W skrócie
- Pracownicy Mety próbują udowodnić w sądzie dyskryminację przez algorytmy AI, lecz brak dostępu do wewnętrznych danych firmy skutecznie utrudnia zdobycie twardych dowodów.
- Umowy arbitrażowe wiążące pracowników Mety blokują możliwość wnoszenia pozwów zbiorowych.
- Meta zaprzecza zarzutom i utrzymuje, że przy zwalnianiu prawie 8 tysięcy osób decyzje podejmowali wyłącznie ludzie, a algorytmy AI nie stanowiły podstawy do tych zwolnień.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pracownicy Mety kontra dyskryminacja przez AI
Wyjątkowy pozew sądowy złożony przeciwko koncernowi Meta Platforms pokazuje, jak trudnym zadaniem dla pracowników jest udowodnienie, że zostali zwolnieni w wyniku decyzji podjętych przez algorytmy sztucznej inteligencji. Sprawa ta może wyjaśniać, dlaczego powszechnie zapowiadana fala pozwów dotyczących wykorzystywania AI w miejscu pracy wciąż nie nadeszła.
Eksperci prawni wskazują, że pracownicy rzadko mają wgląd w to, jak systemy AI są wykorzystywane przez ich pracodawców. Dodatkowo wielu z nich podpisuje umowy zobowiązujące do rozstrzygania sporów poza sądem, na drodze prywatnego arbitrażu, co skutecznie uniemożliwia publiczne weryfikowanie takich zarzutów.
W orzeczeniu sądu z ubiegłego tygodnia, odmownie rozpatrującym wniosek o zablokowanie finalizacji zwolnień 26 osób, sędzia rejonowy William Orrick wskazał na kluczową przeszkodę stojącą przed osobami zarzucającymi dyskryminację przez AI: "nie było ich w pokojach, w których to się działo".
Oznacza to, że pracownicy tacy jak ci zwolnieni przez firmę Marka Zuckerberga, twierdzący, że zostali wytypowani do zwolnienia ze względu na niepełnosprawność lub korzystanie z urlopów zdrowotnych i rodzinnych, nie są w stanie szybko przedstawić twardych dowodów na potwierdzenie swoich zarzutów.
Umowy arbitrażowe. Tak firmy chronią się przed pozwami
Podobnie jak większość pracowników w USA, powodowie w tej sprawie są związani umowami arbitrażowymi. Oznacza to brak możliwości wniesienia pozwu zbiorowego, przedstawienia sprawy przed ławą przysięgłych czy ubiegania się o wielomilionowe odszkodowania w otwartym procesie sądowym. Pracodawcy preferują arbitraż, uznając go za szybszy i tańszy proces. Z kolei obrońcy praw pracowniczych podkreślają, że faworyzuje on firmy i zniechęca do zgłaszania roszczeń. Poufny charakter arbitrażu chroni również niekorzystne dowody przed ujawnieniem publicznym.
"Nawet jeśli udowodnisz, że dany system tworzy dyskryminujące wyniki na prawo i lewo, nie masz żadnej możliwości podzielenia się tą informacją z innymi pracownikami" - zauważa Christine Webber z kancelarii Cohen Milstein Sellers & Toll, cytowana przez agencję Reuters.
Prawnicy wskazują, że te przeszkody wyjaśniają, dlaczego niemal nie słychać o sprawach dotyczących AI w zatrudnieniu. Jednym z nielicznych innych przykładów jest pozew przeciwko Workday, w którym zarzuca się algorytmom odrzucanie kandydatów ze względu na rasę, wiek czy niepełnosprawność. W tamtym przypadku arbitraż nie stanowi bariery, bowiem Workday nie posiada bezpośrednich umów z kandydatami aplikującymi do firm korzystających z jego oprogramowania.
Batalia o nakaz sądowy. Ciężko znaleźć dowody
Zapisy w umowach pracowników Meta zawierają wąski wyjątek pozwalający na ubieganie się o nakaz sądowy tymczasowo blokujący nieodwracalne działania, jednak zwykle dotyczy on kradzieży tajemnic firmy, a nie zwolnień pracowników.
Wspomniany sędzia odmówił wydania tymczasowego zakazu, ale wciąż ma zdecydować o ewentualnym wstępnym nakazie zastępczym, który mógłby przywrócić pracowników na stanowiska do czasu rozstrzygnięcia arbitrażu. Sędzia zaznaczył, że może zmienić zdanie, jeśli pracownicy dostarczą dowody "dotyczące tego, czy i w jaki sposób AI została użyta w niewłaściwy sposób". Rozprawa została zaplanowana na 24 sierpnia 2026 r.
Według pozwu Meta przy wyznaczaniu osób do zwolnienia miała korzystać z narzędzi śledzących wydajność oraz zużycie tokenów AI (wskaźnik wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji). Miało to stawiać w gorszej sytuacji osoby nieobecne w pracy z przyczyn zdrowotnych lub rodzinnych. Powodowie twierdzą, że firma stosowała m.in. asystenta LLM "Metamate", system "drugiego mózgu" analizujący komunikację i dokumenty oraz oceny wydajności oparte na skanowaniu klawiatury, treści ekranu, e-maili i historii przeglądarki.
Przedstawiciele Meta w pismach procesowych stanowczo zaprzeczyli tym zarzutom, twierdząc, że wszystkie decyzje dotyczące niemal 8 tys. zwolnień ogłoszonych w tym roku podjęli ludzie, a wykorzystanie AI nie stanowiło podstawy do ocen czy zwolnień. Sędzia Orrick przyznał, że jest zobowiązany przyjąć stanowisko Meta, dopóki strona skarżąca nie przedstawi kontrdowodów.
"Meta posiada praktycznie wszystkie istotne informacje" - napisali w oświadczeniu prawnicy zwolnionych pracowników, apelując do obecnych i byłych pracowników o kontakt i przekazywanie wiedzy na temat kulisów procesu zwolnień.













