Zapłacisz 8 zł i porozmawiasz z Jezusem. AI zmienia wiarę
Rozmowa z Jezusem za kilka złotych i cyfrowi duchowi doradcy dostępni na żądanie. Sztuczna inteligencja wchodzi w świat religii szybciej, niż wielu się spodziewało. Dla jednych to wsparcie w wierze, dla innych niepokojący eksperyment na granicy technologii i duchowości.

Póki co, jeszcze wciąż chatboty kojarzą się głównie z obsługą klienta, prostymi rozmowami w sieci, lub zastępowaniem wyszukiwarki. Ale coraz częściej i śmielej wchodzą w znacznie bardziej wrażliwe obszary, w tym wiarę. Już w 2023 roku Ilona Dobijańska pisała w Interii Geekweek o nabożeństwie w Niemczech poprowadzonym przez pastora AI. Teraz na rynku pojawiają się narzędzia, które mają pomagać w modlitwie, interpretacji świętych tekstów, a nawet… rozmowie z Jezusem.
Jednym z najbardziej zaskakujących przykładów jest platforma oferująca wideorozmowy z wygenerowanym przez sztuczną inteligencję wizerunkiem Chrystusa. Usługa kosztuje 1,99 dolara za minutę (około 8 zł), a użytkownicy mogą wykupić pakiet obejmujący 45 minut miesięcznie. Model wizualny inspirowano aktorem znanym z serialu "The Chosen", co nadaje całości znajomy, niemal filmowy charakter. System zapamiętuje wcześniejsze rozmowy i odpowiada w różnych językach, choć - jak przyznają twórcy - nie jest wolny od drobnych błędów.

Religia w wersji cyfrowej. Pomoc czy ryzyko?
Boom na religijną sztuczną inteligencję nie wziął się znikąd. Skoro chatboty pomagają w terapii (choć tu eksperci ostrzegają), edukacji czy codziennych decyzjach, naturalnym krokiem stało się ich wykorzystanie w sferze duchowej. Powstają więc cyfrowi guru, wirtualni księża czy narzędzia analizujące teksty religijne.
Nie wszyscy są jednak entuzjastami tego trendu. Część ekspertów podkreśla, że AI nie jest w stanie zastąpić realnego doświadczenia religijnego. Pojawiają się też konkretne zasady, które (zdaniem niektórych twórców) powinny obowiązywać takie aplikacje. Przykładowo, system powinien jasno informować, że jest tylko programem i nie może udawać źródła boskiej prawdy ani "modlić się" w imieniu człowieka.
Dodatkowo dochodzą kwestie błędów i dezinformacji. Niektóre projekty były już wycofywane lub przebudowywane, gdy okazywało się, że generują nieścisłości albo budzą wątpliwości dotyczące prywatności danych.
Duchowość na abonament?
W tle pojawia się jeszcze jeden wątek - pieniądze. Dla części firm religijna AI to nie tylko misja, ale też rynek z ogromnym potencjałem. Krytycy ostrzegają przed sytuacją, w której duchowość staje się usługą premium, a emocjonalna więź użytkownika z chatbotem może być wykorzystywana komercyjnie.
Nauka doskonale zna syndrom jerozolimski, który jest zaburzeniem urojeniowym, podczas którego osoba (najczęściej pielgrzym lub turysta odwiedzający Ziemię Świętą, zwłaszcza Jerozolimę) doznaje tak silnego uniesienia, że utożsamia się wręcz z postaciami biblijnymi. Choć nie jestem psychologiem, to jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacje, w której osoby niebawem zaczną utożsamiać chatbota z prawdziwym Jezusem.
Jeśli AI zacznie zastępować wysiłek związany z praktyką religijną, może to - paradoksalnie - osłabić jej znaczenie. Z drugiej strony twórcy przekonują, że to jedynie narzędzie, które (odpowiednio używane) może pomóc w zrozumieniu wiary.
Jedno jest pewne... technologia wkracza tam, gdzie dotąd dominowały tradycja i osobiste doświadczenie. Czy rozmowa z Jezusem za kilka złotych to przyszłość duchowości, czy tylko kolejna cyfrowa ciekawostka? Cóż, zapewne nie jest bardziej kontrowersyjne, niż umieszczenie Jezusa AI w konfesjonale w prawdziwym kościele.
Źródło: techxplore.com










