Hej Google, to już jest koniec. Asystent ustępuje miejsca Gemini
Asystent Google po ponad dekadzie obecności na urządzeniach w naszych domach i kieszeniach oficjalnie przechodzi do historii. Narzędzie zadebiutowało w 2016 r. na głośnikach Google Home i telefonach Pixel, by w kolejnych latach stać się elementem życia w stylu "smart" u milionów użytkowników. Choć początkowo rewolucjonizowało sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z technologią za pomocą głosu, jego sztywna struktura oparta na prostych komendach i logice ostatecznie stała się barierą nie do przebicia w dobie nowoczesnych modeli językowych. Dziś jego rolę przejmuje Google Gemini.

W skrócie
- Asystent Google jest wygaszany po ponad dekadzie działania, a jego rolę przejmuje Gemini.
- Funkcje Asystenta Google były stopniowo usuwane od początku 2024 r., co doprowadziło do utraty wielu udogodnień przez użytkowników.
- Przejście na Gemini wiąże się z nowymi możliwościami opartymi na dużych modelach językowych, jednak niektóre funkcje mogą działać wolniej niż w starszym rozwiązaniu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Asystent Google znika po dekadzie. Jego rolę przejmuje Gemini
Google Assistant debiutował na początku 2016 r. na głośnikach Google Home i smartfonach Google Pixel jako ewolucja wcześniejszych narzędzi Google Now i Google Voice Search. Należał on do generacji dość prostych asystentów głosowych wespół z Cortaną od Microsoft, Siri od Apple i Alexą od Amazona. Choć przed dekadą rozwiązania te wydawały się szczytem możliwości sztucznej inteligencji dla użytkowników domowych i rewolucjonizowały sposób interakcji ze smartfonami, komputerami, telewizorami czy głośnikami, to z perspektywy czasu wypadają one blado w porównaniu z możliwościami dużych modeli językowych (LLMs) takich jak GPT czy Gemini. Temu ostatniemu Asystent Google właśnie ustępuje miejsca.
Proces wygaszania Asystenta Google nie był nagłym cięciem, lecz zaplanowaną strategią, która w ostatnim czasie przybrała na sile. Google systematycznie usuwa dziesiątki funkcji, które niegdyś stanowiły o sile platformy. Od początku 2024 r. użytkownicy pożegnali się z 18 kluczowymi możliwościami - od głosowego zarządzania przepisami w książce kucharskiej po przesuwanie wydarzeń w kalendarzu.
Do marca 2026 r. zniknęły kolejne "podstawowe" udogodnienia, w tym intuicyjne sterowanie multimediami, funkcje ramki na zdjęcia czy tryb tłumacza. Ta utrata funkcjonalności doprowadziła do powstania swoistego deficytu zaufania, bowiem urządzenia, zakupione z myślą o konkretnych zadaniach, nagle straciły swoje zdolności, usunięte przez zdalne aktualizacje po stronie serwera. Użytkownicy ekosystemu Google nie zostali jednak na lodzie. Funkcje asystenta AI sukcesywnie przejmuje Gemini.
Przejście na nowszą technologię AI nie obyło się bez tarć
Przejście z Asystenta Google do Gemini nie obyło się bez tarć, szczególnie dotkliwych dla użytkowników urządzeń mobilnych i zakładanych (wearables), przyzwyczajonych do starszego rozwiązania. Od marca 2026 r. nowo kupowane telefony z systemem Android nie oferują już Asystenta jako opcji rezerwowej, niejako wymuszając przejście na Gemini.
Podobny los spotkał Chromebooki, na których po aktualizacji systemu Chrome OS 134 to Gemini stało się domyślnym standardem. Nawet w obrębie marek należących do Google dochodzi do drastycznych zmian, wliczając w to wycofanie wsparcia dla Asystenta na zegarkach Fitbit, które zmusza użytkowników do przesiadki na Pixel Watch, jeśli chcą zachować dostęp do sterowania głosowego z nadgarstka.
Istotnym polem bitwy między starą a nową generacją sztucznej inteligencji jest środowisko samochodowe. Choć Gemini jest wprowadzane do Android Auto jako bardziej konwersacyjny i inteligentny asystent kierowcy, przesiadka wiąże się z pewnymi wyzwaniami. Tradycyjny Asystent słynął z błyskawicznego wykonywania lokalnych poleceń, takich jak telefon do bliskiej osoby czy ustawienie nawigacji. Gemini, ze względu na to, że uruchamia się w chmurze, czasem potrzebuje chwili na zastanowienie się, co w warunkach jazdy przy dużych prędkościach bywa przez kierowców odbierane jako wada.
Zmotoryzowani zgłaszają też pierwsze błędy techniczne, gdzie mimo ustawienia Gemini jako domyślnego asystenta Android Auto po aktualizacji potrafi samoczynnie powracać do klasycznego Asystenta Google.
Cena ewolucji technologii. Tracimy jedno, zyskujemy drugie
Google zdaje sobie sprawę, że proces migracji do nowszej technologii może być uciążliwy, jednak za cenę przejściowych niedogodności użytkownicy zyskują znacznie więcej niż dotychczas. Zdarza się to często, gdy technologia ewoluuje, a twórcy palą mosty, odsyłając starsze produkty na emeryturę. Co się zmieniło przez tę dekadę obecności Asystenta Google na rynku i pierwsze 3 lata obecności Google Gemini?
Starsze rozwiązanie było stworzone do szybkich mikrozadań, posiadało dość sztywną strukturę opartą na prostych komendach i logice, ale potrafiło zadziałać szybciej. Jego następca, oparty na potężnych modelach językowych, ma znacznie szersze horyzonty, potrafi wnioskować (rozumować) w oparciu o wiele typów danych, a także oferuje bardziej naturalny dialog, choć niektóre jego funkcje mogą działać wolniej. Można to porównać z przejściem ze skali mikro do skali makro.
Warto odnotować, że o ile starsza generacja asystentów była nastawiona na praktyczne zadania dla użytkownika, ale kulała pod względem rozumowania, o tyle w przypadku LLM-ów z bieżącej dekady było początkowo odwrotnie. Dopiero od ok. 2 lat na scenę z impetem wchodzą tzw. funkcje agentowe. Modele działające jako autonomiczne agenty AI, umożliwiające załatwianie złożonych spraw, takich jak robienie zakupów, złożona analiza danych, dokonywanie rezerwacji czy działań w przeglądarce i aplikacjach to coraz gorętszy trend. Gemini poradzi też sobie z prostszymi zadaniami, takimi jak wyciąganie informacji z e-maili, edytowanie wiadomości czy tworzenie niestandardowych playlist w trakcie jazdy.
Wyższa inteligencja AI sprawia też, że interakcja z urządzeniami znów wchodzi na wyższy poziom. Google zapowiada m.in. odświeżenie linii głośników Nest, które dzięki "doładowaniu" przez Gemini mają stać się bardziej proaktywne i świadome obecności domowników, zamiast jedynie czekać na wywołujące je hasła.
Dla wielu użytkowników jest to jednak słodko-gorzki moment. Żegnamy technologię, która po prostu działała bez zbędnych fajerwerków, na rzecz systemu błyskotliwego, ale czasem frustrującego swoją złożonością.









