W skrócie
- Opublikowane przez rzeczniczkę Białego Domu zdjęcie z pokładu nowego Air Force One, którym Donald Trump odbył lot 1 lipca, wywołało poruszenie w sieci z powodu widocznych na regałach książek o bardzo ogólnych tytułach.
- Analiza przeprowadzona za pomocą aplikacji Gemini wykluczyła użycie narzędzi Google do wygenerowania tego zdjęcia przez sztuczną inteligencję, co może sugerować jego autentyczność.
- Donald Trump poleciał nowym samolotem do Dakoty Północnej na otwarcie Biblioteki Prezydenckiej Teodora Roosevelta, gdzie rozmawiał z cyfrowym odpowiednikiem dawnego prezydenta stworzonym przez AI.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zagadkowe wnętrze nowego Air Force One
Pierwsze oficjalne fotografie z pokładu nowego samolotu Air Force One, o którym pisaliśmy szerzej w GeekWeeku, wywołały falę komentarzy w mediach społecznościowych. Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Karoline Leavitt, opublikowała na platformie X zdjęcie z pokładu maszyny Boeing 747-8, którą prezydent Donald Trump odbył w środę (1 lipca) swój pierwszy oficjalny lot. Samolot ten, według pojawiających się informacji, miał być podarunkiem od rządu Kataru, co od razu wzbudziło dyskusje w kontekście przepisów antykorupcyjnych.
Uwaga internautów szybko przeniosła się jednak na tło fotografii, na którym dopatrzono się nietypowych szczegółów. Na półkach nowo odnowionego samolotu umieszczono rzędy eleganckich, oprawionych w skórę książek. Po zbliżeniu zdjęcia okazało się, że grzbiety wielu tomów zawierają zaskakująco generyczne napisy, takie jak "Library" ("Biblioteka"), "Arts" ("Sztuka") czy "Architecture" ("Architektura"). Wiele osób zaczęło podejrzewać, że w na pokładzie umieszczono atrapy książek z losowymi tytułami.
Karoline Leavitt podpisała fotografię słowami: "Co za przywilej być na pokładzie inauguracyjnego lotu zupełnie nowego Air Force One! Prawdziwie niezapomniany dzień. ✈️🇺🇸". Wokół wpisu rzeczniczki natychmiast narosły spekulacje, w tym związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji do wygenerowania fragmentów zdjęcia. W końcu absurdalne grafiki z generatora AI udostępniał już wcześniej sam Donald Trump. Na jednej z nich przedstawił siebie w roli Jezusa. Jak było tym razem?
Czy książki w samolocie Trumpa wygenerowała AI?
Wzbudzające wątpliwości detale sprawiły, że w sieci zaczęły krążyć pytania, czy opublikowana fotografia nie została wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Weryfikacji postanowiła dokonać redakcja portalu Gizmodo, która przepuściła zdjęcie przez aplikację Google Gemini w celu wykrycia niewidzialnego dla ludzkiego oka znaku wodnego SynthID. Test nie wykazał obecności tego oznaczenia, co wyklucza użycie narzędzi Google, choć pozostawia margines dla innych generatorów AI.
Eksperci skłaniają się jednak ku wersji, że fotografia jest autentyczna. Wskazuje na to brak racjonalnych powodów do fałszowania takiego kadru - w końcu Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić na zakup nawet całej biblioteki tylko do ozdoby. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zagadki dziwnie wyglądających książek jest hipoteza, że na pokładzie Air Force One faktycznie znalazły się fizyczne książki (lub ich atrapy) o bardzo prostych i ogólnych tytułach.
Z opublikowanych materiałów wynika, że wnętrze samolotu wyposażono w ciemne, drewniane meble, wbudowane regały, kremowe fotele oraz duży ekran wyświetlający pieczęć prezydencką na tle amerykańskiej flagi. Wizualna ocena nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy to wyłącznie dekoracyjne atrapy, czy też autentyczna literatura.
Sceptycyzm opinii publicznej wobec materiałów publikowanych przez administrację USA ma swoje źródło we wcześniejszych incydentach. 29 czerwca Donald Trump zamieścił na platformie Truth Social grafikę przedstawiającą wielkiego złotego orła przymocowanego do budynku Białego Domu. "Złoty prezent dla Białego Domu z okazji 250-lecia jego istnienia!" - napisał.
W przypadku tego zdjęcia analiza Gemini jednoznacznie potwierdziła, że obraz został stworzony przez sztuczną inteligencję. Dodatkowo stacja CNN zweryfikowała, że zdjęcia wykonane tego samego dnia przez niezależnego fotografa nie pokazywały żadnej figury orła na terenie rezydencji. Cel publikacji tamtego sfabrykowanego obrazu pozostaje niejasny, a sam fakt tej publikacji zdaje się wiele mówić o samym Trumpie.
Oficjalna podróż Trumpa i otwarcie biblioteki
Środowy lot (1 lipca) nowego Air Force One, pomimo zakulisowych dyskusji o pochodzeniu maszyny i kosztach jej renowacji w czasie opóźnień oficjalnego programu wymiany floty przez firmę Boeing, zakończył się w Dakocie Północnej. Donald Trump wziął tam udział w uroczystym otwarciu Biblioteki Prezydenckiej Teodora Roosevelta.
Podczas wydarzenia prezydent przeciął wstęgę, wygłosił przemówienie i odbył nietypową rozmowę z cyfrową wersją Roosevelta stworzoną przez sztuczną inteligencję. Gdy Trump poruszył temat Kanału Panamskiego, wirtualny odpowiednik dawnego przywódcy przyznał, że budowa kanału była dużym osiągnięciem, jednak zaznaczył, że osobiście jest bardziej dumny ze swoich sukcesów w polityce krajowej.
Choć krytycy amerykańskiego lidera często zarzucają mu otaczanie się kiczowatymi dekoracjami w Gabinecie Owalnym i skłonność do mijania się z prawdą, w przypadku najnowszego zdjęcia z pokładu samolotu nie ma dowodów na manipulację cyfrową. Wszystko wskazuje na to, że widoczne na półkach "fałszywe" książki istnieją w świecie rzeczywistym, choć mogą to być tylko puste okładki.
Wszystko to zdaje się służyć jedynie celom wizerunkowym i faktycznie może budować obraz potęgi Stanów Zjednoczonych pod przywództwem Trumpa, ale chyba tylko w oczach tych, którzy przymykają oko na kiczowatą oprawę i tandeciarstwo. Jeśli zajrzymy za złotą fasadę, bywa, że nie jest już tak kolorowo.












