W skrócie
- Naukowcy z Instytutu Maxa Plancka wyjaśnili, że pękanie ceramicznego elektrolitu wynika z naprężeń hydrostatycznych, jakie wywołuje lit wciskany w mikropęknięcia podczas ładowania ogniwa akumulatora.
- Ulepszenie ogniw wymaga wzmocnienia granic ziaren ceramiki oraz tworzenia pustek, które odchylają kierunek wzrostu dendrytów, co skutecznie zapobiega zwarciom w ogniwach.
- Nowy chiński standard wymaga, aby ogniwa półprzewodnikowe zawierały maksymalnie 0,5 proc. płynnego elektrolitu, co ma pomóc w odróżnieniu ich od konstrukcji hybrydowych.
- W nadchodzących latach nowa technologia zacznie być masowo produkowana dla aut elektrycznych i smartfonów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Naukowcy rozwiązali zagadkę pękającego elektrolitu w bateriach
Inżynierowie z niemieckiego Instytutu Maxa Plancka na rzecz Zrównoważonych Materiałów (MPI-SusMat) rozwiązali jeden z najbardziej uporczywych paradoksów inżynierii akumulatorów. Chodzi mianowicie o akumulatory półprzewodnikowe, które zastępują łatwopalny ciekły elektrolit, stosowany w konwencjonalnych ogniwach litowo-jonowych, stałym materiałem ceramicznym. Pozwala to wyeliminować ryzyko pożaru i zastosować bardziej gęstą energetycznie anodę z metalicznego litu. Problem polega na tym, że stały elektrolit ceramiczny pęka od środka pod wpływem dendrytów - mikroskopijnych struktur przypominających drzewa, które rosną z anody litowej podczas ładowania.
Ceramika jest ponad 50 razy twardsza od plastycznego litu. Dr. Yuwei Zhang, główna autorka badania i kierowniczka grupy Chemo-Mechanics of Battery Materials w MPI-SusMat, wyjaśnia, że "choć elektrody i powstające dendryty zawierają lit, który jest miękki jak miś-żelek, to dendryty są w stanie penetrować ceramiczny elektrolit i doprowadzić do zwarcia". Przez lata naukowcy próbowali to wyjaśnić za pomocą dwóch hipotez: że do pękania elektrolitów poprzez wewnętrzne naprężenia w dendrytach albo że elektrony "przeciekają" przez granice mikroskopijnych ziaren ceramiki, co może prowadzić do powstawania wewnątrz elektrolitu małych grudek litu, które z czasem łączą się ze sobą, tworząc ścieżkę prowadzącą do zwarcia.

Zespół MPI-SusMat, współpracując z Uniwersytetem Jiao Tong w Szanghaju, rozstrzygnął ten spór przy użyciu wielkoskalowej kriogenicznej mikroskopii elektronowej oraz modelowania mikromechanicznego.
Eksperyment prowadzono w próżni i temperaturach kriogenicznych, aby wykluczyć wpływ tlenu, wilgoci lub samej wiązki elektronów. Okazało się, że przed rosnącym wierzchołkiem dendrytu nie tworzyły się żadne nowe skupiska litu. To ostatecznie obaliło pierwszą z hipotez. Potwierdził się natomiast scenariusz czysto mechaniczny - uwięziony w ciasnej szczelinie lit nie ma jak się rozszerzyć, przez co tworzy gigantyczne, rozchodzące się we wszystkich kierunkach ciśnienie (naprężenie hydrostatyczne), które dosłownie rozsadza twardą ceramikę.
Inżynierowie mają plan na tworzenie bezawaryjnych akumulatorów
Na podstawie uzyskanych wyników badacze zaproponowali konkretne strategie zapobiegania awariom. Po pierwsze, należy zwiększyć odporności granic ziaren ceramiki na pękaniem, ponieważ są one 3-5 razy słabsze od wnętrza materiału. Rozwiązaniem może być ich wzmocnienie, np. poprzez domieszkowanie. Poprawić należy też odporność na pękanie stałego elektrolitu. Zwiększenie ciągliwości ceramiki pozwoli na rozpraszanie naprężeń podczas osadzania się litu.
