Reklama

Prof. Katarzyna Siuzdak: Legendarny krąg Stonehenge to... kalendarz słoneczny? Nowe odkrycie badaczy!

O przełomowych badaniach na temat Stonehenge, czym był najbardziej tajemniczy krąg naszego świata i jaki wpływ miał na mieszkańców pobliskich ziem - pisze prof. Katarzyna Siuzdak z IMP PAN w Gdańsku.

Niezależnie od tego w jakiej części świata mieszkamy, co robimy na co dzień i czy należymy do jakiejś grupy wyznaniowej czy nie, to upływ czasu nas dotyka i staramy się jakoś umieścić nasze wydarzenia z życia w ramach czasowych. Odmierzanie czasu to powszechna praktyka każdego społeczeństwa. Jednak o ile teraz nam wystarcza do tego smartfon, w którym mamy własny kalendarz, zegarek i mnóstwo sposobów na przypomnienie o jakimś wydarzeniu, to w dawnych czasach były to monumentalne budowle. Ich stworzenie wymagało włożenia ogromnego wysiłku i do tej pory naukowcy zastanawiają się jak to możliwe, że te konstrukcje zostały stworzone mimo bardzo prymitywnych narzędzi. Jednak by pierwsi rolnicy wiedzieli, kiedy mają siać, a kiedy dokonywać zbiorów czy dziękować swoim bóstwom za plon, musieli znać pewne punkty orientacyjne w czasie. Dodatkowo systemy liczenia czasu wpływały na ułożenie relacji czy zachowanie społeczeństwa. Na przykład, astrologia była wręcz narzędziem, które było niezbędne do przeprowadzenia uzdrawiającego rytuału, bo inaczej choroba nie ustąpi.

Reklama

Wśród wielu takich monumentalnych konstrukcji, dla których znaleziono związek ze sposobem odmierzania czasu jest Stonehenge. Budowla pochodząca z epoki neolitu i brązu jest położona w południowej Anglii i stanowi pewien rodzaj kamiennego kalendarza. Na przestrzeni lat pojawiało się wiele koncepcji, jaką miałaby pełnić funkcję. Zgodnie z propozycją Lockyera [1] miała reprezentować kalendarz Majów, który bazuje na pozycji gwiazd, a potem Hawkins wskazywał, że jednak można interpretować rozmieszczenie kamieni jako taki neolityczny komputer.

Z kolei Thom [2] sugerował, że rozmieszczenie kamieni może odpowiadać dla roku składającego się z 16 miesięcy. Zarówno te jak i wiele innych sposobów na interpretację rozmieszczenia głazów nie było w pełni zadowalające, bo odwołują się one często do niewspółczesnych elementów konstrukcji i żadna z nich nie została uznana za ostatecznie słuszną. Wraz z postępem w technikach badawczych możliwe było przeprowadzenie modelowania sekwencji rozwojowej kamiennego pierścienia Stonehenge. Wyniki wskazały, że trzy sarseny (to te duże kamienie) należą do etapu drugiego i zostały umieszczone ok. 2620-2480 p.n.e. Po ich rozlokowaniu nie były one w żaden sposób dalej przemieszczane. Dodatkowo, analiza samych kamieni wskazuje, że większość bloków pochodzi jednak z jednego źródła w Marlborough Downs [3].


Kilka słów o konstrukcji

Aby zmierzyć się z najnowszą analizą Stonehenge jako kalendarzem słonecznym warto przypomnieć jakie jest rozmieszczenie sarsenów i ich podział na 3 główne części. Główny okrąg sarsenów to układ 30 bloków ustawionych na obwodzie okręgu, które połączone są u góry nadprożami. 17 z tych brył nadal stoi pionowo w swoich pierwotnych pozycjach, 7 leży, a 6 niestety brakuje.

