Przyciski placebo w miastach. Są wszędzie, a i tak nic nie robią
Zdawać by się mogło, że przyciski przy sygnalizacji świetlnej są niezwykle przydatne, bowiem dają pieszym realny wpływ na zmianę świateł. Okazuje się jednak, że w niektórych miejscach ich funkcja jest czysto iluzoryczna. Dlaczego spotykamy się z tak zwanymi "przyciskami placebo"?

Spis treści:
- Po co stosuje się przyciski na sygnalizacji świetlnej?
- Czy przyciski na przejściach dla pieszych faktycznie działają?
- "Przyciski placebo" są wszędzie, a i tak nic nie robią
Po co stosuje się przyciski na sygnalizacji świetlnej?
Współczesne systemy zarządzania ruchem w większości przypadków działają w sposób zautomatyzowany. W skład tego niezwykle skomplikowanego ekosystemu wchodzą między innymi sygnalizatory świetlne wyposażone w przyciski. Ich głównym celem jest zapewnienie płynności ruchu - światło dla pieszego zmienia się na zielone (a dla kierowców na czerwone) tylko wtedy, gdy ktoś faktycznie kliknie przycisk, chcąc przejść na drugą stronę.
Co ciekawe, niektóre przyciski są wyposażone w rozwiązania mające ułatwić życie osobom z niepełnosprawnościami. Tego typu urządzenia mają między innymi systemy wibracyjne, które informują osoby niewidome o aktualnym stanie sygnalizatora.
Czy przyciski na przejściach dla pieszych faktycznie działają?
W polskich warunkach przyciski na przejściach dla pieszych faktycznie działają, choć nie zawsze w ten sam sposób. Wiele zależy od miejsca usytuowania danej sygnalizacji oraz pory dnia. W pełni aktywne przyciski możemy spotkać na mniej uczęszczanych drogach oraz poza godzinami szczytu (najczęściej w nocy). W ich przypadku przyciśnięcie przez pieszego przycisku wysyła sygnał do sterownika, a ten po kilku sekundach zmienia światło i pozwala mu przejść na drugą stronę.
W nieco bardziej zatłoczonych miejscach przyciski na światłach mogą funkcjonować warunkowo. Oznacza to, że stan sygnalizacji nie zmieni się, jeśli pieszy nie naciśnie przycisku, jednak w momencie, gdy już to zrobi, system uwzględni ten fakt i po zakończeniu cyklu faktycznie zaświeci się zielone światło. Z kolei w centrach dużych miast, gdzie panuje największe natężenie ruchu, sterowanie ruchem w godzinach szczytu może odbywać się w pełni automatycznie. W tym przypadku naciśnięcie przycisku zazwyczaj nic nie da - światło i tak zmieni się zgodnie z zaprogramowanym cyklem.
Nie brakuje jednak miejsc, w których przyciski najzwyczajniej w świecie nie działają z uwagi na usterki techniczne. Zdarza się, że urządzenia są celowo wyłączane z systemu, jednak pozostają na swoich miejscach, ponieważ nie podjęto decyzji o ich zdemontowaniu. Ciekawie sytuacja prezentuje się w dużych metropoliach, takich jak Nowy Jork. Szacuje się, że około 75 procent przycisków w tym mieście nie działa, a nie usuwa się ich z uwagi na między innymi koszty demontażu. Niektórzy wskazują na aspekt psychologiczny funkcjonowania takich przycisków. Mimo że nie działają, dają nam one poczucie kontroli - dzięki nim rzadziej tracimy cierpliwość podczas oczekiwania na zielone światło.
"Przyciski placebo" są wszędzie, a i tak nic nie robią
Co ciekawe, nie tylko sygnalizatory świetlne mogą być wyposażone w niedziałające "przyciski placebo". Możemy je spotkać praktycznie wszędzie. W tym przypadku często wskazywanym przykładem okazują się przyciski służące do zamykania drzwi w windach. O ile w nowszych dźwigach mogą one faktycznie działać (po ich wciśnięciu drzwi od windy zamykają się szybciej), o tyle w starszych modelach funkcjonują one jedynie w trybie awaryjnym/technicznym.
Przyciski placebo mogą być także obecne pod postacią termostatów montowanych w biurach lub budynkach użyteczności publicznej. Tego typu rozwiązania dające złudne poczucie kontroli instalowano niegdyś w amerykańskich biurowcach.