Inżynierowie postulują również przekierowywanie dendrytów sterowane mechanicznie. Oznacza to wprowadzenie geometrycznie zaprojektowanych pustych przestrzeni (mikroskopijnych porów lub poprzecznych pustek), które odchylają kierunek wzrostu dendrytów, zapobiegając zwarciom. Metodę tę można wdrożyć w cienkich separatorach o grubości do około 20 µm. Ostatnia z rekomendacji mówi o zarządzaniu defektami w produkcji, jako że nanoskalowe pęknięcia są nieuniknioną cechą ceramiki produkowanej na skalę przemysłową.
Jak wskazuje inżynier David L. Wood III, współautor publikacji w "Nature" omawiającej to odkrycie, o jego sukcesie komercyjnym zdecyduje integracja produkcji, a nie samo odkrywanie nowych materiałów. Nawet twardszy elektrolit zawiedzie, jeśli procesy produkcyjne nie ograniczą gęstości i geometrii mikrodefektów. Przejście na pełną produkcję akumulatorów w pełni stałych (ang. all-solid-state) wymaga jednak całkowitej przebudowy infrastruktury fabrycznej, co wiąże się z kosztami rzędu 112 mln USD na GWh, w porównaniu do zaledwie 1,5-2 mln USD na GWh przy modyfikacji istniejących linii pod kątem produkcji ogniw półstałych (ang. semi-solid).
Nowy standard baterii dla samochodów. Kto je produkuje?
Publikacja odkrycia niemieckich inżynierów zbiegła się w czasie z udostępnieniem przez Krajowy Komitet Techniczny ds. Standaryzacji Samochodów w Chinach pierwszego na świecie krajowego standardu dla akumulatorów półprzewodnikowych w pojazdach elektrycznych.
Nowe wytyczne obejmują rygorystyczny próg ubytku masy na poziomie 0,5 proc., aby odróżnić prawdziwe akumulatory półprzewodnikowe od konstrukcji hybrydowych (półstałych). Ogniwa zawierające poniżej 0,5 proc. ciekłego elektrolitu kwalifikują się jako stałe, a te powyżej tej wartości są klasyfikowane jako hybrydowe - niezależnie od deklaracji producentów. Granica ta zaostrza wcześniejszy limit 1 proc. ustalony w 2025 r. przez Chińskie Stowarzyszenie Inżynierów Samochodowych. Dodatkowo wszedł w życie chiński standard GB38031-2025, wymagający, aby pakiety akumulatorów nie ulegały zapłonowi ani eksplozji podczas ucieczki termicznej.
Jednocześnie na globalnym rynku trwa dynamiczny wyścig producentów, w którym azjatyccy i zachodni giganci prześcigają się w kolejnych wdrożeniach. Wśród chińskich graczy Dongfeng opracował już ogniwa hybrydowe o gęstości energetycznej 350 Wh/kg i zasięgu przekraczającym 1 tys. km, których rynkowy debiut zaplanowano na 2026 r. W tym samym czasie koncern FAW Group zapowiedział instalację w samochodzie pierwszego w branży półstałego akumulatora bogatego w lit i mangan. Producent deklaruje w tym przypadku gęstość przekraczającą 500 Wh/kg oraz pojemność 142 kWh, która ma pozwolić na pokonanie ponad 1 tys. km na jednym ładowaniu.
Równie intensywne działania prowadzą firmy z Europy i Stanów Zjednoczonych. Amerykański startup QuantumScape wysłał już próbki testowe typu B do koncernu Volkswagen i uruchomił swoją pilotażową linię produkcyjną Eagle Line. Z kolei Stellantis wspólnie z Factorial Energy potwierdzili walidację ogniw półstałych o gęstości 375 Wh/kg, które potrafią naładować się od 15 do 90 proc. w zaledwie 18 minut. Inni ważni gracze, tacy jak Nissan, Honda, Hyundai-Kia oraz VW Group, prowadzą obecnie własne linie pilotażowe dla technologii stałych i półstałych, celując z masową produkcją w okolice 2030 r.
