Coś do ogrodu prawdziwego geeka. Ta kosiarka od STIHL nie potrzebuje kabli i kosza
Jeśli masz dość hałasu, spalin i ciągłego szarpania linki przy odpalaniu, a jednocześnie nie chcesz iść w tanie, kompromisowe rozwiązania - STIHL RMA 248 to kosiarka, która celuje dokładnie w ten środek. Łączy wygodę sprzętu akumulatorowego z jakością wykonania, z jakiej słynie marka, oferując spokojne, przewidywalne koszenie bez zbędnych komplikacji. To nie jest maszyna do ekstremalnych warunków - ale w codziennej pielęgnacji ogrodu pokazuje, jak bardzo koszenie może być... po prostu przyjemne.

Są takie momenty, kiedy zwykła czynność - jak koszenie trawnika - przestaje być obowiązkiem, a zaczyna być czymś... zaskakująco przyjemnym. I właśnie w tę stronę idzie STIHL RMA 248. To kosiarka, która nie próbuje imponować agresywną mocą czy marketingowymi sloganami, tylko robi coś znacznie trudniejszego: działa spokojnie, przewidywalnie i bez zbędnych nerwów.
RMA 248 oferuje:
- koszenie do kosza
- wyrzut boczny
- mulczowanie
Już przy pierwszym uruchomieniu widać różnicę względem sprzętów spalinowych. Nie ma tu rytuału odpalania, nie ma hałasu, który od razu "stawia na baczność" cały ogród. Jest za to ciche kliknięcie, krótki rozbieg noża i… można zaczynać. Dźwięk pracy jest bardziej tłem niż dominującym elementem - coś pomiędzy szumem wentylatora a odległym odgłosem pracy silnika.
Pierwsze metry koszenia pokazują charakter tej maszyny. To nie jest sprzęt, który zachęca do pośpiechu. Wręcz przeciwnie - najlepiej działa, gdy pozwolisz mu wejść w swój rytm. Kosiarka sunie po trawie dość płynnie, bez szarpania, bez nagłych zmian. Gdy trafia na gęstszy fragment, delikatnie zwiększa obroty, ale robi to tak, że bardziej czujesz subtelną zmianę oporu niż słyszysz gwałtowny wzrost hałasu. To bardzo "cywilizowane" doświadczenie - coś, czego często brakuje w tańszych modelach akumulatorowych.

Z czasem zaczynasz doceniać też sposób, w jaki kosiarka "zbiera" trawę. Strumień powietrza generowany przez nóż działa tu naprawdę dobrze - ścinki nie zostają na powierzchni, tylko trafiają tam, gdzie powinny, czyli do kosza. Co ważne, kosz zapełnia się równomiernie, a nie tylko od strony wlotu, więc nie trzeba co chwilę przerywać pracy. To drobiazg, ale w praktyce robi sporą różnicę.
Co istotne kosiarka działa w systemie akumulatorów serii AK, które są kompatybilne z innymi urządzeniami STIHL takimi jak: pilarki, nożyce do żywopłotu, kosy, dmuchawy, myjki.
Realne osiągi (praktyka):
- Z akumulatorem AK 20 → ok. 200-300 m²
- Z akumulatorem AK 30 S → ok. 300-450 m²
ważne:
- gęsta trawa = spadek wydajności
- tryb mulczowania = większe zużycie energii
Wydajność koszenia - realny test
1. Trawa regularnie koszona
- bardzo dobra jakość
- równe cięcie
- brak "szarpania"
2. Trawa wyższa / zaniedbana
- radzi sobie, ale:
- trzeba zwolnić tempo
- czasem wymaga dwóch przejazdów
To nie jest kosiarka "do dżungli" - raczej do regularnej pielęgnacji.
W prowadzeniu STIHL RMA 248 sprawia wrażenie solidnej, ale nie topornej. Czuć jej wagę, zwłaszcza przy zawracaniu, ale jednocześnie nie jest to ciężar, który męczy po kilku minutach. Raczej coś, co daje poczucie stabilności. Na równym terenie prowadzi się lekko i pewnie, a przy dłuższej pracy zaczynasz działać niemal automatycznie - kolejne pasy trawnika znikają bez większego wysiłku.

Podczas pracy STIHL RMA 248 bardzo wyraźnie czuć, że producent postawił na inteligentne zarządzanie mocą, a nie "surową siłę" jak w spalinówkach. Silnik reaguje dynamicznie - gdy trafisz na gęstszy fragment trawy, obroty chwilowo rosną, ale nie ma efektu gwałtownego szarpnięcia czy "duszenia się" maszyny. To daje płynne, przewidywalne koszenie, choć wymaga od użytkownika lekkiego dostosowania tempa - zamiast pchać kosiarkę na siłę, pozwalasz jej pracować swoim rytmem. W praktyce oznacza to bardziej spokojny, wręcz "kontrolowany" styl koszenia, który po kilku minutach staje się naturalny.
Ciekawie wypada też mulczowanie. To funkcja, która często bywa dodatkiem "na papierze", ale tutaj faktycznie ma sens - pod warunkiem, że trawnik jest koszony regularnie. Wtedy rozdrobniona trawa znika w darni i nie zostawia nieestetycznej warstwy. Jeśli jednak pozwolisz trawie urosnąć za bardzo, kosiarka nadal sobie poradzi, ale efekt nie będzie już tak czysty - i to jest moment, w którym przypomina, że nie jest sprzętem do zaniedbanych ogrodów.
Najbardziej charakterystyczne w tej kosiarce jest jednak to, jak zmienia podejście do samego koszenia. Nie jest głośna, nie męczy, nie wymaga walki. Możesz spokojnie wyjść rano, zrobić kilka przejazdów przed kawą albo dokończyć pracę wieczorem bez poczucia, że właśnie uruchamiasz hałaśliwą maszynę na pół osiedla. To sprzęt, który wpisuje się w rytm dnia, zamiast go zakłócać.
Komfort pracy
Co wyróżnia:
- bardzo niski poziom hałasu (jak na kosiarkę)
- brak spalin
- brak szarpania przy odpalaniu
- praktycznie zerowe wibracje (ok. 1,8 m/s²)
realnie możesz kosić rano lub wieczorem bez konfliktów z sąsiadami.
Prowadzenie i ergonomia
- lekko się prowadzi na płaskim
- przy większym ogrodzie:
- wersja bez napędu może męczyć
- manewrowość dobra, ale nie wybitna
jeśli masz działkę >600 m² → warto rozważyć wersję z napędem (RMA 248 T)
I właśnie dlatego STIHL RMA 248 nie jest kosiarką dla każdego. Jeśli szukasz maksymalnej mocy i chcesz "przeorać" wysoką, mokrą trawę bez zastanowienia - lepiej sięgnąć po kosiarki z wyższej serii AP przeznaczone do większych areałów i zastosowań profesjonalnych. Ale jeśli zależy Ci na komforcie, przewidywalności i jakości, która nie zawodzi po kilku sezonach, to jest jedna z tych maszyn, które po prostu robią robotę… i pozwalają o niej nie myśleć.
Na tle konkurencji STIHL RMA 248 wypada jak sprzęt bardzo "środkowy" - ale w dobrym znaczeniu. W podobnym budżecie i o zbliżonych parametrach znajdziemy chociażby Boscha AdvancedRotak 36V-44-750, czy EGO LM1701E.








