Sprawdzam Nothing Phone 4a Pro. Nietypowy design to nie jedyny jego atut
Nothing Phone 4a Pro to nowy smartfon marki, który z pewnością wyróżnia się na tle telefonów konkurencji. Przede wszystkim za sprawą nietypowego designu. Czy jednak ma do zaoferowania coś ponadto i warto go kupić nie tylko ze względu na walory estetyczne? Odpowiedzi przynosi mój test Nothing Phone 4a Pro. Jak to urządzenie wypada w trakcie użytkowania?

Smartfony marki Nothing z pewnością przyciągają uwagę. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego modelu firmy, który jest zaprezentowany w marcu Nothing Phone 4a Pro. Czy warto zainteresować się tym telefonem?
Zawartość opakowania z Nothing Phone 4a Pro i pierwsze wrażenia
Zacznijmy od tego, co znajdziemy w pudełku z Nothing Phone 4a Pro. Wraz z telefonem dostajemy przewód z końcówkami USB C, trochę papierologii oraz silikonowe etui. Z pewnością cieszy ostatni z wymienionych elementów, bo wielu producentów nadal o tym zapomina.

Oczywiście w pudełku nie ma ładowarki, co jednak nikogo pewnie nie dziwi. O ten element trzeba postarać się samodzielnie. Jak prezentuje się Nothing Phone 4a Pro?
Telefon sprawia dobre pierwsze wrażenia i z pewnością może się podobać. W przeciwieństwie do tańszego modelu Nothing Phone 4, gdzie nie zdecydowano się na większe zmiany we wzornictwie, w wersji Pro jest ich sporo. Aparat fotograficzny przeprojektowano i pojawia się interfejs Glyph Matrix, który debiutował we flagowcu Phone 3 z 2025 r.

Nowy smartfon dobrze leży w dłoni, ale jest duży i pewnie nie każdy będzie w stanie obsługiwać go wygodnie jedną dłonią. Wersja, która dostałem do testów, jest w kolorze różowym. Tym razem marka zdecydowała się na więcej opcji kolorystycznych obudowy, co na pewno cieszy.
Jasny ekran OLED-owy 144 Hz i szybszy procesor Snapdragon 7 Gen 4
Ekran z modelu Nothing Phone 4a Pro wprowadza kilka ulepszeń względem poprzednika. Producent zdecydował się na panel OLED-owy o przekątnej 6,83 cala oraz rozdzielczości 1260 × 2800 pikseli (zamiast Full HD+). Natomiast odświeżanie obrazu odbywa się w zakresie do 144 Hz.
Wyświetlacz jest również bardzo jasny. Szczytowo jest w stanie osiągać jasność nawet na poziomie do 5000 nitów. To sprawia, że z urządzenia korzysta się wygodnie również w pełnym nasłonecznieniu. Pod ekranem umieszczono czytnik linii papilarnych, który reaguje szybko i pozwala wygodnie odblokować telefon.

Za obliczenia odpowiada tu procesor Snapdragon 7 Gen 4. Nowy chip zapewnia około 25 proc. zysk wydajności dla CPU i 30 proc. dla GPU względem układu z zeszłorocznego modelu. Natomiast przetwarzanie zadań opartych na sztucznej inteligencji odbywa się do 65 proc. szybciej.
W moim egzemplarzu telefon ma 12 GB pamięci RAM oraz 256 GB miejsca na dane. Takie połączenie zapewnia płynną pracę z różnymi aplikacjami. Na smartfonie można z powodzeniem uruchamiać także nowsze gry. Warto jednak mieć na uwadze, że w podstawowej konfiguracji sprzętowej producent umieścił tylko 8 GB RAM-u i w pewnych scenariuszach wykorzystania redukcja pamięci może być odczuwalna.
Interfejs Glyph Matrix i przycisk Essential Key
Nothing Phone 4a Pro ma również dwa użyteczne dodatki. Są to interfejs Glyph Matrix po raz pierwszy wprowadzony w modelu Phone 3 oraz czwarty przycisk na boku obudowy, którym jest Essential Key.
Glyph Matrix to dodatkowy okrągły ekranik monochromatyczny składający się ze 137 diod LED, który znajduje się z tyłu obudowy na garbie z elementami aparatu fotograficznego. Element jest większy i jaśniejszy względem odpowiednika z Phone 3, ale ma mniej diod.

