W skrócie
- Prezes UODO ukarał mieszkańca Mazowsza kwotą 1470 zł za ignorowanie decyzji nakazującej zaprzestanie nagrywania sąsiadów oraz drogi publicznej kamerą obrotową.
- Prywatny monitoring nie może rejestrować przestrzeni poza własną posesją, gdyż narusza to zasady ochrony danych osobowych i prawo do prywatności sąsiadów.
- Właściciel kamery nie wykonał na czas nakazu wydanego przez urząd i nadal gromadził nagrania, co ostatecznie doprowadziło do nałożenia sankcji finansowej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mimo zakazu nagrywał wizerunki sąsiadów. Jest kara UODO
Mieszkaniec Mazowsza musiał zapłacić 1470 zł kary po tym, jak zignorował prawomocną decyzję UODO dotyczącą ochrony danych osobowych. Mężczyzna zainstalował na swojej posesji obrotową kamerę, która rejestrowała nie tylko jego własny teren, ale również drogę publiczną i sąsiednią działkę. Choć właściciel przekonywał, że urządzenie miało chronić jego rodzinę przed działaniami sąsiadów, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych uznał, że doszło do poważnego naruszenia przepisów rozporządzenia o ochronie danych.
Pierwszy nakaz zaprzestania przetwarzania danych osobowych sąsiadów wydano we wrześniu 2025 r., a decyzja uprawomocniła się 16 października 2025 r. Mimo to właściciel nieruchomości nie zmodyfikował ustawień sprzętu i nadal gromadził materiały wideo. Dowodów na niewykonanie nakazu dostarczył sam ukarany, wysyłając na policję zawiadomienia o wykroczeniach drogowych wraz z nagraniami z monitoringu. Rejestracja obejmowała wizerunki sąsiadów oraz ich nieruchomość, co potwierdziły analizy materiałów przekazanych przez policję.
Sprawa ostatecznie zakończyła się nałożeniem kary finansowej, gdy okazało się, że kamera obrotowa została zastąpiona urządzeniem stacjonarnym dopiero w marcu 2026 r. UODO wszczął postępowanie administracyjne z urzędu i uznał, że bezprawne przetwarzanie trwało przez kilka miesięcy. Mężczyzna musiał wykazać spełnienie zasady rozliczalności wynikającej z przepisów, jednak zebrane dowody jednoznacznie wskazały na brak natychmiastowej reakcji po decyzji urzędu.
Czy kamera może być skierowana na posesję sąsiada?
Osoby instalujące przydomowy monitoring często błędnie zakładają, że rejestrowanie otoczenia w ramach ochrony mienia pozostaje poza kontrolą przepisów. Co do zasady jednak kamera prywatnego monitoringu nie powinna być skierowana na posesję sąsiada ani na przestrzeń publiczną, np. jezdnię i chodnik. Kwestię tę regulują przepisy o ochronie danych osobowych (RODO) oraz prawo do prywatności i ochrony wizerunku, zawarte w Kodeksie cywilnym.
RODO wyłącza ze stosowania rozporządzenia przetwarzanie danych osobowych dokonywane przez osobę fizyczną w ramach działalności o charakterze czysto osobistym lub domowym, gdy monitoring obejmuje swoim zasięgiem wyłącznie teren prywatnej działki, garażu czy domu. Skierowanie obiektywu chociażby na fragment posesji sąsiada, wjazd do jego garażu lub pobliską drogę sprawia, że właściciel urządzenia automatycznie staje się administratorem danych osobowych i musi stosować się do unijnego rozporządzenia.
Prowadzenie ciągłej obserwacji sąsiedniej nieruchomości bez wyraźnej zgody jej właściciela stanowi naruszenie prawa do prywatności i wizerunku oraz pozbawione jest podstaw prawnych w świetle RODO. Potwierdza to przełomowy wyrok TSUE w sprawie Ryneš (C-212/13). Wskazujące on jednoznacznie, że potrzeba ochrony własnego mienia nie daje pełnej swobody w rejestrowaniu przestrzeni publicznej lub sąsiedzkiej.
Prezes UODO przypomina regularnie, że prywatny system kamer nie może służyć jako oręż w konfliktach sąsiedzkich ani być wykorzystywany do samodzielnego gromadzenia dowodów do przesyłania ich służbom porządkowym.
Właściciel nieruchomości stosował własną interpretację przepisów
Ukarany właściciel nieruchomości próbował bronić swoich działań, twierdząc, że przekazywane policji nagrania miały jedynie charakter incydentalny. W odpowiedzi na wezwania UODO argumentował, że dochodziło do rejestracji wyłącznie w sytuacjach, gdy miało miejsce potencjalne przestępstwo lub wykroczenie. Twierdził także, że wszelkie materiały po przekazaniu odpowiednim służbom były na bieżąco usuwane z dysku jego urządzenia.
