Spis treści:
- Boty były w internecie na długo przed ChatGPT
- Ponad połowa ruchu w sieci może nie pochodzić od człowieka
- Internet zaczyna produkować internet
- Co się stanie, gdy AI zacznie tworzyć dla AI?
- Nie trzeba wyobrażać sobie internetu całkowicie pozbawionego ludzi
Jeszcze niedawno internet był miejscem, w którym ludzie rozmawiali z ludźmi. Dziś coraz trudniej mieć pewność, kto właściwie znajduje się po drugiej stronie ekranu. Komentarz może napisać człowiek, ale równie dobrze może powstać automatycznie. Zdjęcie może być prawdziwe albo wygenerowane (wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać i sam wygenerowałem zdjęcie główne do tego artykułu). Ze sztuczną inteligencją piszemy, traktujemy jak wyszukiwarkę, psychologa, książkę kulinarną, niekiedy nawet lekarza. Sztuczna inteligencja kontaktuje się z nami w imieniu firm, robi zamówienia... i tu może skończę, bo wymieniać mógłbym niemal w nieskończoność.
Cóż, brzmi to trochę jak teoria martwego internetu, według której znaczna część współczesnej sieci jest już wypełniona sztucznymi interakcjami, botami i automatycznie produkowanymi treściami. Samą teorią, ani innymi teoriami spiskowymi nie będę się zajmował. Jest coś znacznie ciekawszego. Niektóre zjawiska, które dały początek tej teorii, rzeczywiście istnieją. A rozwój generatywnej AI sprawia, że przybierają zupełnie nową skalę.
Boty były w internecie na długo przed ChatGPT
Automaty nie pojawiły się wraz z generatywną sztuczną inteligencją. Programy wykonujące określone zadania działają w sieci od lat. Jednym z ważnych etapów rozwoju były botnety, czyli grupy komputerów lub innych urządzeń połączonych pod kontrolą jednego operatora. Ich historia sięga jeszcze czasów sprzed współczesnych mediów społecznościowych. Już w latach 90. boty wykorzystywały protokół IRC do komunikacji i wykonywania poleceń. Z czasem podobne mechanizmy zaczęto wykorzystywać do tworzenia botnetów, czyli sieci przejętych urządzeń kontrolowanych przez operatora.
Później pojawiły się całe armie fałszywych kont. Nie zawsze musiały być one w pełni automatyczne. Część obsługiwali ludzie, część skrypty, a jeszcze inne łączyły pracę człowieka z automatyzacją. W efekcie można było stworzyć wrażenie, że określone stanowisko, informacja albo kampania cieszy się znacznie większym poparciem, niż miało to miejsce w rzeczywistości.
Skala tego zjawiska była na tyle duża, że badacze z Oxford Internet Institute od lat zajmują się tzw. computational propaganda, czyli wykorzystywaniem algorytmów, automatyzacji i dużych zbiorów danych do wpływania na komunikację w internecie. W raporcie z 2019 roku badacze stwierdzili, że zorganizowane kampanie manipulacji w mediach społecznościowych były obecne już w 70 krajach, a 80 proc. analizowanych państw wykorzystywało w takich działaniach konta botów.
To jednak nadal był internet, w którym automat wykonywał jednak wcześniej zdefiniowane zadania.. Generatywna AI zmieniła sytuację, bo automat nie musi już tylko kliknąć, opublikować przygotowanego wcześniej komunikatu czy powielić wpisu.
Może coś napisać.
Ponad połowa ruchu w sieci może nie pochodzić od człowieka
Według raportu Imperva za 2024 rok ruch automatyczny stanowił 51 proc. całego obserwowanego ruchu internetowego. Ruch przypisywany ludziom odpowiadał za 49 proc. To pierwszy przypadek od czasu rozpoczęcia przez firmę tych pomiarów, gdy automaty przewyższyły ludzi. Co ważne, 37 proc. całego ruchu stanowiły tak zwane bad bots, czyli boty wykonujące działania uznawane za szkodliwe, między innymi związane z atakami, oszustwami czy przejmowaniem kont.
Czy oznacza to, że ponad połowę internetu tworzą boty? Nie. Łatwo tu o błędną interpretację.
"Ruch internetowy" nie oznacza treści ani liczby użytkowników. Jeden automat może wykonać ogromną liczbę żądań do serwera, podczas gdy człowiek może wejść na stronę, przeczytać tekst i zamknąć kartę. Do ruchu automatycznego zaliczają się także boty, które wykonują pożyteczne zadania, na przykład indeksują strony dla wyszukiwarek. Nie każdy bot jest więc fałszywym użytkownikiem, a tym bardziej nie każdy produkuje sztuczne komentarze.
Pokazują to również dane Cloudflare z 2025 roku. Firma, która obserwuje ogromną liczbę żądań kierowanych do stron internetowych, przeanalizowała osobno ruch dotyczący dokumentów HTML. W tej kategorii pod koniec 2025 roku ruch ludzi odpowiadał za 47 proc. żądań, boty inne niż AI za 44 proc., a boty AI za 4,2 proc. średnio w całym roku. Sam Googlebot odpowiadał dodatkowo za 4,5 proc. żądań HTML.
