Test tajnego urządzenia przez Norwega zakończony poważnym uszczerbkiem zdrowia
Naukowiec z Norwegii poważnie uszkodził własny mózg, kiedy w 2024 roku przetestował na sobie tajne urządzenie emitujące silne fale mikrofalowe. Celem eksperymentu było obalenie hipotezy, że tzw. syndrom hawański, czyli tajemniczy zespół neurologicznych objawów zgłaszany przez dyplomatów i pracowników wywiadu, może być spowodowany przez broń pulsujących fal elektromagnetycznych.
Syndrom hawański pojawił się po raz pierwszy w 2016 roku, kiedy pracownicy amerykańskiej ambasady na Kubie zaczęli skarżyć się na nagłe bóle i zawroty głowy, problemy z pamięcią i słuchem. Z czasem podobne przypadki zgłaszano w ponad piętnastu krajach, w tym Rosji, Chinach i Wielkiej Brytanii, a amerykańskie służby określiły te zdarzenia jako "anomalie zdrowotne". Istnieje jednak bardziej precyzyjna teoria, mówiąca, że syndrom hawański jest wynikiem celowych ataków z użyciem broni wykorzystującej energię pulsacyjną.
W styczniu tego roku Filip Mielczarek w GeekWeek.pl pisał o tym, że rząd USA zdobył urządzenie wywołujące syndrom hawański i od ponad roku prowadzi jego szczegółowe testy, chcąc ustalić, czy naprawdę może ono powodować objawy zgłaszane przez ofiary od niemal dekady. Nie wiadomo, w jaki sposób USA dowiedziało się o istnieniu urządzenia i zdecydowało się na jego zakup.
Sceptyk teorii o szkodliwości urządzeń emitujących mikrofale sam skonstruował aparat generujący impulsy elektromagnetyczne i poddał się jego działaniu. Zamiast udowodnić, że taka ekspozycja jest nieszkodliwa, doświadczył poważnych objawów neurologicznych przypominających symptomy obserwowane u osób z podejrzeniem syndromu hawańskiego.
CIA i Pentagon badają skutki działania tajnego urządzenia
Po tym incydencie norweskie władze poinformowały o sprawie amerykańskie służby wywiadowcze, co doprowadziło do co najmniej dwóch wizyt przedstawicieli CIA, Pentagonu i Białego Domu w Norwegii, którzy chcieli ocenić urządzenie mieszczące się w plecaku i skutki, jakie wywołało.












