Spis treści:
- SpaceX łączy się z xAI. Elon Musk wyśle centra danych w kosmos
- Satelity AI zbliżą ludzkość do następnego etapu cywilizacji
- Musk chce lecieć do gwiazd. Zarząd ma bardziej przyziemne problemy
SpaceX łączy się z xAI. Elon Musk wyśle centra danych w kosmos
Ogłoszona 2 lutego fuzja SpaceX i xAI budzi ogromne emocje na rynkach finansowych. Szacuje się, że wycena nowo powstałego giganta sięgająć będzie nawet 1,5 biliona dolarów. Jeśli te przewidywania się potwierdzą, debiut giełdowy spółki może wiązać się z największym IPO (pierwszą ofertą publiczną) w historii. A warto przypomnieć, że jeszcze niedawno wartość samego SpaceX szacowano na 800 mld dolarów. Oficjalne komunikaty, pod którymi Elon Musk podpisał się osobiście, zarysowują nową strukturę jako pionowy silnik innowacji, który w jednej garści będzie trzymał technologie rakietowe, internet satelitarny i zaawansowaną sztuczną inteligencję.
Niewykluczone, że wcześniejsza sprzedaż platformy X swojej własnej firmie xAI przez Elona Muska, o której pisaliśmy w marcu 2025 r., była wstępnym krokiem do tej fuzji.
Wizja nakreślona przez szefa Tesli zakłada, że SpaceX przestanie być wyłącznie firmą transportową, a stanie się molochem kontrolującym komunikację "direct-to-mobile", sztuczną inteligencję oraz platformę społecznościową X wraz z jej zasobami, takimi jak czatbot Grok czy reaktywowana w duchu AI aplikacja Vine. W portfolio nowego konglomeratu znajdą się też kontrowersyjne projekty takie jak parodystyczna Grokipedia, otwiera się w nowym oknie, o której pisaliśmy niedawno w GeekWeeku. To połączenie ma jednak istotny cel.
"Obecne osiągnięcia w AI są zależne od ziemskich centrów danych, które wymagają ogromnych ilości mocy i chłodzenia. Globalne zapotrzebowanie AI zwyczajnie nie może zostać zaspokojone ziemskimi rozwiązaniami, nawet w perspektywie krótkoterminowej, bez przysparzania kłopotów społecznościom i środowisku" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu SpaceX.
Według biznesmena kluczem do sukcesu jest przeniesienie mocy obliczeniowych AI w przestrzeń kosmiczną, co w ciągu najbliższych lat ma stać się najbardziej ekonomicznym sposobem skalowania tej technologii. Firma twierdzi, że w dłuższej perspektywie kosmiczna sztuczna inteligencja to jedyna droga, a "wykorzystanie choćby milionowej części energii słonecznej wymagałoby ponad milion razy więcej energii niż aktualnie zużywa nasza cywilizacja". Zdaniem przedsiębiorstwa jedynym logicznym rozwiązaniem jest przeniesienie tych zasobów obliczeniowych w przestrzeń kosmiczną. Nowe centra danych mają powstać na satelitach.
"Do gwiazd! SpaceX i xAI są teraz jedną firmą" - napisał Elon Musk na platformie X, podając dalej posta o ogłoszonej fuzji.
Satelity AI zbliżą ludzkość do następnego etapu cywilizacji
Naukowcy i wizjonerzy od lat starają się znaleźć wydajny sposób dalszego skalowania sztucznej inteligencji - wynalazku ludzkości, który teoretycznie może rozrastać się w nieskończoność. Dzisiejsze problemy, takie jak rosnące zapotrzebowanie na energię, potrzeba schładzania i budowa kolejnych gigantycznych placówek, a także dokładanie do nich kolejnych układów obliczeniowych, można, a nawet trzeba będzie jakoś rozwiązać w przyszłości.
Choćby z powodu ograniczonych zasobów energetycznych i... samej powierzchni Ziemi sztuczna inteligencja nie może rozrastać się w nieskończoność, jeśli nie wyniesie się w kosmos. Elon Musk, zainteresowany AI w równym stopniu, co eksploracją kosmosu, a także dysponujący potężnymi środkami, uważa się za odpowiednią osobę, która może połączyć te dwa światy. To może tłumaczyć sens fuzji SpaceX i xAI.
Plany kontrowersyjnego miliardera są dużo bardziej śmiałe i nie kończą się na umieszczeniu paru satelitów z układami obliczeniowymi trochę bliżej Słońca. Brzmią one jak twarde science fiction, które już w najbliższych latach może stać się rzeczywistością.
"Dzięki bezpośredniemu wykorzystaniu niemal nieprzerwanej energii słonecznej przy znikomych kosztach eksploatacji lub konserwacji, te satelity przekształcą naszą zdolność skalowania mocy obliczeniowej. W kosmosie zawsze jest słonecznie! Odpalenie konstelacji miliona satelitów, które działają jako orbitalne centra danych, to pierwszy krok w kierunku stania się cywilizacją Typu II w Skali Kardaszowa, taką, która wykorzystuje pełną moc Słońca, obsługując aplikacje napędzane przez AI dla miliardów ludzi dzisiaj i zapewniając ludzkości wieloplanetarną przyszłość" - napisał w oświadczeniu Elon Musk.
Musk chce lecieć do gwiazd. Zarząd ma bardziej przyziemne problemy
Podczas gdy były współpracownik Donalda Trumpa i niedoszły gość imprez u Epsteina, otwiera się w nowym oknie patrzy w niebo, szykując ludzkość na wejście w nowy etap cywilizacyjny, zarząd SpaceX znalazł się w trudnym położeniu. Integracja tak dziś jeszcze odległych domen najprawdopodobniej wprawia w zakłopotanie ekspertów z sektora kosmicznego. Mowa choćby o prezes Gwynne Shotwell, do tej pory postrzeganej jako ostoja firmy i gwarant bezpieczeństwa dla rządu oraz NASA. Musi ona teraz zarządzać strukturą obciążoną skandalami wizerunkowymi platformy X i kontrowersjami wokół samego Elona Muska.
Wyzwania te są o tyle istotne, że SpaceX posiada wielomiliardowe kontrakty z Pentagonem i odpowiada za bezpieczeństwo misji załogowych, podczas gdy technologie AI kojarzone z dawnym Twitterem borykają się od czasu jego przejęcia przez Muska z licznymi problemami technicznymi i etycznymi.
Historia zna przypadki korporacji o bardzo zróżnicowanych profilach działalności, niemniej jednak skala i ambicje wspólnego przedsięwzięcia SpaceX i xAI są bezprecedensowe. Elon Musk zasłynął już jako odważny wizjoner i człowiek, który o wiele niższym kosztem potrafi dokonać tego, z czym wielkie agencje rządowe nie mogły sobie poradzić przez dekady. Bywa on jednak postrzegany jako balansujący na granicy geniuszu i szaleństwa.
Sukces planowanego IPO, które ma pozyskać 50 miliardów dolarów, może jednak sprawić, że kondycja finansowa tej hybrydowej spółki stanie się fundamentem nie tylko sektora kosmicznego, ale i prężnie rozwijającej się gospodarki opartej na AI.












