Czy innowacja z Wrocławia podbije świat?

Problem składowania odpadów gumowych ma charakter globalny i nie sposób go dziś dłużej bagatelizować. A to dlatego, że na całym świecie wyrzuca się rocznie ponad miliard opon samochodowych, co równa się przeszło 13 milionom ton odpadów. Że problem jest poważny, Polacy przekonali się w ubiegłym roku, gdy na wysypiskach śmieci działających na terenie całego naszego kraju zaczęły wybuchać masowe, trudne do ugaszenia pożary. Zaczęto w związku z tym poszukiwać środków zaradczych, które mogłyby przynieść poprawę tej – bardzo przecież niewesołej – sytuacji.

Pierwsze, naprawdę skuteczne rozwiązanie tego problemu zaproponowali specjaliści z wrocławskiego startupu Syntoil. Opracowali oni mianowicie nową metodę przetwarzania opon i innych odpadów gumowych w procesie ciągłym pirolizy i oczyszczania sadzy. Sama piroliza nie jest oczywiście niczym nowym i specjalizujący się w niej chemicy całkiem dobrze zdążyli już poznać jej naturę. Zespołowi Syntoil powiodła się jednak próba jego unowocześnienia. - Proces pirolizy oznacza termiczną obróbkę i jest znany na świecie od dawna. Nam udało się go zmienić i udoskonalić, tak żeby był bezpieczny dla środowiska i finansowo opłacalny dla posiadaczy naszych instalacji - tłumaczy Bogdan Sztaba, jeden ze współwłaścicieli startupu.

Nowe oblicze recyclingu

Gumowe odpady i opony samochodowe były oczywiście do tej pory poddawane recyclingowi. Przetwarzano je w taki sposób, aby można z nich było zrobić jeszcze jakiś użytek - jeśli więc tylko były do tego zdatne, poddawano je na przykład ponownemu bieżnikowaniu. Jednak w innych wypadkach spalano je w cementowniach lub wykorzystywano do wzmacniania nasypów drogowych. Wszystkie te metody były jednak niewystarczające i rozwiązywały jedynie niektóre z problemów związanych ze składowaniem i recyclingiem odpadów.

System zaprojektowany i opatentowany przez Syntoil jest tymczasem odpowiedzią na wszystkie palące kwestie, z którymi mierzyli się dotychczas znawcy tematu. Zakłada on bowiem, że do przetwarzania zużytych opon będą wykorzystywane modułowe instalacje (nazywane fachowo reaktorami) oparte na mobilnych kontenerach. To właśnie w ich wnętrzu gumowe odpady są najpierw rozdrabniane, a następnie podgrzewane do wysokich temperatur. Wskutek tej operacji uzyskuje się pełnowartościowe, wysokokaloryczne produkty, nadające się do natychmiastowego, powtórnego wykorzystania. W ich skład wchodzą m.in. oleje i gazy, a także produkt stały złożony w przeważającej części z czystego węgla.

Największą zaletą instalacji projektowanych przez Syntoil jest to, że mogą pracować w trybie ciągłym. Zupełnie inaczej jest natomiast z konstrukcjami już od dawna dostępnymi na rynku: - Tradycyjne reaktory działają w sposób okresowy i trzeba je otwierać. Wtedy jednak emitują niestety wiele trujących gazów i pyłów. Nasza instalacja działa zaś w sposób ciągły, co daje dużą oszczędność energii i sprawia, że jest bezpieczna dla środowiska - tłumaczy Martyna Sztaba, współwłaścicielka i dyrektor generalna startupu.

Drugie życie starych opon

Choć starym oponom rzadko udaje się przywrócić życie (np. za pomocą bieżnikowania), to można w nich jednak mimo wszystko dostrzec źródło cennych i pełnowartościowych produktów. - To właśnie dlatego każdą zużytą oponę traktujemy jak możliwość potencjalnego zysku, który można dowolnie powiększać w zależności od potrzeb rynku. Dlatego ostatnie trzy lata spędziliśmy nie tylko na opracowywaniu technologii do przetwarzania opon, ale także na opracowaniu maksymalnej ilości produktów i ich zastosowań, w których można użyć przetworzonych części - wyjaśnia Piotr Janaszek, jeden ze współwłaścicieli startupu i zarazem jego dyrektor ds. technicznych.

