Wielka Brytania ostrzega, że przestrzeń kosmiczna stała się terenem otwartej rywalizacji pomiędzy mocarstwami. Szef Sztabu Powietrznego RAF, Air Chief Marshal Sir Harv Smyth, oświadczył na konferencji UK Space Power Conference w Londynie, że prowokacyjne manewry rosyjskich satelitów oraz zakłócenia sygnałów nawigacyjnych stanowią bezprecedensowe zagrożenie dla systemów GPS. Od tych systemów zależy nie tylko ruch na drogach, ale także praca służb ratunkowych, lotnictwo, finanse i znaczna część gospodarki.
Jego zdaniem kosmos stał się już domeną wojenną samą w sobie, równorzędną z lądem, morzem i powietrzem. "Widzimy coraz więcej nieodpowiedzialnych i prowokacyjnych działań naszych przeciwników, które rażąco łamią normy odpowiedzialnego zachowania państw korzystających z kosmosu" - powiedział Harv Smyth.
Rosja "może zniszczyć brytyjskie systemy GPS"
W maju brytyjskie służby śledziły serię nietypowych manewrów pięciu rosyjskich satelitów wojskowych, które zbliżyły się na niebezpieczną odległość do dwóch fińskich satelitów komercyjnych. Chodziło o urządzenia firmy ICEYE, fińskiego operatora radarowych satelitów obserwacyjnych współzałożonego przez polskiego przedsiębiorcę Rafała Modrzewskiego. Satelity te dostarczają m.in. dane rozpoznawcze Ukrainie. Smyth uznał te manewry za niezwykłe i niebezpieczne oraz stwierdził, że rodzą poważne pytania o intencje działań Rosji w kosmosie.
Miesiąc później potwierdzono, że rosyjska konstelacja satelitów powodowała zakłócenia sygnałów GPS w Europie, na Grenlandii i w Kanadzie. Według oficjalnych informacji rządu, zakłócenia te trwały łącznie co najmniej 75 dni od 2019 roku. Skutki takiej ingerencji wykraczają daleko poza zepsutą nawigację w samochodzie. GPS, obsługiwany przez amerykańskie Siły Kosmiczne, służy miliardom ludzi, przemysłowi i siłom zbrojnym na całym świecie. Poważne zakłócenie tego systemu kosztowałoby gospodarkę Wielkiej Brytanii 1,4 miliarda funtów dziennie.
Przestałyby działać systemy nawigacji, na drogach zapanowałby chaos, a służby ratunkowe potrzebowałyby znacznie więcej czasu, by dotrzeć do potrzebujących. Przestrzeń kosmiczna, czyli łączność, nawigacja, synchronizacja czasu w transakcjach finansowych i obserwacja Ziemi, podpiera według Smytha około 20 procent brytyjskiego PKB, czyli niemal 500 miliardów funtów.
Wielka Brytania tworzy jednostki do działań ofensywnych na orbicie
W odpowiedzi RAF ogłosił utworzenie No. III Space Effects Squadron, pierwszej jednostki przeznaczonej do działań ofensywnych i defensywnych na orbicie. Jej zadaniem ma być zakłócanie, osłabianie i ograniczanie swobody przeciwnika, by chronić brytyjskie interesy w kosmosie. "Kosmos nie wspiera już operacji z boku. To domena bezpośredniej konkurencji, w której nasza przewaga militarna może zostać zdobyta albo utracona" - oświadczył Smyth. Planowane są kolejne eskadry, a do 2030 roku Wielka Brytania zamierza wydać 2,3 miliarda funtów na łączność satelitarną, 880 milionów na rozpoznanie i kontrolę przestrzeni oraz 440 milionów na nowe technologie kosmiczne.
Smyth zaznaczył też, że nikt nie chce wojny w kosmosie. Wielka Brytania deklaruje odpowiedzialne postępowanie i rezygnację z niszczących testów broni antysatelitarnej. Jednocześnie przygotowuje zdolności do tak zwanej wojny orbitalnej, czyli działań w przestrzeni, które mają osiągnąć cele wojskowe, w tym walki elektronicznej.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 98 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












