Ruszyła misja na ISS. Po ewakuacji medycznej zrobiło się tam pusto
Crew-12 to nowa misja załogowa na ISS. Astronauci NASA i ESA oraz jeden kosmonauta z Rosji zostali wystrzeleni w kosmos w kapsule Dragon umieszczonej na szczycie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Lecą na Międzynarodową Stację Kosmiczną, która po ostatniej ewakuacji medycznej opustoszała i na pokładzie pozostały tylko trzy osoby.

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna obecnie gości tylko jednego amerykańskiego astronautę oraz dwóch kosmonautów z Rosji, co jest następstwem przeprowadzonej w styczniu ewakuacji medycznej. Wkrótce załoga zostanie uzupełniona i wróci do normy. W kierunku ISS lecą członkowie lotu Crew-12.
Wystartowała misja załogowa Crew-12 na Międzynarodową Stację Kosmiczną
Start Crew-12 odbył się przed południem czasu w Polsce. Załoga kapsuły Crew Dragon została wystrzelona w kosmos rakietą Falcon 9 firmy SpaceX, która poleciała z Florydy. Co ciekawe, statek jest tym samym, który już kilka razy brał udział w misjach załogowych na ISS. Były to Crew-4, Ax-2, Ax-3 oraz Crew-9.
Start odbył się bez problemów, choć wcześniej był przekładany. Pierwszy stopień rakiety Falcon 9 po kilku minutach wrócił na Ziemię i pomyślnie wylądował na stanowisku LZ-40.
Załoga misji Crew-12 zmierza obecnie w kierunku ISS. Kapsuła jest na wysokości ponad 200 kilometrów nad Ziemią i porusza się z prędkością około 27 tys. km/h. Po zadokowaniu do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dojdzie do zwolnienia włazu i astronauci będą mogli wejść na pokład ISS.
Astronauci NASA, ESA i Roskosmosu uzupełnią załogę ISS
Ekipa lotu Crew-12 wkrótce uzupełni wybrakowaną załogę na ISS. Tym razem w kosmos poleciały cztery osoby i są to rosyjski kosmonauta Andrey Fedyaev, astronauci NASA Jack Hathaway (pilot) i Jessica Meir (dowódca) oraz Sophie Adenot z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).
Członkowie Crew-12 spędzą na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej około pół roku i powinni wrócić na Ziemię latem, gdy zostaną zastąpieni przez załogę kolejnej misji Crew-13.
Warto dodać, że SpaceX niedawno borykało się z problemami rakiety Falcon 9 i wszystkie konstrukcje uziemiono. Było to wynikiem kolejnej anomalii drugiego stopnia, do którego doszło na początku lutego. Firma chciała mieć pewność, że nie dojdzie do podobnej sytuacji i zaczęto szukać przyczyny, którą zidentyfikowano. To pozwoliło na wznowienie lotów. Użyty w trakcie misji Crew-12 booster oznaczony jest jako B1101 i wcześniej wziął udział w wystrzeleniu satelitów Starlink.









