W skrócie
- Od 1 września 2026 r. w szkołach podstawowych obowiązuje zakaz używania telefonów komórkowych podczas lekcji, przerw oraz wycieczek, choć uczniowie nadal mogą je wnosić do budynku.
- Wyjątki od zakazu obejmują cele edukacyjne za zgodą nauczyciela oraz uzasadnione potrzeby medyczne, natomiast szkoły ponadpodstawowe ustalają własne zasady w tej kwestii.
- Nauczyciele obawiają się problemów z egzekwowaniem nowych przepisów, zwłaszcza w kontekście odpowiedzialności prawnej za depozyt sprzętu i braku gotowych rozwiązań zarządczych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zakaz smartfonów w szkołach podstawowych od 1 września
Początek roku szkolnego 2026/2027 przynosi zmianę w polskim systemie oświaty. Na mocy nowelizacji Prawa oświatowego, podpisanej przez prezydenta Karola Nawrockiego po przejściu projektu Ministerstwa Edukacji Narodowej przez parlament, w szkołach podstawowych od 1 września zaczyna obowiązywać ustawowy zakaz używania telefonów komórkowych.
Nowe zasady w szkołach obejmują nie tylko smartfony, ale również wszelkie inne urządzenia elektroniczne służące do komunikacji, rejestrowania obrazu lub dźwięku, w tym smartwatche i tablety. Ograniczenie to dotyczy wszystkich uczniów klas I-VIII i obowiązuje podczas lekcji, przerw, a także na zajęciach organizowanych poza terenem szkoły.
Samo prawo nie oznacza jednak całkowitego braku sprzętu elektronicznego na terenie budynku. Ustawodawca wyraźnie rozgraniczył korzystanie z urządzeń od samego ich posiadania. Dzieci mogą wnosić smartfony do szkoły, pod warunkiem że pozostaną one nieużywane przez cały czas pobytu. Przepisy nakładają obowiązek dostosowania statutu do nowych wymogów na wszystkie placówki podstawowe, w tym również niepubliczne, dając im czas na dookreślenie kwestii kar do końca 2026 r.
Nowa regulacja przewiduje konkretne sytuacje, w których uczeń będzie mógł sięgnąć po urządzenie mobilne. Dozwolone jest wykorzystanie sprzętu za zgodą nauczyciela, jeśli stanowi on element danej lekcji i służy do celów edukacyjnych. Rozmaite wyjątki uwzględniają też stany zagrożenia zdrowia, życia lub mienia, a także szczególne potrzeby medyczne uczniów, na co zgodę wydaje dyrektor placówki. Telefon umożliwia wówczas choćby ciągły monitoring stanu zdrowia, np. poziom cukru przy cukrzycy czy kontrolę objawów epilepsji.
Inne podejście zastosowano wobec szkół ponadpodstawowych. W liceach i technikach nie wprowadzono odgórnego, sztywnego zakazu ustawowego, pozostawiając tę kwestię decyzjom dyrekcji i zapisom w wewnętrznych statutach. W efekcie w szkołach średnich powstają zróżnicowane rozwiązania - od braku jakichkolwiek ograniczeń, po wymóg odkładania sprzętu do specjalnych pojemników.
Nauczyciele nie do końca wiedzą, jak egzekwować nowe prawo
Wprowadzenie nowych zasad budzi spore obawy wśród kadry pedagogicznej, która nie do końca wie, jak egzekwować nowe prawo. Ustawodawca nie przekazał szkołom dodatkowych środków finansowych ani konkretnych narzędzi ułatwiających kontrolę. Robert Gałęski z kancelarii prawnej Lexbridge wskazuje w rozmowie z Radiem ZET, że w środowisku oświatowym powszechne jest przekonanie o przerzuceniu problemu na nauczycieli bez wskazania gotowych rozwiązań zarządczych.
