Spis treści:
- "Open-ear w wydaniu premium". To czuć już w momencie rozpakowywania
- Pamiętajcie, żeby dobrze je założyć! Skorzystajcie z instrukcji
- Ta jakość dźwięku cię zaskoczy. Mnie zaskoczyła! Jak grają Shokz OpenFit Pro?
- To nie tylko słuchawki na trening. OpenFit Pro polecają się na co dzień, ale mogłyby mieć lepsze mikrofony
- Nawet do 50 godzin pracy wraz z etui, czyli rzecz o baterii w Shokz OpenFit Pro
- Ile kosztują słuchawki Shokz OpenFit Pro? Za ten sprzęt trzeba trochę zapłacić
Gdy spoglądamy na niewielkich rozmiarów słuchawki wraz z nadzieją na super jakość dźwięku, często towarzyszy nam również powątpiewanie w prawdziwe możliwości tak małego sprzętu, zwłaszcza jeśli producent obiecuje wiele. Jak jest w przypadku Shokz OpenFit Pro?
"Open-ear w wydaniu premium". To czuć już w momencie rozpakowywania
Już samo opakowanie, w którym umieszczono słuchawki, może przykuć naszą uwagę. Wykonano je z w całości biodegradowalnych materiałów, w tym z pulpy z trzciny cukrowej i bambusa. To szczegół, który nie wpływa oczywiście na samo korzystanie ze słuchawek, ale też bardzo przyjemne rozwiązanie, mogące ucieszyć osoby, dla których ważna jest kwestia ekologii.
Co znajdziemy w pudełku? Mamy tu słuchawki, instrukcję obsługi, a także kabel USB-C do ładowania oraz stabilizatory, które możemy umieścić na pałąku, by sprzęt lepiej przylegał do naszych uszu. Nikogo nie zdziwi już fakt, że nie dołączono kostki ładowarki - na ten moment to przecież standard.

Nadszedł więc moment, aby wziąć w dłonie etui ładujące ze słuchawkami. I tu również na pierwszy plan wysuwa się jakość wykonania. Zdecydowanie nie ma się wrażenia, że etui jest wątłe albo że zaraz się rozpadnie - jest porządnym domem dla naszych słuchawek.
A skoro o nich mowa, to ich główna część stworzona została ze stopu niklu i tytanu, które dopełnia miękki silikon. Są na tyle zgrabne, na ile mogą, trzeba jednak pamiętać, że mają one konstrukcję otwartą, do czego za chwilę przejdziemy, na ten moment oznacza to dla nas tyle, że mają także wspomniany już pałąk, więc samo etui jest nieco większe, bo sprzęt musi się w nim zmieścić.
Trzeba przyznać, że słuchawki są nie tylko porządnie wykonane, są też po prostu ładne. Pod kątem dizajnerskim raczej minimalistyczne, nie są krzykliwe, nie mają błyszczących elementów, wszelkie napisy są widoczne, ale małe, nierzucające się w oczy.

Shokz OpenFit Pro są dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych - czarnej oraz białej, która znalazła się w moich rękach. Nie poszalejemy zatem, jeśli w przypadku takiego sprzętu wolimy odważniejsze odcienie, ale z pewnością będą pasowały do każdego ubioru.
Bardzo na plus jest decyzja o zastosowaniu fizycznych przycisków na słuchawkach. Dzięki temu nie mamy wątpliwości, czy na pewno trafiamy w odpowiednie miejsce, gdy potrzebujemy dokonać jakiejś akcji, niezależnie od tego, czy znajdujemy się na bieżni, na rowerze czy przy biurku. W aplikacji Shokz możemy też wybrać własne ustawienia przycisków, co dodatkowo umożliwia dopasowanie urządzenia do swoich potrzeb.
Pamiętajcie, żeby dobrze je założyć! Skorzystajcie z instrukcji
Wróćmy zgodnie z obietnicą do konstrukcji słuchawek. To ona ma zapewniać idealny kompromis pomiędzy oddawaniem się muzyce i pozostawaniem świadomym swojego otoczenia. Otwarta konstrukcja nie zamyka kanału słuchowego, a także nie powinna powodować dyskomfortu podczas użytkowania.
Zakłada się je w dość specyficzny sposób, jednak producent bardzo chciał się upewnić, że zrobimy to poprawnie - to, jak to zrobić, poruszono w instrukcji, ale też jest to niemal pierwsza informacja, jaką zobaczymy po pobraniu aplikacji Shokz.
Słuchawki są lekkie - ważą jedyne 12,3 g każda. Jeśli pierwszy raz mamy do czynienia z tego typu konstrukcją, warto kilkukrotnie upewnić się, że na pewno dobrze je założyliśmy. W gruncie rzeczy to nic trudnego, ale z przyzwyczajenia można próbować zbyt mocno umieścić je w uchu. Pamiętajcie, że nic nie powinno was uwierać, a jeśli odczuwacie dyskomfort, sprawdźcie, czy na pewno dobrze leżą.

