Reklama

Teraz dziewczyny mogą to robić w każdej chwili

Rosnąca popularność tańca na rurze sprawiła, że w stolicy pojawiło się pierwsze studio pole dance do samodzielnych treningów, oparte na idei amerykańskich pole flight clubów. Idea miejsca zakłada, że każdy może przyjść potrenować, kiedy chce i z kim chce.

Od pole dance już dawno oderwano etykietkę tańca erotycznego, zarezerwowanego dla pań z nocnych klubów. Taniec na rurze stał się odrębną dyscypliną sportową, łączącą w sobie akrobatykę i fitness, a także przedmiotem licznych konkursów i mistrzostw.

Powstaje wokół niego coraz więcej organizacji i stowarzyszeń, a także podjęto dyskusję nad zakwalifikowaniem pole dance'u jako odrębnej konkurencji podczas igrzysk olimpijskich.

Idea pole flight clubu, która zakłada, że każdy może przyjść potrenować kiedy chce, jak chce i z kim chce, od dawna funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych i zbiera wokół siebie wielu entuzjastów.

- W swojej formule studio przypomina siłownię. Różni się tylko +sprzętem+, na którym się ćwiczy, a efekty w postaci szczupłej sylwetki i wyrzeźbionego ciała są równie zadowalające. Nie każda osoba, trenująca pole dance może pozwolić sobie na własną rurkę w domu, a ten sport wymaga nie tylko ogromnej sprawności i wysiłku, ale przede wszystkim regularności. W zamian daje prawdziwą satysfakcję - mówi Julia Szczęsna, założycielka studia HOOKa.

Reklama

W salach nowo otwartego HOOKa, amatorki pole dance mogą samodzielnie ćwiczyć znane sobie figury oraz uczyć się nowych trików.

Jako miejsce niezależne od szkół tańca, studio daje możliwość nauki we własnym tempie, z własną choreografią i muzyką. Organizowane przez nie spotkania pod nazwą "open pole" to okazja do wymiany doświadczeń, poszerzenia grona znajomych, a także popisania się umiejętnościami.



PAP life
Dowiedz się więcej na temat: taniec na rurze | dziewczyny | po godzinach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama