Testujemy podręczne urządzenie tłumaczące. Lepsze od smartfonów?
Vasco Translator Q1 to niewielkie urządzenie, które na pierwszy rzut oka może przypominać starsze telefony typu palmtop. W rzeczywistości jest to zaawansowany urządzenie tłumaczące, które zmieści się nawet w małej kieszeni. Co oferuje tłumacz Vasco Translator Q1? Czy warto zainteresować się tym sprzętem? Odpowiedzi na te pytania przynosi mój test gadżetu.

Czy w dobie szybko rozwijającej się sztucznej inteligencji oraz smartfonów o coraz wszechstronniejszych zastosowaniach jest jeszcze miejsce dla elektronicznych tłumaczy? Próbuje tu udowodnić polska firma Vasco wraz z urządzeniem o nazwie Translator Q1, które miałem okazję sprawdzić w akcji przez kilka ostatnich dni. Dla kogo jest ten sprzęt i jak się sprawuje na co dzień?
Zawartość opakowania i specyfikacja techniczna Vasco Translator Q1
Zacznijmy od opakowania, a dokładniej tego, co znajdziemy w środku. Vasco Translator Q1 dostarczany jest w dosyć dużym pudełku, znacznie większym niż typowe smartfony, choć samo urządzenie tłumaczące jest od nich mniejsze. Zawartość jest przeciętna. W opakowaniu jest sam sprzęt i trochę papierologii oraz kabel z końcówką USB C.

O samym urządzeniu więcej za chwilę, a tymczasem rzućmy sobie okiem na specyfikację techniczną Vasco Translator Q1. Ta prezentuje się następująco.
- 3,54-calowy wyświetlacz dotykowy IPS TFT o rozdzielczości 640 × 960 pikseli
- czterordzeniowy procesor MediaTek MT8766V/WBA 2,0 GHz
- 3 GB pamięci RAM
- 4 GB pamięci na dane
- Wi-Fi 2,4 i 5 GHz
- modem LTE + wbudowana karta SIM
- bateria o pojemności 2500 mAh
- 115 × 61 × 17 mm
- 147 g
- złącze USB C (do ładowania i podłączania słuchawek)
Oczywiście na tle nawet tanich telefonów z Androidem takie wyposażenie może wypadać blado. Jednak Vasco Translator Q1 nie walczy o klientów na rynku smartfonów. To gadżet o innym przeznaczeniu.
Urządzenie tłumaczące Vasco Translator Q1 wygląda jak palmtop
Na pierwszy rzut oka Translator Q1 wygląda nie tylko jak przeciętny smartfon, a bardziej przypomina palmtopy. To małe komputery kieszonkowe, które zostały wyparte z rynku. Jednak urządzenie tłumaczące Vasco bardzo je przypomina.
Vasco Translator Q1 jest mniejszy od typowego smartfona i z powodzeniem zmieści się nawet w niewielkiej kieszeni, co odgrywa dużą rolę. Wszak jest to kieszonkowy tłumacz, który zawsze ma znajdować pod ręką.

Pierwsze włączenie chwilę trwa i następnie wita nas interfejs użytkownika. Wstępna konfiguracja nie jest tu konieczna, bo stosowne ustawienia można skonfigurować dla poszczególnych funkcji później. Jakie opcje tu znajdziemy?
Interfejs użytkownika jest prosty i zrozumiały
Producent Vasco Translator Q1 postawił na prostotę i to się chwali. Interfejs użytkownika jest czytelny i zrozumiały. Do tego stopnia, że szybko powinny odnaleźć się w nim także osoby starsze oraz mające mniejszą styczność z elektroniką.
Co bardzo ważne, dla każdej kluczowej funkcji producent przygotował tutorial. W prosty i zrozumiały sposób tłumaczy działanie oraz konfigurację opcji dostępnych w urządzeniu tłumaczącym. Dzięki temu każdy będzie mógł dowiedzieć się, co należy dokładnie zrobić.