Jedną z najbardziej spornych spraw pozostaje tworzenie depozytów na sprzęt elektroniczny. Tworzenie szafek, pudełek czy specjalnych woreczków na drogie smartfony wiąże się ze sporym ryzykiem prawnym. Jak przekazał mecenas Gałęski Radiu ZET, powierzenie telefonu placówce sprawia, że szkoła ponosi pełną odpowiedzialność za jego ewentualne uszkodzenie lub kradzież, a zapisy wyłączające odpowiedzialność byłyby bezprawne. Dodatkowo pojawiają się napięcia wokół samego odbierania telefonów uczniom - szkoła nie posiada mocy prawnej do rekwirowania własności osobistej, a zakaz korzystania nie jest zakazem posiadania.
Inną opcją rozważaną przez dyrektorów jest tzw. plecakowanie, czyli nakaz trzymania urządzeń w zamkniętych torbach. Rozwiązanie to utrudnia jednak pełną kontrolę nad zachowaniem uczniów. Część pedagogów uznaje za absurd wizję pilnowania młodzieży w szatniach i toaletach. Obawiają się oni także, że uczniowie mogą przekazywać do depozytu stare, nieużywane telefony, by ukradkiem korzystać z tych aktualnych.
Część szkół zamierza promować alternatywne sposoby spędzania przerw poprzez organizowanie kącików gier planszowych, stref relaksu z pufami albo udostępnianie uczniom stołów do ping-ponga czy piłkarzyków. Część placówek planuje także reaktywację gier podwórkowych i zorganizowane aktywności ruchowe na świeżym powietrzu, aby skutecznie odciągnąć dzieci od ekranów i zachęcić je do budowania relacji rówieśniczych.
Statuty szkolne określą konsekwencje łamania zakazu
Naruszenie ustalonych w szkole zasad korzystania z elektroniki wiąże się z wyciągnięciem konsekwencji przewidzianych w dokumentach wewnętrznych danej placówki. W przypadku pierwszych lub mniej rażących przewinień stosowane będą przede wszystkim podstawowe środki wychowawcze. Należą do nich rozmowy dyscyplinujące z wychowawcą lub pedagogiem, upomnienia i wpisanie uwagi do dziennika elektronicznego.
Gdy do złamania regulaminu dojdzie powtórnie, placówki mogą sięgać po mocniejsze środki przewidziane w regulaminach. Uczniowie muszą liczyć się z możliwością otrzymania oficjalnej nagany dyrektora, ograniczeniem prawa do udziału w wybranym wydarzeniu szkolnym, koniecznością podpisania kontraktu wychowawczego czy obniżoną oceną z zachowania na koniec semestru.
Określenie konkretnej drabinki kar i zasad obowiązujących podczas wycieczek szkolnych powierzono bezpośrednio szkołom podstawowym. Ich zadaniem jest dostosowanie obecnych zapisów statutowych do wymogów ustawowych. Placówki mają na wprowadzenie odpowiednich zmian czas do końca 2026 r. Wszystkie ustalenia mają obowiązywać także w przypadku ewentualnego przetrzymywania urządzeń na terenie placówki.
Eksperci i prawnicy zwracają uwagę, że statut nie może jednak zawierać zapisów sprzecznych z wyższymi aktami prawnymi. Przypomnieć tu należy dość głośny felieton sprzed kilku lat, który mówił, że "statut szkoły przyjmie wszystko", nawet jeśli nie jest to zgodne z prawem krajowym. Oficjalnie nie można w nim np. wprowadzić całkowitego zakazu wnoszenia telefonów na teren szkoły, gdyż stanowiłoby to nadmierne ograniczenie prawa własności chronionego konstytucyjnie. Nierzadko jednak zdarzało się, że statuty szkół łamały i konstytucję, i prawa człowieka, i prawa dziecka.
Regulaminy muszą skupiać się wyłącznie na zasadach używania sprzętu i procedurach postępowania w przypadku łamania ustaleń. Jak to wyjdzie w praktyce - przekonamy się w najbliższych miesiącach.