Nothing Phone 4a Pro ma oczywiście konfigurowalny Glyph Matrix i tak naprawdę wykorzystanie tego elementu zależy od użytkownika. Można na przykład stworzyć wzory, które będą identyfikować połączenia telefoniczne od konkretnych osób czy zdecydować się na wskaźnik głośności. Można też konfigurować wyświetlanie powiadomień, które pochodzą z zainstalowanego oprogramowania.
Następnie mamy wspomniany Essential Key, który działa w nieco podobny sposób, co przycisk czynności z iPhone'ów. Domyślnie jedno kliknięcie wykona zrzut ekranu z podsumowaniem, a przytrzymanie spowoduje uruchomienie notatki głosowej. Natomiast dwuklik daje dostęp do funkcji Essentials Space.

Szkoda tylko, że przycisku nie można konfigurować i w ten sposób przypisywać mu inne czynności. Kto wie, a może kiedyś producent da taką możliwość. Na razie pozostaje integracja z aplikacją Essential Space.
Nothing Phone 4a Pro ma przeprojektowany aparat fotograficzny
Aparat fotograficzny smartfona został przeprojektowany i w moim odczuciu wygląda teraz schludnej. Kamera składa się z następujących elementów.
Natomiast przednia kamera doczekała się degradacji i połączono ją z 32-megapikselowym czujnikiem. W modelu Phone 3a Pro był to 50-megapikselowy sensor. Jak takie połączenie wypada w praktyce? Obrazują to poniższe zdjęcia.




Zdjęcia z głównego obiektywu i teleobiektywu są niezłe, ale w przypadku kamery szerokokątnej trzeba liczyć się ze spadkiem jakości obrazu.
Ciut większa bateria z szybkim ładowaniem
Pod obudową Nothing Phone 4a Pro znajduje się nieco większa bateria względem poprzednika. Jej pojemność zwiększono do 5080 mAh. Różnica względem poprzednika jest więc niewielka, bo tam znalazł się akumulator 5000 mAh.
Taka pojemność sprawia, że z telefonu można aktywnie korzystać cały dzień, ale w średniakach konkurencji producenci umieszczają dziś nawet baterie o pojemności 7000 mAh, co zapewnia znacznie dłuższą pracę na jednym ładowaniu. Nawet do dwóch dni, ale tutaj na tak dobre wyniki nie ma co liczyć.

Nowy smartfon wspiera też szybkie ładowanie o mocy 50 W. To oznacza, że można ją naładować od 1 do 60 proc. w ciągu około 30 minut. Niestety zabrakło wsparcia dla ładowarek bezprzewodowych, co na przykład obsługuje dostępny w podobnej cenie Google Pixel 10a. Jest to za to wsparcie dla ładowania zwrotnego (7,5 W) i w ten sposób można naładować inne urządzenie.
Czy warto kupić Nothing Phone 4a Pro?
Smartfon Nothing Phone 4a Pro z pewnością jest ciekawy i nie tylko ze względu na nietuzinkowy design, co jest oczywiście jego dużą zaletą. Z takim telefonem z pewnością będziecie wyróżniać się w tłumie. Po tygodniu spędzonym z tym urządzeniem uważam, że warto rozważyć jego zakup.
Ceny w Polsce zaczynają się od 2099 złotych i w zamian otrzymujemy funkcjonalny telefon z solidnym procesorem czy całkiem niezłym aparatem fotograficznym. Ponadto są dodatki, jak Glyph Matrix, których próżno szukać u konkurencji. Producent deklaruje też długi czas wsparcia aktualizacjami - do sześciu lat w przypadku poprawek bezpieczeństwa.
Do minusów należy zaliczyć brak wsparcia dla ładowania bezprzewodowego, co jednak w tej półce cenowej nie jest standardem. Aparat ultraszerokokątny mógłby być nieco lepszy, a bateria oferować nieco większą pojemność, ale nie można mieć wszystkiego.