Podobnie wygląda sprawa kompletności nadproży: 6 jest we właściwym miejscu, 2 leżą na ziemi, a aż 22 bloki zaginęły. Według niektórych doniesień budowla nie została nigdy ukończona [4], a lokalizacja niektórych elementów może zostać określona na podstawie śladów z ziemi. Informacje o tym jak łączono kamienie zdobyto dzięki dokładnym badaniom pobliskiego terenu. Stwierdzono wtedy, że twórcy mieli w planach stworzenie kolejnego okręgu. Na tej podstawie założono, że te brakujące kamienie z pierwszego a za razem jedynego okręgu zostały po prostu skradzione jeszcze w starożytności.

Przyjrzyjmy się jeszcze dokładniej...

Co do odległości między poszczególnymi filarami to jest ona w miarę równa, ale już przerwa między blokiem nr 1 i nr 30 na północnym wschodzie jest większą niż średnia. Prowadzi to do wniosku, że w tym miejscu mogło być zlokalizowane wejście. Większość filarów ma jednolity kształt i rozmiar, przy czym ich wysokość wynosi ok. 2 m, a ich szerokość sięga ok. 1,5 m. Niektóre z kamieni są cieńsze i nieco krótsze i bardzo prawdopodobne, że jakiś kawałek został po prostu odłamany. Jednak często wskazuje się, że te kamienie zostały tak wyselekcjonowane a następnie obrobione, by po umieszczeniu na nierównym terenie, nadproża tworzyły jedną płaszczyznę. Stabilne utrzymanie nadproży jest możliwe dzięki obecności odpowiednich wypukłości i wgłębień. Wewnątrz kręgu sarsenów znajduje się pięć trylitów ułożonych w kształt podkowy. Trylity to konstrukcja z trzech kamieni: dwóch pionowych i łączącego ich u góry nadproża. Już w 1997 r. [5] zidentyfikowano pewne cechy charakterystyczne tego układu, a mianowicie w pojedynczym trylicie jeden kamień był gładki i ostro zakończony, a drugi bardziej chropowaty i naturalny w wyglądzie. Na zewnątrz głównego kręgu znajdują się znacznie skromniejsze kamienie, które tworzą kształt prostokąta.

Niby kamienie, a jednak... kosmos!

Oprócz dokładnego zbadania wielkości i rozmieszczenia kamieni, dochodzi analiza osi symetrii [6]. Stwierdzono, że istnieje oś astronomiczna, czyli linia prowadząca z północnego wschodu na południowy zachód. W tej linii można obserwować wschód Słońca podczas przesilenia letniego na północnym wschodzie i zachód podczas przesilenia zimowego na południowym zachodzie. Znalezienie tej relacji między orientacją osi a przesileniem sugeruje, że ta kamienna budowla jest związana ze zmianami położenia Słońca w ciągu roku. Czas między powrotem do danego przesilenia daje nam w praktyce rok tropikalny, który trwa 365,25 dnia, co ma odwzorowanie w układzie sarsenów.

Każdy z 30 kamieni w głównym okręgu reprezentuje dzień miesiąca, który to jest podzielony na 3 tygodnie. Przy czym każdy tydzień trwał 10 dni. Chociaż żadne kamienie w środku kręgu nie mogą być utożsamione z 12 miesiącami, to możliwe jest, że jeszcze słabo poznane ustawienia kamieni wokół wejścia północno-wschodniego tworzy taka konstrukcję. Zatem 12 miesięcy po 30 dni dawało 360 dni słonecznych. Jednak by dopasować się do faktycznego czasu trwania obrotu Ziemi wokół Słońca, potrzebny był jeszcze dodatkowy 5-dniowy miesiąc oraz dzień przestępny, wprowadzany co 4 lata. Służy temu dodatkowe 5 elementów trilitonów, umieszczonych w środku tego układu. Te dni nie mają nazw, ale naukowcy przypuszczają, że mogą być poświęcone bóstwom. By kalendarz sprawdzał się przez cały czas, to należało go jeszcze skorygować o dni przestępne i dodać ten 1 dzień co 4 lata. Taką funkcję miały spełniać 4 kamienie, które znajdują się w najbardziej zewnętrznej części konstrukcji. Dostosowując parametry budowli do ilości dni, tygodni i miesięcy, biorąc pod uwagę przesilenia i oś astronomiczną, powstało coś na kształt późnoneolitycznego kalendarza słonecznego.

