W skrócie
- Mimo publicznych zapowiedzi gigantów technologicznych o skróceniu czasu pracy inżynierowie budujący narzędzia AI pracują nawet 90 godzin tygodniowo, nierzadko kosztem zdrowia i snu.
- Automatyzacja w firmach technologicznych nie daje pracownikom wolnego, gdyż uwolnione godziny są od razu wypełniane przez nowe zadania i stałą weryfikację działania systemów AI.
- Firmy takie jak Meta czy OpenAI przenoszą inżynierów do zespołów pracujących nad tzw. agentyczną sztuczną inteligencją, która docelowo ma zastąpić ludzi w ich codziennych zadaniach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wizja krótszego tygodnia pracy? Nie w firmach AI
Dyrektorzy firm technologicznych inwestujący setki miliardy dolarów w sztuczną inteligencję przekonują, że nowa technologia doprowadzi do skrócenie czasu pracy. 4 lata temu dyrektor ds. inżynierii w Google zapowiadał czterodniowy tydzień pracy do 2025 r. Nic takiego nie miało tam miejsca. W ubiegłym roku OpenAI oficjalnie zachęcało inne przedsiębiorstwa do testowania takiego modelu bez obniżki wynagrodzeń, argumentując to szybkim tempem automatyzacji zadań. Bill Gates poszedł jeszcze dalej, mówiąc o trzydniowym tygodniu pracy w dalszej przyszłości.
Rzeczywistość wewnątrz tych organizacji odbiega jednak od publicznych deklaracji. Były pracownik techniczny OpenAI ujawnił, że firma sama nigdy nie przeprowadziła takiego eksperymentu. Opisał on kulturę pracy jako wymagającą, pełną nagłych spotkań kryzysowych, obowiązkowych dyżurów w weekendy i ostrych przeglądów wyników kończących się zwolnieniami. "Przychodzisz w sobotę albo niedzielę tylko po to, by nadrobić zaległości lub upewnić się, że nic się nie zepsuło" - skarży się redakcji BBC były pracownik OpenAI.
Inne firmy rozwijające AI również promują wizję redukcji czasu pracy, ale nie stoją za tym czyny. Anthropic chwali się, że czatbot Claude potrafi pracować samodzielnie przez 7 godzin bez przerwy. Mark Zuckerberg z Meta twierdzi, że nadszedł moment, w którym AI diametralnie zmienia styl pracy i pozwala mniejszym zespołom osiągać więcej niż dotychczas. Microsoft przekazał zaś niedawno, że sztuczna inteligencja wyręcza programistów w pisaniu kodu, a oni w tym czasie mogą zając się stabilnością i bezpieczeństwem. Nie wspomniał jednak o tym, że zwolnienia u niego idą w tysiącach.
Praca 90 godzin tygodniowo albo masowe zwolnienia
Dzięki automatyzacji pracy Meta zwolniła już 1 na 10 pracowników. Jeśli potwierdzą się omawiane przez nas plany, zgodnie z którymi Meta zamierza zwalniać ludzi po wytrenowaniu na ich pracy AI, która ich zastąpi (ich działania są stale monitorowane - każde naciśnięcie klawisza i ruch myszką), z pracą mogą pożegnać się kolejne tysiące osób.
Z kolei szef Anthropic, Dario Amodei, ostrzega przed wzrostem wydajności narzędzi, co może przynieść kolejne redukcje etatów. Nie ma co się łudzić, że korporacje odciążą pracowników, zatrzymując ich na stanowiskach. Póki co jednak są oni potrzebni - mówiąc kolokwialnie - do kręcenia bata na samych siebie. Osoby pracujące w firmach technologicznych i budujące systemy AI zgłaszają, że pracują znacznie dłużej niż standardowe 40 godzin tygodniowo.
Dla specjalistów w USA 14-godzinny dzień pracy nie był dotąd standardem. Były inżynier OpenAI mówi, że spędzał w pracy co najmniej 70 godzin tygodniowo. Po przejściu do innego startupu AI jego czas pracy spadł do 50-60 godzin, wyłączając okresy tzw. sprintów, czyli intensywnych prac przed premierą nowych funkcji. W OpenAI czy Anthropic sprinty potrafią trwać tygodniami, a tydzień pracy przekracza wówczas 90 godzin. To oznacza, że nadgodzin jest ponad dwa razy więcej niż standardowego czasu pracy. Poproszone o komentarz firmy nie odpowiedziały na pytania.