Surowce pozyskiwane w instalacjach Syntoilu mogą znaleźć zastosowanie w wielu branżach i sektorach gospodarki. Gaz wytwarzany w reaktorach do pirolizy nadaje się wszak do zasilania agregatów prądotwórczych, a oleje - do produkcji gumy i olejów opałowych. Nie inaczej wygląda sprawa z powstającymi w nich żywicami czy wysokojakościowymi karbonizatami (czyli oczyszczonymi i uszlachetnionymi sadzami). Pierwsze mogą posłużyć jako zamiennik cementu (beton, który ma je w swoim składzie, nie wchłania płynów - a więc np. olejów i wody), a drugie - jako napełniacz w procesie produkcji gumy (takie mieszanki trafiają potem np. do dywaników samochodowych czy galanterii gumowej).

Z Wrocławia w świat

Rozwiązanie Syntoilu docenili niedawno jurorzy polskiej edycji międzynarodowego konkursu Chivas Venture, wyróżniając je główną nagrodą. Konkurs skierowany jest przede wszystkim do startupów, które mogą się pochwalić projektami obiecującymi nie tylko pod względem finansowym i ekonomicznym, ale również (a może: zwłaszcza) społecznym. Takie jest też przedsięwzięcie wrocławskiej spółki, która działa przecież w ramach tzw. gospodarki cyrkularnej. Oznacza to, najkrócej rzecz ujmując, że dąży ona do zmniejszania ilości wykorzystywanych surowców, minimalizacji wytwarzanych zanieczyszczeń i redukcji energii wydatkowanej na procesy odzysku.

W praktyce przekłada się to na dążenie do takiego gospodarowania zużytymi oponami, aby jak największa ich część trafiała z powrotem na rynek, choćby w postaci nowych opon czy innych wyrobów gumowych. Ale oznacza to również podejmowanie ciągłych starań zmierzających do ograniczenia ilości zanieczyszczeń emitowanych do środowiska i konsekwentnego zmniejszania strat energetycznych powstających w toku rozmaitych procesów (to właśnie z tego powodu instalacje Syntoilu są projektowane w taki sposób, aby jak najlepiej zarządzały energią, którą same generują).

Konkurs Chivas Venture organizowany jest z myślą o przedsiębiorcach i startupach, którzy nie tylko marzą o lepszym świecie, ale swoje marzenia próbują także urzeczywistnić, wcielić w życie. Projekt Syntoilu wydaje się wyrastać dokładnie z tej filozofii: jeśli więc zyska rozgłos i odniesie sukces, może wreszcie doprowadzić do wyeliminowania wielu zanieczyszczeń trafiających codziennie do środowiska, prowadząc zarazem do usprawnienia rozmaitych procesów przemysłowych, na których gospodarki krajów rozwiniętych i rozwijających się obecnie się opierają.

- Wygrana w polskiej edycji konkursu była trudną rzeczą, ale na pewno nie ostatnim wyzwaniem, jakie napotkamy. Problem zużytych opon nie zniknie sam i mamy nadzieję, że udział w Chivas Venture pomoże nam w realizacji naszego planu. Teraz czekają nas długie tygodnie przygotowań do globalnego finału w Amsterdamie. Jesteśmy podekscytowani, ale też gotowi na naprawdę ciężką pracę - mówi Martyna Sztaba.

Pokonawszy ponad sto innych polskich startupów, zespół Syntoilu może śmiało mówić o ogromnym sukcesie już teraz. Rywalizacja była przecież zacięta do samego końca - na ostatnim etapie konkursu pozostało aż 5 projektów, z których każdy wart były szczególnej uwagi. Dlaczego zwyciężył więc akurat startup z Wrocławia? - Z bardzo prostego powodu. Skala zmian, o które walczy zespół Martyny Sztaby jest ogromna, a obietnica poprawy problemu, jakim są gumowe odpady, jest bardzo kusząca. Zresztą - kto ma zmienić świat, jak nie firma pochodząca z kraju, w którego miastach oddycha się najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w Unii Europejskiej? - mówi Artur Kurasiński, ambasador i juror konkursu Chivas Venture.

Teraz ekipa Syntoilu staje do pierwszego, międzynarodowego etapu walki o dofinansowanie. Jeszcze przez tydzień Syntoil będzie walczył z dziewiętnastoma startupami z całego świata o poparcie internautów w rywalizacji o dofinansowanie z puli miliona dolarów. Syntoil potrzebuje wsparcia, żeby móc zadbać o poprawę stanu środowiska i jakości powietrza, którym oddychamy. Głos na rewolucyjny pomysł polskiego przedsiębiorstwa można oddać na stronie konkursu.