Reklama

Bordello bum bum, czyli dlaczego faceci korzystają z burdeli

Najstarszy zawód świata zawsze miał powodzenie i nie narzekał na brak klienteli. Nie rusza go żaden kryzys, załamanie gospodarki, czy wojna. Trwa w najlepsze od wieków. Dlaczego mężczyźni korzystają z usług pań lekkich obyczajów? Poszukaliśmy odpowiedzi na to pytanie.

Już w starożytności znane i cenione z imienia były panie sprawiające mężczyznom rozkosz. Do najsłynniejszych należały Aspasia, Fryne Atenka oraz Laisa. Jednak ceniono je nie tylko za umiejętności czysto praktyczne w łóżku, ale też za cenną wówczas zdolność przepowiadania przyszłości.

Pierwsza polska prostytutka, którą zanotowały kroniki świadczyła swe usługi w Chełmie. Musiała mieć bardzo duże wzięcie, ponieważ kroniki wspominają ją aż dwa razy. W tym przypadku wygrała nawet z Uniwersytetem Jagiellońskim, ówczesną Akademią Krakowską, który w kronikach w 1364 roku pojawił się tylko raz. Z okazji założenia.

Reklama

Najsłynniejszym polskim domem schadzek był warszawski przybytek prowadzony przez Henriettę Lullier, który był często odwiedzany przez arystokrację i posłów akredytowanych przy polskim tronie. Częstym gościem tam był sam Stanisław August Poniatowski. Wiele też wskazuje na to, że ustalenia Konstytucji 3 maja były uzgadniane w towarzystwie pięknych kobiet o niekoniecznie dobrej reputacji.

Legendą obrosły również burdele Legii Cudzoziemskiej - słynne PUF-y, koszarowe domy uciech, z których mógł skorzystać każdy żołnierz. Bilety do nich można było kupić w klubie garnizonowym, a lekarze pułku dbali, żeby wszyscy i usługodawcy i usługobiorcy byli zdrowi. Częstym było, że na misjach najpierw budowało się latryny, później PUF, a na końcu rozstawiało swoje namioty. Ostatni koszarowy dom publiczny Legii istniał w Gujanie Francuskiej. Zamknięto go w latach 80-tych za sprawą pewnej pani pułkownikowej, której nie podobało się, że legioniści często tam chadzali.

Bordello bum bum

Powód, z jakiego żołnierze, nie tylko legioniści, korzystają z lupanarów jest jasny. Kiedy w promieniu setek kilometrów są tylko mężczyźni, a hormony buzują pojawia się potrzeba uwolnienia emocji. W takiej sytuacji jest to jasne. Zwłaszcza jeśli żołnierz nie jest w stałym związku. Co jednak ze zwykłymi obywatelami, którzy korzystają z domów rozkoszy?

Odkąd istnieje płatny seks zawsze mężczyźni z niego korzystali. Najczęstszą przyczyną jaką wspominają internauci jest dostępność. Łatwiej jest pójść do burdelu, zapłacić za usługę, za godzinkę, czy dwie przyjemności, bliskości, uwolnienia napięcia, niż starać się i szukać partnerki na dłużej.

Użytkownik tak usprawiedliwia swoje wizyty w domu publicznym (pisownia oryginalna): "fajnie ze nie trzeba brac prysznica czy robic gre wstepna,bez zobowiazan i czlowiek wolny jak ptak-bez kajdanek na palcu,bez kontraktow."

Taniej niż z żoną

Często pada też argument, że seks za pieniądze wychodzi taniej, niż ten z miłości. Sprawa dla mężczyzn staje się prostsza. Odpadają randki, wypady do kina, wspólne wyjścia na kolację, czy wypady na wycieczkę w góry. Wystarczy wejść, wybrać sobie dziewczynę na tę jedną noc, uregulować rachunek i mieć spokój.

Jedna z użytkowniczek napisała (pisownia oryginalna): "z prostytutek korzystają, bo to najprosztrza droga do zaspokojenia swoich potrzeb, nie muszą się starać, nie muszą nic robić, przychodzą i płacą... Dla mnie to jest okropne"

Kolejną przyczyną jest brak pewności siebie. Znów głos zabrała kobieta (pisownia oryginalna): "Moim zdaniem oni chodzą tam jeśli chcą się dowartościować, poczuć sie jak prawdziwy facet co może miec każda... wolą zaplacic i nie czuć się odtrąceni"

Czy mężczyzna idzie na łatwiznę i boi się w realnym świecie zawalczyć o kobietę? Tak to wygląda. Boi się, że się nie sprawdzi. Etos wojownika, prawdziwego mężczyzny jest tak silny, że teraz trudno to sobie udowodnić. Mężczyźni tracą swoją pierwotną pewność siebie, żyją w stresie i boją się, że nie podołają i nie udowodnią swojej męskości w tym, najważniejszym aspekcie.

Bo się znudził

Jednak wielu mężczyzn korzystających z usług prostytutek ma żony, dziewczyny, narzeczone. Internauta tak to wyjaśnia (pisownia oryginalna): "moj ojciec co jakis czas zdradza moja mame tylko nie wiem czy chodzi na prostytutki czy co, i to jest pewnie presja kumpli i brata bo np brat sie nie ożenił w ogole i co lato ma inna panne i jak se potem gadaja to ojciec mu zazdrości oraz innym kumplom i nie chce byc gorszy wiec tez sobie dalej używa taka jest prawda, facet w związku to jest jak na uwięzi, sam bym chyba wolal se np adoptować syna wychowywać go, byłbym wolny i do tego zrobiłbym dobry uczynek adoptując dzieck0, a nie z jedną babą całe życie przesiedzieć, więc dla faceta są same plusy bycia nie w związku"   

Dodatkowo pojawiają się głosy, że prostytutka zgodzi się na więcej eksperymentów w łóżku, niż robi to zwykle żona. Można sobie na więcej pozwolić, poeksperymentować, a przecież nikt nie będzie narzekał, bo usługa opłacona a klient nasz pan. Poza tym, żona często nie ma czasu, nie chce się jej, jest zajęta.

Internauta Krzyś tak tłumaczy ten zamknięty krąg (pisownia oryginalna): "To Wasza wina!!! Gdybyście zadbały o swoich mężów,a nie stroiły fochy, bo głowa boli, mam migrenę,bo tam,,,bo coś... bo koleżanka ma coś ładniejszego...itp .Po prostu... gdyby facet miał kobietę czułą, zmysłową a nie wyrobniczkę to nigdy nie poszedłby na bok! Ale wiem,że w naszych czasach kobiety pracują ponad miarę i nie mają już siły na igraszki z mężem... I tak koło się zamyka.. Facet chce sexu -żona zmęczona,,,etc,etc,etc."

Jak widać mężczyźni chodzą do lupanarów z różnych pobudek. Boją się odrzucenia, chcą podbudować swe ego, czasem dla urozmaicenia życia erotycznego. Żadne zakazy, czy zamykanie domów publicznych tego nie zmieni. Najstarszy zawód świata, jak istniał, tak istnieć będzie. A mężczyźni, jak z niego korzystali, tak będą korzystać. Powody, dla których to robią najprawdopodobniej też się nie zmienią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy