Chilijska pustynia staje się największą na świecie farmą akumulatorów
Atakama to chilijska pustynia, która jest jednym z najmniej przyjaznych życiu regionów na świecie. Ma jednak okazję sprawdzić się jako największa na świecie farma fotowoltaiczna, a wszystko za sprawą inwestycji o wartości 500 mln dolarów. Do grudnia Chile pozyska w ten sposób o 5,4 tys. megawatów więcej mocy.

Chilijska pustynia Atakama to najsuchszy niepolarny region Ziemi. W niektóry obszarach tego pustkowia deszcz mógł nie spaść nawet od setek lat. Surowe warunki sprzyjają jednak produkcji ekologicznej energii ze Słońca, więc na pustyni powstała największa na świecie farma fotowoltaiczna.
Największa na świecie elektrownia słoneczna na pustyni Atakama
Jeden z producentów energii zdecydował się na wykorzystanie jałowego środowiska pustyni Atakama do zbudowania największej na świecie farmy z panelami słonecznymi i magazynami energii. ContourGlobal przeznaczyło na inwestycję 500 mln dolarów i tak powstała ogromna elektrownia słoneczno-magazynowa.
Hybrydowa elektrownia Victor Jara jest w stanie magazynować energią słoneczną za dnia i ta następnie może być oddawana po zmroku. Łączy szczytową moc fotowoltaiczną wynoszącą 231 megawatów z 1,3 GWh magazynowania energii. W ten sposób można dostarczać około 200 megawatów energii przez maksymalnie 6,2 godziny nocą.
Kolejna część inwestycji znajduje się w Antofagasta i jest to farma Quillagua. Zainstalowana tam moc fotowoltaiczna wynoszącą 221 megawatów jest połączona z systemem magazynowania energii na poziomie 1,2 GWh.
Łączna moc tych obiektów wynosi 452 MW energii fotowoltaicznej, a pojemność magazynowa to aż 2,5 GWh. Pozwala to na nieprzerwane dostarczanie energii nawet przez 6,5 godziny w ramach modelu "Słońce w nocy".
Na chwilę obecną Chile może pochwalić działającymi akumulatorami o łącznej mocy 3072 MW. Zakłada się, że do końca grudnia 2026 r. inwestycje zostaną wzmocnione o dodatkowe 5400 MW.
Chilijska pustynia Atakama z jednym z najwyższych nasłonecznień na Ziemi
Projekt powstał na pustyni Atakama nie bez przyczyny. Po pierwsze jest to region z jednym z najwyższych nasłonecznień na Ziemi, co idealnie wpasowuje się w możliwości z zakresu pozyskiwania zielonej energii ze Słońca. Problem jednak w tym, że produkowana energia jest tak duża, że chilijska infrastruktura za dnia nie jest w stanie jej w pełni przyjąć, stąd też potrzeba magazynowania.
Drugim powodem jest samo przeznaczenie regionu. W Chile jest bardzo rozwinięty przemysł górniczy, który przy okazji cechuje się dużym zapotrzebowaniem na energię. W kraju wydobywa się około ¼ całej miedzi na Ziemi oraz sporo litu.
Znajdujące się w Chile kopalnie działają przez całą dobę, są energochłonne i potrzebują dostępu do niezawodnego systemu energii. Przy okazji rośnie presja z zakresu dekarbonizacji wydobycia. Zielona energia pozyskiwana ze Słońca jest więc rozwiązaniem niemal idealnym.










