Deepseek obniża ceny AI. Amerykanie oskarżają Chiny o kradzież technologii
DeepSeek, czołowy chiński producent AI, zaprezentował swój najnowszy, wyczekiwany model DeepSeek-V4. Premierze towarzyszy bezprecedensowa kampania promocyjna oraz znaczące zmiany w cenniku API, w tym rabat sięgający 75 proc., które mają zachęcić programistów do korzystania z nowej technologii. Działania startupu spotkały się jednak z krytyką zza oceanu. Administracja USA zarzuca Chińczykom kradzież technologii OpenAI i innych amerykańskich laboratoriów. Pekin wszystkiemu zaprzecza.

W skrócie
- DeepSeek zaprezentował nowy model DeepSeek-V4 wraz z dużą kampanią promocyjną i obniżką cen API do 75%.
- Nowy model sztucznej inteligencji oferuje dwa warianty, jest w pełni zintegrowany z technologią Huawei i został zaprojektowany do pracy z agentami AI.
- Administracja USA oskarża chińskie firmy AI, w tym DeepSeek, o kradzież technologii z amerykańskich laboratoriów, a Chiny odrzucają te oskarżenia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Chińczycy szturmem zdobywają rynek sztucznej inteligencji
Obecnie liderami na rynku sztucznej inteligencji są Amerykanie. Zarówno startupy takie jak OpenAI i Anthropic, jak i technologiczni giganci tacy jak Google, Microsoft czy Meta, posunęli się najdalej, tworząc modele zajmujące główne lokaty w najważniejszych benchmarkach. Chiny jednak nie odstępują ich na krok. Tamtejszym liderem jest DeepSeek, który został założony latem 2023 roku, a już jesienią wstrząsnął całą branżą, prezentując model dorównujący amerykańskim produktom, a jednocześnie wymagający znacznie mniejszej ilości zasobów obliczeniowych.
Zdaniem części ekspertów zarówno szybkie stworzenie pierwszego modelu, jak i jego niespotykana optymalizacja, możliwe były dzięki "inspiracji" modelami takimi jak GPT. Chińczycy mogli korzystać z agresywnych technik trenowania swojego modelu na danych wyjściowych z modeli OpenAI, by zaoszczędzić miliardy dolarów.
Z powodu uwarunkowań geopolitycznych i ogólnej nieufności do chińskiej technologii, mimo że jego kod źródłowy jest otwarty, DeepSeek nie jest szczególnie popularny w Europie ani Stanach Zjednoczonych. Ale jego nowa kampania, towarzysząca wydaniu najnowszej wersji modelu, może przyciągnąć część zachodnich twórców aplikacji.
DeepSeek chwali się osiągami, funkcjami agentowymi i integracją z Huawei
DeepSeek udostępnił swój najnowszy model w wersji zapoznawczej. Jedną z jego podstawowych cech jest pełna adaptacja do technologii chipowej firmy Huawei - chińskiego giganta, który wywołał kilka lat temu ogromne kontrowersje zarówno w USA, jak i w Polsce. Pojawiły się m.in. oskarżenia o szpiegowanie na rzecz rządu Chin, o czym informowaliśmy w GeekWeeku. Tak czy inaczej startup zdecydował się na wprowadzenie dwóch wariantów modelu, aby odpowiedzieć na zróżnicowane potrzeby rynku:
- DeepSeek-V4-Pro: wersja o najwyższej wydajności, dedykowana najbardziej wymagającym procesom.
- DeepSeek-V4-Flash: lżejsza i bardziej ekonomiczna alternatywa, zapewniająca szybkość działania przy niższych kosztach.
Według zapewnień firmy wersja Pro dominuje w rankingach modeli Open Source pod względem wiedzy o świecie. W benchmarkach, czyli usystematyzowanych testach porównawczych, ustępuje ona miejsca jedynie zamkniętemu modelowi Gemini-Pro-3.1 od Google.
DeepSeek podkreśla, że seria V4 została zaprojektowana z myślą o tzw. agentach AI. W przeciwieństwie do standardowych czatbotów, które nastawione są na konwersację, pracę z tekstem, wyszukiwanie i analizę danych czy generowanie grafiki i wideo, agenty są zdolne do wykonywania znacznie bardziej złożonych operacji na komputerach i w aplikacjach. Jest to obecnie główny trend w AI, implementowany m.in. przez OpenAI i Google. I choć oprogramowanie tego typu wymaga większej mocy obliczeniowej niż np. ChatGPT, nowa architektura V4 ma zapewniać DeepSeekowi wydajność niezbędną do realizacji tak zaawansowanych zadań.
