Taylor Swift chroni głos i wizerunek. To broń w walce z AI
Taylor Swift złożyła nowe wnioski o rejestrację znaków towarowych obejmujących dwa nagrania głosowe oraz jej wizerunek sceniczny, co według ekspertów jest strategią ochrony patentowej gwiazdy pop przed zagrożeniami płynącymi ze strony sztucznej inteligencji. Takie działania prewencyjne mogą stać się powszechne w branży rozrywkowej w dobie narzędzi generujących realistyczne wideo i muzykę zalewającą platformy streamingowe. Nie było to jednak pierwsze zetknięcie najpopularniejszej obecnie piosenkarki ze szkodzącą jej wizerunkowi AI.

W skrócie
- Taylor Swift złożyła nowe wnioski o rejestrację znaków towarowych obejmujących dwa nagrania głosowe oraz swoje zdjęcie z trasy Eras Tour.
- Rejestracja znaków towarowych ma zapewnić ochronę jej głosu i wizerunku przed wykorzystaniem przez narzędzia sztucznej inteligencji generujące imitacje.
- Gwiazda muzyki pop wcześniej mierzyła się już z deepfake’ami oraz sytuacją, gdy jej pseudonim pojawił się w nazwie kontrowersyjnego czatbota Tay.ai od Microsoft.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Taylor Swift chroni swoje nagrania głosowe i zdjęcie znakiem towarowym
Taylor Swift poprzez swoją firmę TAS Rights Management złożyła wnioski o rejestrację znaków towarowych w postaci jej nagrań głosowych i wizerunku. Pierwsza grupa obejmuje tzw. "sound marks", czyli znaki dźwiękowe, będące rzadziej stosowaną kategorią ochrony. Jak zauważa Josh Gerben, prawnik specjalizujący się w prawie znaków towarowych, "próba zarejestrowania mówionego głosu celebrytki jest nowym użyciem rejestracji znaku towarowego, który nie był wcześniej testowany w sądzie".
W jednym z zarejestrowanych nagrań gwiazda mówi: "Hej, tu Taylor Swift, a ty możesz słuchać mojego nowego albumu 'The Life of a Showgirl' na żądanie w Amazon Music Unlimited", zaś w drugim wypowiada frazę: "Hey, tu Taylor. Mój całkiem nowy album 'The Life of a Showgirl' wyjdzie 3 października i możesz kliknąć, aby go wstępnie zapisać, aby móc go słuchać w Spotify".
Warto odnotować, że to właśnie ona była najczęściej streamowaną artystką na Spotify przez 20 lat istnienia aplikacji, o czym informowaliśmy niedawno w Interii GeekWeek.
Trzeci wniosek dotyczy ochrony wizualnej. Nie obejmuje on jednak wizerunku gwiazdy w ujęciu całościowym, lecz opiera się na konkretnej fotografii z trasy Eras Tour. Zgodnie z opisem zawartym w dokumentacji chroniony trademarkiem obraz to "fotografia Taylor Swift trzymającą różową gitarę z czarnym paskiem, ubraną w wielokolorowy, cekinowy strój i srebrne buty. Stoi ona na różowej scenie naprzeciw wielokolorowego mikrofonu z fioletowymi światłami w tle".
Działania mają zapewnić ochronę przed generatorami AI
Zastrzeganie znaków towarowych przez gwiazdy kina i estrady stanowić może odpowiedź na luki w tradycyjnym prawie autorskim, które chroni gotowe utwory, ale nie zawsze radzi sobie z imitacjami generowanymi przez AI. Ochrona tego typu jest komunikatem dla generatorów wideo czy muzyki, by nie wykorzystywały danych treści czy własności intelektualnych. Jednak o ile narzędzia OpenAI czy Google starają się przestrzegać prawa, o tyle są też narzędzia pozbawione takich zasad. Ochrona może wówczas obejmować jedynie ich dzieła, jeśli te zostaną udostępnione gdzieś w internecie.
"Technologie sztucznej inteligencji pozwalają teraz użytkownikom generować całkowicie nowe treści, które naśladują głos artysty bez kopiowania istniejących nagrań, tworząc lukę, którą trademarki mogą pomóc wypełnić" - tłumaczy Gerben.
Dzięki rejestracji konkretnych fraz powiązanych z jej głosem, Taylor Swift zyskuje podstawę do kwestionowania nie tylko identycznych kopii (w formie plagiatu lub samplingu), ale także imitacji, które są "łudząco podobne". Teoretycznie pozwala to na wytoczenie powództwa w sytuacji, gdy dowolne użycie głosu brzmi jak zarejestrowany znak lub gdy AI wygeneruje wizerunek piosenkarki w charakterystycznym stroju z gitarą.
Jak można zauważyć, ochrona jest dość wybiórcza i podlega jej mikroskopijny promil utworów głosowych i zdjęć artystki. Nie obejmuje ona choćby tembru jej głosu czy setek tysięcy, jeśli nie milionów zdjęć wykonanych jej przez lata kariery na scenie. Możliwe, że te kwestie czekają dopiero na prawne zabezpieczenie.
Deepfake i obraźliwy czatbot. Gwiazda ma na pieńku ze sztuczną inteligencją
Taylor Swift nie jest jedyną osobą przecierającą ten szlak. Wcześniej podobne kroki podjął aktor Matthew McConaughey, rejestrując m.in. swoje słynne "All right, all right, all right". Aktor wyjaśnił w oświadczeniu, że wraz ze swoim zespołem chce wiedzieć, kiedy jego głos lub podobizna są używane.
Dla amerykańskiej wokalistki taka rejestracja nie jest pierwszyzną. Znana jest ona z bardzo aktywnego zarządzania swoją marką - posiada już ponad 300 znaków towarowych w USA, w tym tytuły albumów oraz teksty piosenek, takie jak "This sick beat" czy "We never go out of style". Najnowsze wnioski są kolejnym elementem wzmacniania jej imperium w obliczu narastającego problemu deepfake'ów, z którymi artystka mierzyła się już w przeszłości, w tym wykorzystywanych do fałszywych reklam wyborczych czy nielegalnie wygenerowanych obrazów o charakterze erotycznym.
Prawnicy gwiazdy popu wnioskowali też dekadę temu o zamknięcie bądź zmianę nazwy omawianego przez nas wcześniej czatbota Tay.ai od Microsoft, który działał aktywnie na Twitterze w 2016 roku - na długo przed Grokiem i erą współczesnych modeli językowych zapoczątkowaną przez ChatGPT. Ich zdaniem nazwa eksperymentalnego i obrazoburczego narzędzia, które przejmowało od użytkowników toksyczne poglądy bez jakiegokolwiek filtra, kojarzyła się z jednym z pseudonimów Taylor. Bot został wyłączony po kilkunastu godzinach, ale to, co w tym czasie zdążył nabroić, przeszło do historii AI.









