Encyclopedia Britannica pozwała OpenAI. Miał kopiować i naśladować jej dane
Sztuczna inteligencja na potęgę czerpie wiedzę ze źródeł chronionych prawem autorskim, a następnie przekazuje ją dalej - często w zniekształconej postaci. Nie daje też żadnej rekompensaty twórcom, którzy utrzymują się z reklam na darmowych stronach. Czy to legalne? Wydawca najsłynniejszej brytyjskiej encyklopedii, Encyclopedia Britannica, twierdzi, że nie. Skierował on do sądu pozew przeciwko OpenAI, zarzucając mu bezprawne wykorzystanie jego danych do trenowania modeli stojących za ChatGPT.

Spis treści:
- OpenAI miało bezprawnie korzystać z materiałów słynnej encyklopedii
- Encyclopedia Britannica domaga się odszkodowania i zaprzestania tych praktyk
- Nie tylko ChatGPT. Kto jeszcze psuje rynek wydawniczy?
OpenAI miało bezprawnie korzystać z materiałów słynnej encyklopedii
Twórcy sztucznej inteligencji wykorzystują do jej treningu zarówno publicznie dostępne i darmowe treści, jak też te chronione prawem autorskim. W przeszłości dochodziło już do sporów prawnych z tego tytułu. Ostatni z nich stał się udziałem twórców ChatGPT, przeciwko którym wystąpił wydawca najstarszej anglojęzycznej encyklopedii świata, Encyclopedia Britannica, wraz ze swoją spółką zależną Merriam-Webster.
Twórcy prestiżowej encyklopedii skierowali do sądu federalnego na Manhattanie pozew przeciwko OpenAI, oskarżając startup o naruszenie praw autorskich oraz bezprawne wykorzystywanie zaufanych, wysokiej jakości treści do trenowania swoich modeli językowych (LLMs).
Według powodów działania te prowadzą do zjawiska kanibalizacji ruchu internetowego. Oznacza to, że internauci, którzy normalnie wchodziliby na strony encyklopedii i słownika, pozyskują informacje z samego czatbota. Ruch tworzą jedynie boty (tzw. crawlery) i to bynajmniej nie za każdym razem, gdy AI udziela odpowiedzi. Twórcy nic z tego nie mają. Z podobnym problemem mierzy się dziś wielu innych wydawców w internecie. Ruch na ich stronach spada, a firmy AI w żaden sposób im tego nie wynagradzają.
Encyclopedia Britannica domaga się odszkodowania i zaprzestania tych praktyk
Czego dokładnie miał się dopuścić OpenAI? W treści pozwu Britannica argumentuje, że twórcy ChatuGPT wykorzystali blisko 100 tys. ich artykułów online, aby generować odpowiedzi, które często niemal dosłownie kopiują lub naśladują oryginalne materiały. Wydawca zwraca również uwagę na problem tzw. halucynacji AI, w których czatbot błędnie przypisuje nieprawdziwe informacje autorytetowi najstarszej anglojęzycznej encyklopedii. Firma domaga się odszkodowania, zwrotu zysków oraz sądowego zakazu dalszego prowadzenia praktyk uznanych za bezprawne.
Autorzy pozwu podkreślają fundamentalną różnicę między tradycyjną wyszukiwarką internetową a aplikacjami pokroju ChatGPT. O ile sama wyszukiwarka działa jako pośrednik, kierujący użytkowników za pomocą linków do stron wydawców, o tyle AI serwuje gotowe podsumowania treści na podstawie tych stron.
Bezpośrednio uderza to w model biznesowy wydawców, który oparty jest na subskrypcjach i reklamach. Encyclopedia Britannica zaznacza, że prawo nie powinno zezwalać na lekceważenie własności intelektualnej wypracowanej przez rzesze badaczy i redaktorów.
Warto odnotować, że tego typu oskarżenia padają też adresem Google, którego tryb AI wyświetla własne podsumowania tuż nad wynikami wyszukiwania. Te szybkie odpowiedzi mogą być na tyle satysfakcjonujące, że wielu internautów na nich kończy, nie wchodząc już na strony internetowe jak dawniej.
Nie tylko ChatGPT. Kto jeszcze psuje rynek wydawniczy?
Sprawa ta wpisuje się w szerszy trend batalii sądowych, w których przeciwko OpenAI wystąpili tacy giganci prasowi, jak The New York Times czy U.S. News & World Report. Swoje za uszami mają także inni twórcy narzędzi AI.
Niedawno firma Anthropic została zmuszona do zawarcia ugody opiewającej na 1,5 mld dolarów w związku z wykorzystaniem pirackich książek. Meta została natomiast oskarżona o trenowanie modeli AI na pirackich bazach książek pobranych z torrentów - to łącznie setki tysięcy publikacji o wadze ponad 80 terabajtów. O sprawie tej pisaliśmy w Interia GeekWeek w maju 2025. Britannica toczy także osobny bój prawny z firmą Perplexity.
Na radarze wydawców treści znalazła się także xAI, firma należąca do Elona Muska. Uruchomiona przez nią Grokpedia - mająca stanowić prawicową alternatywę dla Wikipedii, o której perypetiach wcześniej raportowaliśmy w GeekWeeku - zdaje się czerpać garściami z cudzych treści, jednak do tej pory pozostawała ona w cieniu większych rywali. Może to wynikać z faktu, że xAI jest stosunkowo nowym graczem na rynku, a właściciel platformy X aktywnie stara się blokować przepisy zmuszające firmy AI do ujawniania źródeł danych treningowych. Mimo to firmę pozwali już m.in. reporterzy The New York Times, którzy skarżą się, że ich artykuły zostały wykorzystane bez zgody i odpowiedniej rekompensaty.