DeepSeek-V4 z agresywną promocją cenową dla deweloperów
Podobnie jak amerykańskie firmy, również Chińczycy udostępniają swoje modele programistom poprzez interfejsy API, by mogli je implementować w swoich aplikacjach i na stronach internetowych, tak aby nie musieli tworzyć własnych modeli od podstaw i zamiast tego korzystali z już dostępnych, co najwyżej konfigurując je do własnych potrzeb. Jest to oczywiście usługa płatna, a koszt uzależniony jest od użycia i rodzaju modelu (te wnioskujące i generujące multimedia najczęściej kosztują więcej).
Aby przyciągnąć deweloperów - potencjalnie także ze zamerykanizowanej części świata - DeepSeek ogłosił dwie agresywne promocje cenowe. Po pierwsze, deweloperzy otrzymali aż 75 proc. zniżki na DeepSeek-V4-Pro. Do 5 maja 2026 roku (do godziny 15:59 czasu UTC) twórcy aplikacji mogą korzystać z flagowego modelu za jedną czwartą ceny bazowej. Po drugie, istotnie spadły również koszty operacyjne deweloperów. Od teraz opłaty za ponowne przetworzenie danych zapamiętanych w pamięci podręcznej (tzw. input cache hits) stanowią zaledwie 10 proc. wcześniejszej ceny dla całej linii API.
Chiński gigant AI w komunikatach na platformie X wyjaśnia, że tak drastyczne obniżki mają umożliwić deweloperom budowanie wydajniejszych aplikacji przy znacznie niższych nakładach finansowych. Promocja na model Pro jest ograniczona czasowo, natomiast nowa struktura opłat za korzystanie z mechanizmu zapamiętywania danych, które zostały już raz przetworzone przez model, wchodzi do stałego cennika całej serii API.
USA oskarżają chińskich twórców AI o kradzież własności intelektualnej
Poczynania chińskiego giganta niespecjalnie spodobały się Amerykanom. Jak donosi Reuters, Departament Stanu rozesłał do placówek dyplomatycznych na całym świecie pilną depeszę, w której ostrzega przed masowym wykradaniem własności intelektualnej z laboratoriów AI w USA przez chińskie firmy, takie jak DeepSeek, Moonshot AI czy MiniMax. Dokument instruuje dyplomatów, aby w rozmowach z zagranicznymi partnerami wyrażali "zastrzeżenia związane z ekstrakcją i destylacją amerykańskich modeli AI przez adwersarzy".
Według Waszyngtonu działania Chin mają na celu nielegalne kopiowanie amerykańskich technologii, aby zaoszczędzić na tworzeniu własnych narzędzi. Skłoniło to administrację USA do podjęcia globalnej kampanii informacyjnej dotyczącej ryzyka wykorzystania tych skopiowanych modeli, która ma również na celu potencjalne zainicjowanie działań ze strony rządu USA.
Amerykańskie władze twierdzą, że procesy te nie tylko uderzają w interesy ekonomiczne takich gigantów jak OpenAI, ale niosą ze sobą poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa i rzetelności informacji. Pod kontrolą Chin, modele te mają nie być dłużej neutralne światopoglądowo i chronione przed nadużyciami. Chińska sztuczna inteligencja została oskarżona o "osiąganie porównywalnych wyników w wybranych benchmarkach za ułamek ceny", przy czym "nie replikuje ona pełnej wydajności oryginalnego systemu". Może to wprowadzać użytkowników w błąd co do jej rzeczywistych możliwości i zabezpieczeń.
Nie jest specjalnym zaskoczeniem, że strona chińska stanowczo odrzuca te oskarżenia. Ambasada Chin w Waszyngtonie nazwała je bezpodstawnymi atakami na rozwój technologiczny kraju i jego rosnącą autonomię. Te nowe napięcia związane z własnością intelektualną w kontekście trenowania AI pojawiają się w krytycznym momencie politycznym - zaledwie kilka tygodni przed planowaną wizytą Donalda Trumpa w Pekinie. Zdaniem ekspertów może to zniweczyć dotychczasowe wysiłki na rzecz stabilizacji relacji w trwającej od lat wojnie technologicznej.