Według prognoz BloombergNEF akumulatory półprzewodnikowe będą stanowić około 10 proc. globalnego zapotrzebowania na baterie do pojazdów elektrycznych i magazynów energii do 2035 r., przy czym 83 proc. planowanych mocy produkcyjnych skupia się w Chinach. Z kolei raporty McKinsey wskazują na roczny skumulowany wzrost tego rynku na poziomie około 30 proc. w ciągu najbliższej dekady.
Kiedy ruszy masowa produkcja ogniw all-solid-state dla aut i smartfonów?
Mimo dużego tempa prac na masową produkcję trzeba jeszcze trochę poczekać. Jak wyjaśnia prof. Ouyang Minggao z Chińskiej Akademii Nauk, akumulatory wdrażane obecnie w pojazdach seryjnych to wyłącznie konfiguracje półstałe lub hybrydowe. Prawdziwe akumulatory w pełni półprzewodnikowe (ang. all-solid-state) są dopiero optymalizowane na liniach pilotażowych i nie trafią do komercyjnej sprzedaży w segmencie premium przed końcem 2027 r.
Podobne wnioski płyną z analizy J.P. Morgan z początku 2026 r. Z kolei dr James Edmondson z firmy IDTechEx przewiduje masową komercjalizację dopiero w latach 30. XXI w., prognozując popyt na akumulatory półprzewodnikowe na poziomie nieco ponad 100 GWh do 2035 r., przy całkowitej światowej produkcji sięgającej 3,8 tys. GWh.
Eksperci spodziewają się, że w najbliższych latach rozwój technologii ogniw będzie przebiegał etapami. Obecnie, aż do początku 2027 r., na rynku debiutują pakiety półstałe o gęstości energetycznej od 300 do 360 Wh/kg, które trafiają do pierwszych pojazdów klasy premium. Oferują one zauważalnie lepszy zasięg i wyższy poziom bezpieczeństwa, ale w świetle nowych, rygorystycznych norm chińskich nie można ich jeszcze kwalifikować jako akumulatory w pełni stałe. Kolejny krok nastąpi w latach 2027-2028, kiedy to planowane jest wprowadzenie pierwszych, limitowanych i bardzo kosztownych serii pojazdów wyposażonych w prawdziwe akumulatory stałe, rozwijane m.in. przez Toyotę, Nissana oraz wybranych producentów z Chin.
Na rewolucję w segmencie popularnym przyjdzie nam poczekać dłużej. Przełom dla przeciętnego kierowcy nastąpi najwcześniej w 2030 r. To wtedy technologia ma wejść do powszechnej sprzedaży, choć na przystępne ceny przyjdzie nam poczekać do połowy dekady. Oficjalny chiński plan rozwoju zakłada, że właśnie do 2035 r. uda się skomercjalizować w pełni stałe ogniwa o gęstości sięgającej 500 Wh/kg.
Zupełnie inaczej może wyglądać sytuacja w świecie elektroniki użytkowej. Smartfony, tablety i inne urządzenia mobilne mają ogromną szansę otrzymać technologię all-solid-state znacznie wcześniej niż samochody. Wynika to bezpośrednio z mniejszego rozmiaru stosowanych w nich ogniw oraz łatwiejszej kontroli mikroskopijnych defektów produkcyjnych. Dla użytkowników telefonów ta zmiana przełoży się na upragnioną i niewidzianą od lat obietnicę nawet kilkudniowej pracy urządzenia na jednym ładowaniu.
Źródła:
- Zhang, Y., Motahari, S., Woods, E.V. et al. Mechanically driven Li dendrite penetration in garnet solid electrolyte. Nature 652, 912-918 (2026). DOI: 10.1038/s41586-026-10415-9
- Wells, R. L. Solid-State Battery's Biggest Hurdle Solved: What It Means for EVs and Phones. Tech Times (2026).
- Salem, Y. A. Understanding the short circuit in solid-state batteries. Max Planck Institute for Sustainable Materials (2026).













