Tajny pocisk AIM-260 JATM ujawniony. Przełom dla USA i… Ukrainy?
Po niemal dekadzie spekulacji i materiałów koncepcyjnych, w sieci pojawiło się pierwsze rzeczywiste zdjęcie amerykańskiego pocisku powietrze-powietrze AIM-260 JATM (Joint Advanced Tactical Missile). Fotografia wykonana przez Jonathana Tweedy'ego uchwyciła maszynę F/A-18F Super Hornet należącą do eskadry testowej VX-31, startującą z bazy Eglin na Florydzie z nowym uzbrojeniem.

Jak podkreślają branżowi analitycy, F/A-18F Super Hornet startujący z AIM-260 JATM to coś więcej niż tylko wizualne potwierdzenie istnienia pocisku. Program rozwijany wspólnie przez US Navy i US Air Force od co najmniej 2017 roku pozostaje w dużej mierze utajniony, więc dostępne dotąd informacje były fragmentaryczne - jego zdjęcie to zatem pierwsza okazja do przeprowadzenia szczegółowej analizy.
Tajny pocisk AIM-260 JATM na pierwszym zdjęciu
Zdjęcie ujawnia bardzo oszczędną konstrukcję pocisku, AIM-260 posiada jedynie cztery stateczniki w tylnej części i w przeciwieństwie do starszego AIM-120 AMRAAM pozbawiony jest powierzchni sterowych w środkowej sekcji kadłuba. Taki układ wskazuje na projekt podporządkowany maksymalizacji prędkości i zasięgu.
Widoczne oznaczenia sugerują też, że fotografowany egzemplarz był uzbrojony w bojową głowicę odłamkowo-burzącą, choć jej szczegóły techniczne pozostają niejawne. Według wcześniejszych analiz, pocisk może wykorzystywać dwuimpulsowy silnik rakietowy z wektorowanym ciągiem, co pozwala zachować wysoką manewrowość mimo uproszczonej aerodynamiki.
Co wiemy o AIM-260 JATM?
Nieoficjalnie mówi się o zastosowaniu radaru AESA oraz zaawansowanych zdolności sieciocentrycznych, umożliwiających naprowadzanie na cele z wykorzystaniem danych z innych platform, w tym samolotów stealth i bezzałogowców. Jeśli zaś chodzi o zasięg, to niektóre źródła wskazują na ok. 200 km, a inne sugerują, że jest to wartość minimalna i będzie ona zwiększana.
Tak czy inaczej, stawia to amerykański program w pozycji nadrabiania zaległości, bo warto pamiętać, że impulsem dla powstania AIM-260 był dynamiczny rozwój chińskich pocisków powietrze-powietrze dalekiego zasięgu, szczególnie PL-15, a także jeszcze bardziej zaawansowanego PL-17, które mogą latać na odpowiednio 300 i nawet 500 km.
Jednym z podstawowych założeń konstrukcyjnych było też zachowanie wymiarów zbliżonych do AIM-120, dzięki czemu AIM-260 może być przenoszony w wewnętrznych komorach uzbrojenia myśliwców 5. generacji, jak F-22 i F-35, bez konieczności głębokich modyfikacji. Pierwszymi platformami operacyjnymi mają być jednak F-22 Raptor oraz F/A-18 Super Hornet, a w dalszej perspektywie pocisk trafi także na F-15EX, przyszłe myśliwce 6. generacji, a także bezzałogowe systemy bojowe rozwijane w ramach programu Collaborative Combat Aircraft.
Nowość dla Ukrainy?
W kontekście wojny w Ukrainie pojawia się naturalne pytanie o potencjalne przekazanie jej tego typu uzbrojenia, zwłaszcza że jak wskazują analitycy serwisu Defense Express, AIM-260 JATM jest zasadniczo następcą AIM-120 AMRAAM wykorzystywanego przez Kijów. Taki scenariusz jest możliwy, ale jednocześnie wydaje się mało prawdopodobny.
Po pierwsze, nie ma żadnych potwierdzeń, że AIM-260 zostanie zintegrowany z myśliwcami F-16, które stanowią podstawę modernizowanego ukraińskiego lotnictwa. Po drugie, ograniczona dostępność i priorytety produkcyjne USA sprawiają, że ewentualne dostawy dla państw trzecich będą rozważane najpewniej dopiero po wielu latach.
Szczególnie że harmonogram produkcji pocisków pozostaje niepewny, testy w locie trwają od kilku lat i obejmowały również odpalenia bojowe, co wskazuje na zaawansowany etap rozwoju, ale mimo to brak jest jednoznacznych informacji o rozpoczęciu produkcji seryjnej. Mówiąc krótko, pojawienie się pierwszego zdjęcia AIM-260 JATM to ważny sygnał, że program wchodzi w bardziej zaawansowaną fazę, ale wciąż trudno ocenić, kiedy realnie trafi do służby.









