Dwa Boeingi 737 przeleciały tuż obok siebie. 152 metry od katastrofy
W Stanach Zjednoczonych mogło dojść do największej katastrofy lotniczej od lat. Dwa samoloty Boeing 737 minęły się "o włos" w pobliżu międzynarodowego lotniska w Nashville. Jedna maszyna przeleciała obok drugiej w odległości zaledwie około 150 metrów. Do sprawy odniosła się Federalna Administracja Lotnictwa, czyli FAA badająca niebezpiecznie zdarzenie.

W skrócie
- Dwa samoloty Boeing 737 Southwest Airlines minęły się w powietrzu w pobliżu lotniska w Nashville na odległość około 152 metrów.
- Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) bada okoliczności niebezpiecznego incydentu.
- Southwest Airlines opublikowały komunikat, w którym doceniły profesjonalizm pilotów i załóg w tej sytuacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z pozoru niewielki błąd człowieka może doprowadzić do ogromnej katastrofy. Przekonali się o tym piloci dwóch samolotów Boeing 737, które w ubiegłą sobotę w zasadzie minęły się o włos. Sprawą zajęła się oczywiście amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa. Kto zawinił?
Dwa samoloty Boeing 737 minęły się o zaledwie 152 metry
Do nietypowego zdarzenia doszło w sobotę w pobliżu międzynarodowego lotniska w Nashville. Udział w niebezpiecznym incydencie wzięły dwa samoloty Boeing 737 należące do linii Southwest Airlines. Pierwsza z maszyn obsługiwała lot WN507 z Myrtle Beach w Karolinie Południowej. Drugi lot to WN1152, którego start odbywał się na wspomnianym porcie lotniczym.
Samolot lotu WN507 podchodził do lądowania na lotnisku w Nashville. Natomiast ten drugi startował. W regionie panowały bardzo trudne warunki atmosferyczne, którym towarzyszył silny wiatr. Kontrola lotów zwróciła się więc do pilotów pierwszego samolotu, aby przerwali podejście i wykonali skręt prawo. Pech chciał, że decyzja doprowadziła maszynę na tor startu drugiej.
Oba samoloty Boeing 737 w trakcie niebezpiecznego manewru minęły się dosłownie o około 152 metry. Były więc bardzo blisko siebie i taka odległość jest tylko kilkukrotnie większa od rozpiętości skrzydeł.
Mogło dojść do ogromnej katastrofy. Sprawie przygląda się FAA
Tym razem się udało, ale tak niewielki błąd mógł doprowadzić do wielkiej katastrofy, której konsekwencją byłaby śmierci wielu ludzi. Sprawą zajęła się amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa, która wydała już komunikat dotyczący incydentu.
Załoga otrzymała od kontroli ruchu lotniczego instrukcje, które skierowały samolot na trasę innego samolotu
Przy okazji udało się ustalić, że piloci podjęli reakcję, bo w maszynach uruchomiono komunikaty sygnalizujące konieczność zmiany kursu. Zawinił człowiek, ale na szczęście zdarzenie udało się opanować.
Do sytuacji odniosło się także linia Southwest Airlines. Jej rzecznik prasowy udostępnił następujący komunikat: "Doceniamy profesjonalizm naszych pilotów i załóg w reagowaniu na to zdarzenie. Dla Southwest najważniejsze jest bezpieczeństwo klientów i pracowników". Dalsze postępowanie prowadzi FAA, które chce dokładnie zbadać niebezpieczny incydent.