Nie byłam z początku pewna, czy sprzęt faktycznie ma szansę w taki sposób utrzymać się na uszach, gdy zacznę w nich biegać, podskakiwać i, z szacunku do moich prób, walczyć o przetrwanie. Nie było z tym jednak najmniejszego problemu - nawet przy gwałtownych ruchach czy nieumyślnym trącaniu dłonią pozostawały na swoim miejscu. Jeśli potrzebowalibyśmy dodatkowego zapewnienia, że nigdzie się nie ruszą, do dyspozycji mamy także wspomniane już stabilizatory.
Ta jakość dźwięku cię zaskoczy. Mnie zaskoczyła! Jak grają Shokz OpenFit Pro?
Muszę przyznać, że z nieufnością podchodziłam do obietnic w kwestii jakości dźwięku. Z jednej strony mówimy o świadomości otoczenia i otwartej konstrukcji słuchawek, z drugiej o aktywnej redukcji hałasu, z trzeciej jestem po prostu przyzwyczajona do sprzętu dokanałowego i dousznego, który inaczej siedzi w uchu... Tu bardzo dużo rzeczy może pójść nie tak. Ale odłożyłam na bok uprzedzenia i to był dobry ruch.
No bo ależ to gra! Głęboko, przyjemnie, szczegółowo. Nie brakuje mocnych basów, które przecież są tak ważne podczas zmagań z aktywnością fizyczną, nie tracimy tym samym dopieszczonych wokali czy instrumentów, które mogą się czasem gubić na rzecz podbicia tych pierwszych - tu wszystko jest na swoim miejscu. Utwory brzmią czysto, tak, że noga sama zaczyna się poruszać w rytm muzyki.

W OpenFit Pro zastosowano technologię Shokz SuperBoost, system Shokz OpenSound i zsynchronizowany przetwornik z podwójną membraną, dźwięk jest też zoptymalizowany pod Dolby Atmos. I to wszystko naprawdę robi zaskakującą robotę!
Co trzeba podkreślić, to że nie powinniśmy się też martwić, że ktoś pracujący obok nas przypadkiem usłyszy, jakiej muzyki słuchamy i że po prostu będziemy komuś przeszkadzać hałasem ze słuchawek. Moje uszy pewnie jeszcze się odezwą z pretensjami co do moich preferencji w kwestii głośności słuchanych utworów, ale niezależnie od ustawionego poziomu dźwięku, osoba znajdująca się obok mnie została właściwie dopiero po fakcie uświadomiona, że słuchałam głośno muzyki.
To nie tylko słuchawki na trening. OpenFit Pro polecają się na co dzień, ale mogłyby mieć lepsze mikrofony
Jeśli szukacie słuchawek głównie pod kątem ćwiczeń, wiedzcie, że Shokz OpenFit Pro są odporne na pot czy zachlapania, posiadają klasę odporności IP55. Dzięki wspomnianej już konstrukcji nawet podczas intensywnego treningu możemy pozostać świadomi dźwięków naszego otoczenia, co w jakimś stopniu zwiększa nasze bezpieczeństwo, a jednocześnie nie sprawia, że jedyne co słyszymy, to nasze sapanie i wewnętrzne wołanie o litość.
W każdej chwili możemy też włączyć redukcję hałasu Open-Ear, za której skuteczność odpowiada system trzech mikrofonów i algorytm analizujący hałas zewnętrzny i docierający do ucha, dostosowując działanie słuchawek w czasie rzeczywistym. Poziom redukcji wyregulujemy również w aplikacji Shokz. Podczas korzystania ze słuchawek faktycznie nie jesteśmy zamknięci w bańce stworzonej przez naszą muzykę, ale też nie gubimy wyraźnie dźwięków ulubionego albumu na rzecz pozostawania świadomymi - jest to naprawdę dobrze wyważone.