Mężczyzna powoływał się bezpośrednio na orzecznictwo europejskie, wskazując na wspomniany wcześniej wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 11 grudnia 2014 r. w sprawie C-212/13. Zgodnie z jego interpretacją prywatny monitoring może obejmować fragment przestrzeni publicznej, o ile jest to niezbędne do ochrony mienia i bezpieczeństwa administratora. Przedstawiał również zrzuty ekranu i wydruki mające dowodzić, że jego obecne kamery patrzą wyłącznie na prywatną działkę.
Według tego wyroku właściciel kamery może nagrywać otoczenie domu, jeśli jest to niezbędne do realizacji jego uzasadnionego interesu, jakim jest ochrona życia, zdrowia oraz mienia własnego i rodziny. W takich sytuacjach wyważenie praw do prywatności i bezpieczeństwa pozwala na przetwarzanie danych bez zgody nagrywanych osób, a także zwalnia z obowiązku informacyjnego, gdy jego spełnienie byłoby niemożliwe lub wymagałoby niewspółmiernego wysiłku.
Prezes UODO nie przyjął jednak tych wyjaśnień, zwracając uwagę na fakt, że ostateczna decyzja nakazująca zmianę sposobu monitorowania została już wcześniej wydana i należało ją bezwzględnie wykonać. Tłumaczenia o sporadycznym nagrywaniu nie mogły unieważnić faktu, że jeszcze w styczniu 2026 r. urządzenie obrotowe było wykorzystywane do obserwowania przestrzeni poza posesją.
Osiedlowy monitoring musi spełniać wymogi RODO
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zwrócił uwagę na narastające zjawisko nadużywania prywatnych kamer. Urządzenia te coraz częściej przestają pełnić funkcję ochronną, a stają się narzędziem służącym do prowadzenia sporów z osobami z najbliższego otoczenia. Wskazano jednoznacznie, że osoba prywatna nie może wyręczać organów ścigania ani wykorzystywać sprzętu do stałego nadzorowania terenu publicznego.
"Kwestia zapewnienia porządku publicznego nie leży w gestii podmiotów prywatnych i zadanie to nie może być wykonywane za pomocą prywatnego monitoringu wizyjnego" - skomentował Prezes UODO. Innymi słowy "osiedlowy monitoring" w dosłownym znaczeniu tego słowa nie jest legalny, o ile nie spełnia rygorystycznych wymogów RODO, zaś do utrzymywania "porządku na rejonach" wyznaczone są odpowiednie służby publiczne.
Monitoring zamontowany w domu prywatnym podlega bezwzględnie przepisom o ochronie danych, jeśli jego zasięg wykracza poza granice danej nieruchomości. Rejestrowanie chodników, dróg czy posesji obok wymaga pełnego uzasadnienia i ograniczenia do niezbędnego minimum. Samowolne obserwowanie otoczenia bez spełnienia wymogów prawnych stanowi naruszenie wolności osób trzecich.
Kara za nielegalny monitoring ma odstraszać
Kara w wysokości 1470 zł została uznana za proporcjonalną. Ma ona też skutecznie odstraszać innych właścicieli monitoringu przed ignorowaniem decyzji urzędu. UODO przypomina, że wydawane przez niego nakazy zaprzestania prowadzenia monitoringu nie są jedynie sugestiami i wymagają pełnej oraz natychmiastowej realizacji. Przypadek z Mazowsza pokazuje, że pozorne wykonanie nakazu lub opóźnianie zmian technicznych prowadzi do konsekwencji finansowych.
To niejedyne tego typu postępowanie prowadzone przez urząd w ostatnim czasie. W lipcu 2026 r. poinformowano o nałożeniu kary wynoszącej ponad 26 tys. zł na osobę, która zainstalowała kilkanaście kamer rejestrujących stale obraz i dźwięk z sąsiedztwa. W tamtej sprawie monitoring pracował przez całą dobę i również służył do zgłaszania wniosków o ukaranie za wykroczenia.
Każdy administrator danych osobowych musi pamiętać o zasadzie rozliczalności (art. 5 ust. 2 RODO) i być w stanie wykazać, że jego system wideo działa w pełni legalnie. Przypadki unikania odpowiedzialności, częściowego stosowania się do decyzji czy powrotu do niedozwolonych praktyk będą spotykać się z odpowiedzią w postaci sankcji finansowych.