Pobór u gigantów. Zespoły pracują nad AI replikującą pracę ludzi
W Meta pracownicy mówią o zjawisku "poboru", czyli nagłym przesuwaniu do priorytetowych zespołów zajmujących się AI bez możliwości odmowy. "Po prostu cię przenoszą. Nie możesz powiedzieć nie - a jeśli powiesz, musisz odejść" - tłumaczy były pracownik Meta.
Choć firma Marka Zuckerberga ograniczyła to rygorystyczne podejście, wielu inżynierów trafiło już do projektów wymagających pracy nocami, w weekendy i ciągłej gotowości pod telefonem. Pracują oni nad narzędziami do automatyzacji inżynierii oprogramowania oraz infrastrukturą mierzącą skuteczność AI w zastępowaniu ludzi. "Dosłownie pracujesz w zespołach ludzi próbujących zreplikować ludzi wykonujących pracę" - dodaje były pracownik.
Chodzi tu o tzw. agentyczną sztuczną inteligencję, czyli oprogramowanie zdolne nie tylko do rozmowy czy generowania zdjęć, ale przede wszystkim do wykonywania realnych działań w przeglądarce internetowej i aplikacjach, a w przyszłości także w świecie fizycznym (poprzez roboty). Agenty są dziś najprężniej rozwijającą się gałęzią AI z prostego powodu - to nowa, tania siła robocza, coraz częściej traktowana już nie jako asystentka wspomagająca człowieka, lecz jego następczyni.
Osoby niezwiązane bezpośrednio z tworzeniem AI także odczuwają skutki jej rozwoju. Amin Shali odszedł z Google w maju 2026 r. z powodu pogorszenia warunków pracy. Inżynier musiał pracować w nocy z powodu awarii wewnętrznych systemów, spowodowanych przesuwaniem mocy obliczeniowej i pamięci na rzecz projektów AI. Po odejściu zauważył poprawę zdrowia i snu, wskazując, że silna presja na wdrażanie AI tworzy szkodliwą kulturę w zespołach inżynieryjnych.
Zaoszczędzony czas natychmiast wypełniają nowe obowiązki
Badania akademickie wskazują, że narzędzia AI zwiększają obciążenie pracowników. Przykładowo badanie UC Berkeley przeprowadzone na grupie kilkuset pracowników sektora technologicznego wykazało, że z powodu korzystania z AI pracowali oni szybciej, przejmowali szerszy zakres zadań i spędzali w pracy więcej godzin w ciągu dnia.
Neil Thompson, badacz innowacji z MIT, zauważa, że realne oszczędności czasu są szybko niwelowane przez wdrażanie i weryfikację nowej technologii. Wdrożenie narzędzi wymaga stałego sprawdzania ich wyników, a uwolniony czas jest natychmiast wypełniany nowymi zadaniami. "Ludzie zakładają, że 20 proc. mniej pracy oznacza czterodniowy tydzień. Ale pojawia się nowa praca" - wyjaśnia naukowiec.
"AI ma teraz robić dla nas tak wiele, że znacznie więcej osób powinno mieć przynajmniej lepsze zdrowie i lepszy sen" - zauważa Amin Shali. Obserwacje pracowników wskazują jednak na odwrotny trend. Wcześniej widać to było choćby w Amazonie, którego pracownicy skarżyli się, że zamiast ich odciążyć, wdrożenie narzędzi AI dołożyło im więcej obowiązków, o czym pisaliśmy w GeekWeeku.
Nie ma pewności, czy ta wytężona praca w końcu poskutkuje uwolnieniem ludzi od konieczności pracy ponad siły, czy wręcz przeciwnie - niczym rozpędzona kula śnieżna będzie wymuszać jeszcze większą harówkę na rzecz rozwoju jeszcze potężniejszej AI u tych, którzy zachowają stanowiska, a pozostali trafią na bruk - pozbawieni bezwarunkowego dochodu podstawowego ani innych form kompensacji umożliwiających przetrwanie nie tylko ich samych, ale i gospodarki jako takiej w tej nowej rzeczywistości.
Część ekspertów prognozuje jednak mniej czarny scenariusz. W niedawnej rozmowie Elon Musk powiedział, że za 10 lat pieniądze przestaną być potrzebne, ponieważ AI i roboty będą wytwarzać więcej dóbr i usług, niż ktokolwiek na świecie będzie potrzebował. Czy jednak w tzw. gospodarce postniedoboru (ang. post-scarcity economy) te dobra będą ogólnodostępne, czy też powstanie nowa waluta - np. oparta na systemie zaufania społecznego z punktacją obywateli rodem z Chin - tego jeszcze nie wiadomo, jednak znając autorytarne zapędy niektórych korporacji, można się tego spodziewać.












