Lot powrotny papieża Leona XIV z Hiszpanii do Rzymu miał przebiegać zgodnie z dobrze znanym scenariuszem. Na lotnisku na Teneryfie czekał Airbus A320 linii Iberia, którym głowa kościoła katolickiego miała wrócić do Włoch po siedmiodniowej podróży. Tuż przed startem wydarzyło się jednak coś, czego uczestnicy papieskich podróży wcześniej nie doświadczyli. Problemy techniczne zmusiły papieża do opuszczenia samolotu. Ostatecznie do Rzymu wrócił inną maszyną. Odrzutowcem udostępnionym przez króla Filipa VI.

Awaria zmieniła plany lotu
Według relacji obecnych na pokładzie dziennikarzy samolot był już gotowy do kołowania, gdy pojawiły się kłopoty techniczne. Załoga próbowała rozwiązać problem, jednak szybko stało się jasne, że maszyna nie odleci zgodnie z planem. Watykan poinformował w komunikacie, że Leon XIV wróci do Rzymu samolotem należącym do hiszpańskiej rodziny królewskiej.
Dla mediów była to wyjątkowa sytuacja. Papieskie konferencje prasowe organizowane podczas lotów powrotnych od lat należą do istotnych punktów zagranicznych podróży. Tym razem zamiast rozmowy z papieżem dziennikarze obserwowali start zupełnie innej maszyny.

Falcon 900B to biznesowy odrzutowiec o dalekim zasięgu
Samolotem, którym Leon XIV wrócił do Rzymu, był Dassault Falcon 900B. To trójsilnikowy odrzutowiec biznesowy produkowany przez francuską firmę Dassault Aviation. Model pojawił się na rynku w latach 80., a wersja 900B została opracowana jako rozwinięcie wcześniejszych odmian.
Maszyna ma około 20 metrów długości i może przewozić kilkanaście osób w bardzo komfortowych warunkach. Jej największą zaletą jest duży zasięg przekraczający 7 tysięcy kilometrów. Dzięki temu Falcon 900B potrafi wykonywać długie loty bez międzylądowania. Trzy silniki zwiększają także bezpieczeństwo podczas rejsów nad oceanami i słabiej zaludnionymi obszarami.


To właśnie dlatego samoloty tej rodziny są chętnie wykorzystywane przez rządy, wojsko i głowy państw. Łączą osiągi dużych odrzutowców z elastycznością mniejszych maszyn biznesowych.
A320 dla dziennikarzy
Pierwotnie papież miał wrócić Airbusem A320. To jeden z najpopularniejszych samolotów pasażerskich świata, obecny na rynku od końca lat 80. Maszyny tej rodziny przewożą zwykle od około 150 do ponad 180 pasażerów i są podstawą flot wielu linii lotniczych.
Po awarii na Teneryfie Iberia wysłała jednak kolejny samolot z Madrytu. Dziennikarze oraz część watykańskiego personelu wrócili nim do Rzymu kilka godzin później. Tymczasem Leon XIV zdążył już wylądować na lotnisku Fiumicino na pokładzie królewskiego Falcona 900B, kończąc jedną z najbardziej nietypowych podróży w historii współczesnych lotów papieskich.













