W skrócie
- Kanada zainwestuje 11,3 mld dolarów kanadyjskich w budowę sześciu nowoczesnych lodołamaczy, które mają zastąpić wysłużoną flotę straży przybrzeżnej do 2038 roku.
- Inwestycja powstanie w stoczni Chantier Davie Canada w Quebecu, co pozwoli na stworzenie blisko 5 tysięcy nowych miejsc pracy przy wykorzystaniu kanadyjskiej stali.
- Nowe jednostki mają wzmocnić obecność Kanady w Arktyce, gdzie o wpływy rywalizują także Stany Zjednoczone, rozwijające własne programy budowy statków polarnych, oraz Rosja.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kanada zamawia sześć nowych lodołamaczy dla swojej straży przybrzeżnej. Kontrakt wart 11,3 mld dolarów kanadyjskich jest największym zamówieniem stoczniowym w historii Quebecu. W tle jest rosnące znaczenie Arktyki i rywalizacja państw o możliwość działania na północy.
Kanada wzmacnia flotę lodołamaczy
Premier Kanady Mark Carney ogłosił podpisanie umowy ze stocznią Chantier Davie Canada w Lévis. Wszystkie sześć jednostek powstanie w Kanadzie, przy wykorzystaniu kanadyjskiej stali. Budowa stworzy blisko 5 tys. miejsc pracy.
Nowe lodołamacze zastąpią wysłużone jednostki kanadyjskiej straży przybrzeżnej. Będą utrzymywać szlaki żeglugowe, uczestniczyć w akcjach ratunkowych i wspierać badania naukowe w Arktyce. Budowa ma ruszyć w 2027 roku, pierwszy statek powinien być gotowy pięć lat później, a cała flota ma wejść do służby do 2038 roku.

Arktyka staje się polem rywalizacji
Kanadyjskie jednostki nie powstają w próżni. W ostatnich latach także Waszyngton zaczął nadrabiać zaległości związane z obecnością na dalekiej północy. W 2026 roku Stany Zjednoczone finalizowały kontrakty na 11 jednostek Arctic Security Cutters i jednocześnie rozwijały program Polar Security Cutter, którego celem jest powrót do budowy dużych lodołamaczy dla amerykańskiej floty.
Jeszcze większe możliwości ma Rosja. Jej flota obejmuje również lodołamacze atomowe, dzięki którym Moskwa może utrzymywać żeglugę na Północnej Drodze Morskiej nawet w warunkach, w których zwykłe statki mają poważne problemy z pokonaniem lodu. Kanada, inwestując we własne jednostki, chce więc zwiększyć możliwości działania na ogromnym obszarze swojej Arktyki. Wraz ze zmianami klimatu i rosnącym znaczeniem północnych szlaków taka zdolność może mieć coraz większe znaczenie.
Okiem geografa: Arktyka otwiera się dla statków
Arktyka ociepla się wyjątkowo szybko, a cieńsza pokrywa lodowa może stopniowo wydłużać okres żeglugi. Moim zdaniem właśnie tutaj kryje się długofalowe znaczenie tej inwestycji. Nie oznacza to, że lód zniknie za rok czy dwa. Ale w perspektywie przyszłych lat, a nawet dekad dodatkowe dni czy tygodnie dostępności szlaków mogą mieć znaczenie dla handlu.
Mniej lodu oznacza także łatwiejszy dostęp do obszarów, które dotąd były trudne do wykorzystania. Północ Skandynawii już korzysta z ciepłego Prądu Norweskiego (mniejsze zlodzenie portów, niż wynikałoby to z szerokości geograficznej), ale wschodnią Grenlandię i wschodnią Kanadę ochładzają zimne prądy. Nie mówiąc już o północnej Rosji.
Wraz z lodołamaczami może to ułatwiać poszukiwanie złóż surowców i rozwój nowych tras między rynkami.
Źródła: Prime Minister of Canada, gospodarkamorska.pl