Problem pojawia się przy rozmowach, bo chociaż system trzech mikrofonów z rozpoznawaniem głosów AI radzi sobie w porządku w dobrych warunkach, gdy w grę wchodzi mocny wiatr, którego doświadczamy np. podczas jazdy na rowerze, lepiej nie umawiać się na ważne rozmowy biznesowe, bo najpewniej będziemy po prostu zmuszeni zsiąść z pojazdu.
Zdecydowanie warto włączyć obsługę Dolby Atmos podczas słuchania. Nie znalazłam z kolei faktycznego powodu do korzystania ze śledzenia ruchów głowy, co ma nam dawać wrażenie większej przestrzenności np. podczas oglądania filmów, ale ostatecznie irytowało, ponieważ nie jestem najlepsza w kwestii siedzenia bez ruchu.
Nie sposób też nie wspomnieć o stabilności połączenia Bluetooth 6.1 i wielopunktowym parowaniu, które umożliwia płynne przełączanie między urządzeniami - tu bez zarzutu. Kilkukrotnie poruszyłam także kwestię aplikacji - dodam jeszcze tylko, że jest bardzo przejrzysta i prosta w obsłudze. Warto trochę tam poklikać, choćby po to, żeby włączyć obsługę Dolby Atmos czy dostosować pod siebie funkcje przycisków. Jeśli interesuje nas większa personalizacja, w Shokz znajdziemy również podstawowe profile korektora dźwięku.
Nawet do 50 godzin pracy wraz z etui, czyli rzecz o baterii w Shokz OpenFit Pro
Co może być ważne dla niektórych, trzeba pamiętać o tym, że etui ładujące słuchawki nie należy do najmniejszych. Bez problemu jednak zmieści się do plecaka, torebki czy nawet kieszeni w sportowym stroju, jeśli mamy potrzebę, by zabrać je ze sobą na trening.

To z pewnością nie powinno być koniecznie, ponieważ słuchawki bez problemu umożliwiają około 6 godzin działania na jednym ładowaniu przy włączonej redukcji hałasu. Jeśli ją wyłączymy, czas ten wydłuża się do około 12 godzin. W przypadku pracy łącznej z etui ładującym mówimy o 24 godzinach z włączoną redukcją hałasu i 50 z wyłączoną. To bardzo ładny wynik.
Dodatkowy komfort daje nam możliwość szybkiego ładowania sprzętu - po zaledwie 10 minutach ładowania możemy korzystać ze słuchawek do 4 godzin. Etui obsługuje też ładowanie bezprzewodowe.
Ile kosztują słuchawki Shokz OpenFit Pro? Za ten sprzęt trzeba trochę zapłacić
Przejdźmy zatem do bardzo ważnej kwestii, której nie sposób pominąć podczas zakupowych rozważań, czyli ceny, jaką przyszłoby nam zapłacić za omawiane słuchawki. Shokz OpenFit Pro do tanich nie należą i to trzeba otwarcie przyznać. Sugerowana cena producenta wynosi 1049 zł - to po prostu dużo.
Nie wszystko jest w nich idealne, ale to porządna propozycja na rynku, zwłaszcza jeśli zależy nam na wysokiej jakości dźwięku i przemawia do nas idea pozostawania świadomymi otoczenia bez rezygnacji z radości, jaką daje nam muzyka.
O czym z pewnością również warto powiedzieć, to że nie trzeba wierzyć recenzentom na słowo - zwłaszcza w obliczu ceny urządzenia. Każdy sam może przetestować Shokz na stacjach odsłuchowych w sklepach z elektroniką. Lista takich miejsc jest dostępna na stronie shokz.pl w zakładce "Przetestuj".











