Meta pozwana. Intymne nagrania ze smart glasses oglądali pracownicy
Wybuchł kolejny skandal dotyczący naruszania prywatności przez technologicznego giganta. Popularne ostatnio inteligentne okulary Ray-Ban Meta rejestrowały obraz i dźwięk nawet w najbardziej wrażliwych i intymnych sytuacjach, a nagrania te trafiały do zewnętrznych ludzkich moderatorów, którzy je oglądali i analizowali w celu szkolenia modeli AI. Odbywało się to poza wiedzą i zgodą użytkowników. Część z nich złożyła pozew zbiorowy przeciw firmie Marka Zuckerberga. Jak się tłumaczą twórcy smart glasses?

Spis treści:
- Okulary Ray-Ban Meta nagrywają użytkowników w sypialni i toalecie
- Pracownicy mogą oglądać intymne nagrania bez wiedzy użytkowników
- Meta została zbiorowo pozwana w USA
- Jak tłumaczą się twórcy smart glasses?
Okulary Ray-Ban Meta nagrywają użytkowników w sypialni i toalecie
Meta chyba nie potrafi długo wytrzymać bez skandali związanych z naruszaniem prywatności, stosowaniem nieuczciwych praktyk czy wybielaniem mechanizmów uzależniających. O ile do tej pory większość afer miała miejsce w cyberprzestrzeni, o tyle teraz technologia niebezpiecznie wdarła się w świat fizyczny i życie codzienne, wliczając w to najbardziej intymne sytuacje.
Chodzi mianowicie o inteligentne okulary Ray-Ban Meta, które poprzez wbudowane kamery i mikrofony mają możliwość nagrywania obrazu i dźwięku. Jest to wręcz wymagane w urządzeniach AR typu smart glasses, jako że umożliwia interakcje z widzianą rzeczywistością i obsługę gestami oraz poleceniami głosowymi. Rzecz w tym, że to, co rejestrowały okulary, mogli oglądać też inni ludzie.
Jak wynika z doniesień medialnych oraz relacji osób zajmujących się opisywaniem danych na zlecenie technologicznego giganta, nagrania rejestrowane przez urządzenia Ray-Ban Meta trafiają do zewnętrznych moderatorów, którzy analizują ich treść w celu trenowania algorytmów AI. Problem polega na tym, że wielu użytkowników wydaje się całkowicie nieświadomych faktu, iż ich prywatne życie - również to w sypialni czy toalecie - jest obserwowane przez anonimowych pracowników kontraktowych.
Pracownicy mogą oglądać intymne nagrania bez wiedzy użytkowników
O tym, że strumienie wideo z okularów wychodzą poza bezpieczny ekosystem Mety, poinformowali adnotatorzy danych, pracujący m.in. dla kenijskiego podwykonawcy Sama. W rozmowach ze szwedzkimi mediami ujawnili oni, że regularnie stykają się z materiałami o charakterze prywatnym i intymnym. Relacje pracowników kontraktowych działających na zlecenie Mety mogą być dla wielu osób wstrząsające. Na nagraniach widoczne są osoby korzystające z toalety, rozbierające się czy uprawiające seks.
Jeden z kontraktorów opisał sytuację, w której mężczyzna zostawił okulary na stoliku nocnym, po czym urządzenie nagrało jego żonę zmieniającą ubrania. Osoby analizujące te treści przyznają, że czują się niekomfortowo, podglądając użytkowników w intymnych sytuacjach, jednak obawa przed utratą pracy powstrzymuje ich przed zadawaniem pytań przełożonym.
"Rozumiesz, że to, co oglądasz, to czyjeś prywatne życie, ale jednocześnie oczekuje się od ciebie wykonywania twoich obowiązków. Nie powinieneś tego kwestionować. Kiedy zaczynasz zadawać pytania, już po tobie" - skomentował jeden z podwykonawców.
Meta została zbiorowo pozwana w USA
Nie tylko z etycznego, ale również z prawnego punktu widzenia sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. "Smart glasses z AI wzbudzają obawy dotyczące prywatności. Główne problemy związane są z użyciem prywatnych danych osób do trenowania modeli sztucznej inteligencji oraz transparentności dla osób postronnych" - wyjaśniła Reutersowi prawniczka zajmująca się ochroną danych, Kleanthi Sardeli z organizacji None of Your Business.
Zupełnie więc zrozumiałe jest wniesienie pozwu zbiorowego przeciwko firmie Meta oraz jej partnerowi, producentowi oprawek Luxottica, do którego doszło w Stanach Zjednoczonych. Powodowie, reprezentowani przez Clarkson Law Firm (mającą już na koncie duże pozwy przeciw Apple, Google i OpenAI), zarzucają firmie Marka Zuckerberga wprowadzanie konsumentów w błąd oraz stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych. Kancelaria w uzasadnieniu podkreśla, że marketing produktu opierał się na hasłach gwarantujących pełną kontrolę nad danymi i bezpieczeństwo. Stoi to w sprzeczności z faktem, że nagrania przesyłane są do manualnej weryfikacji przez pracowników za granicą, bez łatwej możliwości wypisania się z tego procesu.
Sposób, w jaki Meta komunikuje swoje zasady, można uznać za niejasny, jednakże firma zdaje się zostawiać sobie otwartą furtkę, by móc stosować zaskarżane praktyki. Urządzenie reklamowane jest sloganami, takimi jak "Masz kontrolę nad swoimi danymi i zawartością", "Zaprojektowane dla prywatności, kontrolowane przez ciebie" albo "Zbudowane dla twojej prywatności". Z drugiej strony jedna z zasad użytkowania produktów Meta AI w Stanach Zjednoczonych mówi, że "W niektórych przypadkach Meta będzie przeglądać twoje interakcje z AIs, wliczając w to zawartość twoich konwersacji z AIs lub wiadomości do nich, a przegląd ten może być zautomatyzowany lub manualny (ludzki)".
Jak tłumaczą się twórcy smart glasses?
Twórcy m.in. Facebooka i zarzuconego projektu Metaverse odpowiedzieli na te zarzuty. Argumentują oni, iż korzystanie z pomocy zewnętrznych kontrahentów do recenzowania interakcji z AI jest standardową praktyką w branży, mającą na celu ulepszanie usług. Przypomnieli też, że informacje o możliwości przeglądania treści przez ludzi znajdują się w regulaminach i polityce prywatności.
Meta zapewniła też, że stosuje mechanizmy anonimizujące, takie jak zamazywanie twarzy, aby chronić tożsamość osób na nagraniach. Z drugiej strony źródła zaznajomione z procesem moderacji kwestionują skuteczność tych zabezpieczeń.
Skala problemu może być zatrważająca. W samym tylko w 2025 roku Meta sprzedała ponad 7 milionów egzemplarzy swoich smart glasses. Sprawą zainteresowały się już organy regulacyjne, w tym brytyjskie Information Commissioner's Office (ICO), które bada kwestię przejrzystości przetwarzania danych oraz ochrony osób trzecich, które mogą zostać przypadkowo nagrane przez użytkowników okularów.
Gdy na jaw wyszło, że miliony osób mogą być podglądane i podsłuchiwane przez zleceniobiorców Mety, niektóre media zaczęły pisać o tzw. "luksusowej inwigilacji". Zwrócono również uwagę na opór społeczny wobec wszechobecnych urządzeń rejestrujących. Trudno jednak powiedzieć, czy jest on rosnący - wszak sprzętów, które mogą nas podglądać i podsłuchiwać, jest i ma być coraz więcej. W ekran jednego z nich patrzysz właśnie w tej chwili.