Inną istotną funkcją są opcje z zakresu ułatwień dostępności. W ustawieniach można dobrać rozmiar czcionki czy aktywować inwersję kolorów. To sprawia, że podręczny tłumacz może być użytkowany również przez osoby mające problemy ze wzrokiem. Dodanie takich narzędzi z pewnością zasługuje na duże uznanie.
Wbudowana karta SIM i możliwość parowania z innymi urządzeniami
Vasco Translator Q1 ma wbudowaną kartę SIM, co pozwala na użytkowanie tłumacza w niemal dowolnym miejscu (gdzie jest zasięg sieci komórkowych) na terenie blisko 200 krajów. Przy okazji użytkownik nie musi martwić się o opłaty roamingowe.
Dla bardziej wymagających użytkowników przewidziano również Wi-Fi. I choć producent w specyfikacji załączonej do opakowania wspomina tylko o obsłudze standardu 2,4 GHz, tak tłumacz wspiera również sieci bezprzewodowe 5 GHz. Sprawdziłem i tak rzeczywiście jest.

Urządzenie tłumaczące Vasco ma też wbudowany Bluetooth. W ten sposób tłumacza można łączyć bezprzewodowo z innymi gadżetami. Mogą to być na przykład słuchawki.
Vasco Translator Q1 vs Tłumacz Google
Urządzenie tłumaczące Vasco jest wszechstronne i oferuje kilak trybów. Są to:
- tłumacz mowy
- tłumacz rozmów telefonicznych
- tłumacz zdjęć
- tłumacz tekstu
- czat grupowy
- nauka
Sprawdziłem w akcji wybrane z nich. Jak się spisują? Zacznijmy od rozpoznawania mowy, którą przetestowałem podczas przekazu z języka niemieckiego na polski. Pod tym względem Vasco Translator Q1 wypada nieco lepiej od Tłumacza Google. Tłumaczenia są dokładniejsze, co wynika z zastosowania ponad 10 silników tłumaczeniowych. U Google zazwyczaj używany jest jeden.
Vasco Translator Q1 pozwala też na tłumaczenie rozmów telefonicznych w 54 językach i na liście jest też polski. Tutaj jednak istnieje pewne ograniczenie w postaci 10 minut. Kolejne tłumaczenia wymagają wykupienia pakietu w cenie 25 złotych (za każde dodatkowe 10 minut).

Urządzenie tłumaczące jest też w stanie rozpoznawać tekst ze zdjęć i także pismo odręczne. Dla tej funkcji przewidziano wsparcie dla ponad 100 języków. Tłumaczenia z fotografii możliwe są dzięki wbudowanemu aparatowi. Treści można zapisywać i udostępniać na inne urządzenia.
Warto też dać szansę trybowi Nauka, co pozwala na uczenie się danego języka w ciekawy sposób. Natomiast MultiTalk (czat grupowy) pozwoli na zrozumienie się ludzi w większym gronie.
Ponadto producent wprowadził niedawno dodatkowe funkcje, które wdrożono z aktualizacją oprogramowania. Dzięki niej Translator Q1 dostał m.in. nowość o nazwie Vasco Assistant. To asystent oparty na AI, który rozszerza możliwości niewielkiego gadżetu, m.in. o narzędzia do analizowania zdjęć czy tłumaczeń kontekstowych. Działa to w taki sposób, że urządzenie lepiej rozumie sytuację, w której aktualnie znajduje się użytkownik.
Ceny Vasco Translator Q1 i czy warto kupić tłumacza?
Ile kosztuje Vasco Translator Q1? Urządzenie nie jest tanie, bo jego ceny oscylują wokoło niespełna 2,5 tys. złotych. Czy więc warto je kupić? To zależy, ale jeśli jesteście w gronie osób często podróżujących po różnych krajach czy mających styczność z wieloma językami (na przykład w pracy), to gadżet z pewnością zostanie przez was doceniony, bo daje większe możliwości od tych zaszytych w smartfonach.
Na plus zasługują duże możliwości tłumacza oraz różne tryby i przyjazny interfejs użytkownika. Ponadto producent zapowiada zwiększanie możliwości urządzenia w przyszłości. Natomiast największym z minusów wydaje się niemała cena.