Nie ma więc jednej liczby, która mówiłaby, że "X proc. internetu to ludzie, a Y proc. to boty". Wszystko zależy od tego, co mierzymy. I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsza część problemu.
Internet zaczyna produkować internet
Bot nie musi już tylko odwiedzać strony. Może ją również stworzyć.
Generatywna AI pozwala produkować teksty, ilustracje, nagrania i materiały wideo znacznie szybciej i taniej niż jeszcze kilka lat temu. Pojedyncza osoba może dzięki temu wygenerować w ciągu jednego dnia ilość materiału, której wcześniej nie byłaby w stanie przygotować bez zespołu ludzi.
W ten sposób powstaje zjawisko określane często jako AI slop, czyli masowa produkcja tanich, niewymagających większego wysiłku treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Często niskiej jakości. Automatycznie tworzone mogą być całe strony internetowe, opisy produktów, krótkie artykuły, zestawienia, komentarze czy materiały przeznaczone przede wszystkim do przyciągania ruchu z wyszukiwarek.
Internet może zostać zalany nie dlatego, że ludzie znikną, ale dlatego, że jedna osoba będzie mogła wyprodukować tysiące razy więcej treści niż wcześniej.
A skoro treści jest coraz więcej, pojawia się też inne pytanie. Kto będzie je konsumował?
Co się stanie, gdy AI zacznie tworzyć dla AI?
Przez lata człowiek był najważniejszym odbiorcą internetowej treści. Artykuł pisano po to, żeby ktoś go przeczytał. Zdjęcie publikowano, żeby ktoś je zobaczył. Film miał zostać odtworzony przez człowieka. Wraz z rozwojem AI ten układ zaczyna się komplikować.
Wyszukiwarki i systemy AI nieustannie przeszukują internet. Pobierają teksty, analizują strony i wykorzystują zawarte tam informacje. Cloudflare odnotował w 2025 roku ponad 15-krotny wzrost tak zwanego AI "user action" crawling, czyli sytuacji, w której bot odwiedza strony w odpowiedzi na pytanie zadane przez użytkownika systemowi AI. Jednocześnie Googlebot odpowiadał za największą część ruchu wśród zweryfikowanych botów obserwowanych przez Cloudflare.
Można więc wyobrazić sobie taki prosty łańcuch. Człowiek tworzy treść, bot ją pobiera, AI wykorzystuje ją do stworzenia odpowiedzi, a kolejny system analizuje tę odpowiedź jako część internetowego zbioru danych. W końcu im więcej materiałów wygenerowanych przez AI trafia do sieci, tym większy problem, czy kolejne modele nie będą uczyły się również na treściach tworzonych przez inne modele, czy swoje starsze generacje?
To nie jest tylko futurystyczna obawa. W 2024 roku w czasopiśmie Nature opublikowano badanie dotyczące tak zwanego model collapse. Naukowcy pokazali, że gdy kolejne generacje modeli uczą się na danych wygenerowanych przez poprzednie modele, z czasem tracą część informacji obecnych w pierwotnych danych. Model zaczyna odtwarzać coraz węższy fragment rzeczywistości, a błędy mogą być wzmacniane w kolejnych generacjach.
To nie oznacza, że za chwilę sztuczna inteligencja przestanie działać. Badanie dotyczy konkretnego mechanizmu i kontrolowanych warunków, a współczesne systemy mogą być trenowane z wykorzystaniem danych, których pochodzenie jest znane i które nie muszą pochodzić wyłącznie z sieci (pamiętacie choćby te ostatnie kontrowersje z niszczeniem książek używanych do szkolenia AI?).
Wynik pokazuje jednak coś istotnego: wartość prawdziwych, ludzkich danych może rosnąć właśnie wtedy, gdy w internecie będzie ich coraz mniej w stosunku do treści syntetycznych.
Nie trzeba wyobrażać sobie internetu całkowicie pozbawionego ludzi
Wystarczy świat, w którym człowiek publikuje coś dla algorytmu, algorytm wybiera to dla innego algorytmu, AI tworzy na tej podstawie kolejną treść, a następny system ją analizuje. Człowiek może znajdować się na początku takiego łańcucha, ale z czasem jego udział w dalszym obiegu informacji może być coraz mniejszy.
Być może największa zmiana nie będzie więc polegała na tym, że boty wyprą ludzi z internetu. Bardziej prawdopodobny jest znacznie mniej efektowny scenariusz.
Chyba powinniśmy na koniec zadać inne pytanie. Ile z internetu, który widzimy, powstaje jeszcze przede wszystkim z myślą o człowieku?
Bibliografia:
- Imperva, 2025 Bad Bot Report, dane za 2024 rok;
- Cloudflare, The 2025 Cloudflare Radar Year in Review;
- Bradshaw S., Howard P.N., The Global Disinformation Order: 2019 Global Inventory of Organised Social Media Manipulation, Oxford Internet Institute, 2019;
- Spennemann D.H.R., Delving into: the quantification of AI-generated content on the internet (synthetic data), arXiv, 2025;
- Shumailov I. i in., AI models collapse when trained on recursively generated data, "Nature", 631, 755-759 (2024).