Zagadka rozwiązana?

Całkiem możliwe, że lokalna społeczność opracowała z własnej inicjatywy taki kalendarz słoneczny, ale również mogło tak być, że zrobiła to pod wpływem informacji z zewnątrz. Ta ostatnia hipoteza pojawia się, gdy bierzemy pod uwagę rozwój we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, czyli jakieś 3500 km dalej od Stonehenge. Już ok. 4000 p.n.e. pojawiały się różne kalendarze księżycowo-gwiezdne opracowane na podstawie obserwacji ruchów Księżyca, gwiazd oraz cykli słonecznych. W Egipcie, gdzie panował kult boga Słońca Ra pojawił się kalendarz słoneczny z 365 dniami z podziałem na 12 miesięcy, każdy po 3 tygodnie, a tydzień miał 10 dni. Uwzględniono również lata przestępne i dodawano wtedy jeden dzień. Podobnie było w Mezopotamii i wiele cech tego kalendarza zostało przejęte przez jego kolejne wersje.

Zgodnie z doniesieniami naukowców już sama konstrukcja Stonehenge wskazuje na wpływ innych cywilizacji. Ma to być m.in. związane ze sposobem mocowania nadproży i obecnością entasis, czyli wypukłości trzonu kolumny, by stworzyć iluzję prostoliniowości. Były to cechy konstrukcji egipskich. Wykorzystanie koła jako kształtu do stworzenia tej budowli ma również znaczenie jako wyraz pewnej cykliczności. Istniały nawet śmiałe hipotezy, że kamienie zostały najpierw przywiezione z terenów Afryki do Irlandii, a dopiero potem dotarły do Stonehenge by uformować gigantyczny pierścień.

Wyniki ponownej analizy rozmieszczenia kamieni dokonanej przez prof. T. Darvilla i jego koncepcja kalendarza słonecznego umożliwiającego śledzenie upływających, dni, tygodni i miesięcy są jak najbardziej możliwe do zaakceptowania. Oczywiście, podział roku na 10-dniowe tygodnie i ten dodatkowy miesiąc jest nietypowy jak na współczesne czasy. Należy jednak pamiętać, że w czasach nowożytnych również mieliśmy do czynienia ze zmianami w kalkulacji roku i tak w 1582 r. wprowadzono kalendarz gregoriański uwzględniający naliczanie lat przestępnych. Biorąc pod uwagę sugestię, że układ w Stonehenge może wywodzić się z jednej ze wschodnich kultur, należałoby przeprowadzić badania starożytnego DNA i artefaktów archeologicznych. Identyfikacja kalendarza słonecznego stworzonego przez układ kamieni w Stonehenge, według prof. Darvilla ma zmienić postrzeganie tego miejsca i powiązać je ze starożytnymi ceremoniami i festiwalami, których czas świętowania jest zależny od tego jaki mamy dzień w roku.

Literatura:

[1] Lockyer, N. 1909. Stonehenge and other British stone monuments astronomically considered. London: Macmillan

[2] Thom, A. 1967. Megalithic sites in Britain. Oxford: Oxford University Press

[3] Nash, D.J. et al. 2020. Origins of the sarsen megaliths at Stonehenge. Science Advances 6: eabc0133.

[4] Ashbee, P. 1998. Stonehenge: its possible non-completion, slighting and dilapidation. Wiltshire Archaeological and Natural History Magazine 91: 139-43

[5] Whittle, A. 1997. Remembered and imagined belongings: Stonehenge and its traditions and structures of meaning, and Cunliffe, B. & Renfrew, C. (ed.) Science and Stonehenge: 145-66. Oxford: Oxford University Press

[6] Darvill, T. (2022). Keeping time at Stonehenge. Antiquity, 1-17. doi:10.15184/aqy.2022.5

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy