center będzie też dopiero drugim człowiekiem po osiemdziesiątce, na którym wykonano karę śmierci we współczesnej historii jej stosowania w Stanach Zjednoczonych. Wiek skazanego stał się jednym z argumentów jego obrony, prawnicy przekonywali, że ze względu na podeszły wiek i związane z nim problemy zdrowotne egzekucja mogłaby naruszać zapisy konstytucji, ale Sąd Najwyższy Florydy odrzucił tę argumentację.
Przeciwnicy kary śmierci zwracają też uwagę na dodatkową presję wywieraną w ten sposób na personel odpowiedzialny za wykonanie wyroków. Ich zdaniem przeprowadzenie dwóch egzekucji w tak krótkim odstępie zwiększy prawdopodobieństwo wystąpienia komplikacji. Zwłaszcza że podwójna egzekucja byłaby wydarzeniem niezwykle rzadkim nie tylko na Florydzie. W ciągu ostatnich 26 lat więcej niż jeden wyrok śmierci tego samego dnia wykonały w USA tylko dwa stany, tj. Teksas w 2000 roku i Arkansas w 2017 roku.
Coraz więcej kar śmierci
Nie da się jednak ukryć, że Floryda pod rządami gubernatora Rona DeSantisa zaczęła intensyfikować wykonywanie wyroków śmierci. W 2025 roku stracono tam 19 osób, ustanawiając rekord we współczesnej historii stanu i ponad dwukrotnie przebijając wcześniejsze maksimum. W tym roku przeprowadzono już kolejnych 10 egzekucji, co oznacza, że ponad połowa wszystkich tegorocznych egzekucji w Stanach Zjednoczonych odbyła się właśnie na Florydzie.
Sytuacja wyraźnie odbiega od długoterminowego trendu w całych Stanach Zjednoczonych. Po przywróceniu stosowania kary śmierci przez Sąd Najwyższy USA w 1976 roku liczba egzekucji rosła, osiągając maksimum w 1999 roku, gdy stracono blisko 100 osób. Później zaczęła jednak generalnie spadać, a wykonywanie wyroków śmierci koncentrowało się w coraz mniejszej liczbie stanów. W ostatnim czasie nastąpiło jednak odbicie, w ubiegłym roku 11 stanów przeprowadziło łącznie 47 egzekucji, niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej i aż 19 z nich przypadło na samą Florydę.
Tymczasem przeciwnicy obecnej polityki władz zwracają uwagę na jeszcze jedną statystykę, a mianowicie według danych Death Penalty Information Center Floryda zajmuje pierwsze miejsce w USA pod względem liczby osób skazanych na śmierć, które następnie oczyszczono z zarzutów. Od 1973 roku z tamtejszych cel śmierci zwolniono 30 osób po ustaleniu, że zostały niesłusznie skazane.












