Reklama

Przyzwoitość na wszelki wypadek

Przyzwoitość. Słowo magiczne, klucz. Dobrze się kojarzy, a powoływanie się na nie coraz mniej kosztuje.

Jednak od samego mówienia nikt nie staje się bardziej przyzwoity. Czy sumienie mamy na ogół czyste, bo - nieużywane?

Gdy jakiś czas temu o przyzwoitość i oczyszczenie środowiska zaczął apelować Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, chyba nawet w najczarniejszych snach nikt nie spodziewał się, że ktoś wysłucha jego nawoływań i apeli.

Ot, zwykła formułka, którą wypada powiedzieć szefowi w związku z tym, co się dzieje w świecie polskiej piłki nożnej. Tymczasem Piotr Dziurowicz, były prezes GKS Katowice, zrobił w światku piłkarskim psikusa. Nie wiadomo, czy wziął sobie do serca słowa prezesa Listkiewicza, a może bardziej Antoniego Słonimskiego, który zwykł mawiać, że jeśli nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie, i zaczął publicznie mówić o nieprawdopodobnej korupcji panującej w świecie działaczy, zawodników, sędziów. Przyznaje, że został porażony skalą nieprzyzwoitości, w której również sam uczestniczył, w końcu coś w nim pękło i postanowił z tym skończyć.

Reklama

Więcej wstydu

Zdaniem prof. Ryszarda Legutki, filozofa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przyzwoitość w mocno nadwyrężonej formie, ale wciąż w nas istnieje. I najwyższa pora przypomnieć sobie znaczenie tego słowa. - Przyzwoitość nadal istnieje, ale wyraźnie zwiększyła się tolerancja dla nieprzyzwoitości. Zbyt często wydajemy się moralnie sparaliżowani, niezdolni do nazwania zła złem, obrzydliwości obrzydliwością etc. Często słyszymy zdanie: "A kto ma ustalać kryteria ocen moralnych?". Jeśli zadajemy sobie to pytanie, to już jesteśmy zgubieni, bo pozbywamy się siły do wydawania ocen moralnych. To ma swoją drugą stronę. Jeśli tolerujemy zjawiska naganne, bo daliśmy sobie wmówić, że nie ma jasnych kryteriów, to w ten sposób obniżamy barierę wstydu, która stanowi zaporę dla takich zjawisk. Coraz mniej wstydzimy się czynów nagannych, bo coraz mniejsza jest presja moralna, by się ich wstydzić - mówi prof. Legutko.

Wszyscy narzekają, że żyjemy w nieprzyzwoitych czasach. Coraz trudniej o wzorce osobowe etycznego postępowania, bez wyjątku w różnych grupach zawodowych i społecznych. Przyzwoitość zaś rozpatruje się często w kategoriach opłacalności. Im ktoś więcej butny i arogancki, tym bardziej wydaje się nie do ruszenia, zaś człowiek przyzwoity uchodzi za naiwniaka nieradzącego sobie w życiu. W biznesie ten, kto w terminie reguluje należność, postrzegany jest jako frajer. Zwlekanie z zapłatą długów dla niektórych stało się wręcz strategią biznesową.

Etyk prof. Jacek Hołówka z Uniwersytetu Warszawskiego twierdzi, że przyzwoitość powinna obowiązywać każdego bez względu na wykształcenie, status czy profesję. Piekarz, piekąc kiepski chleb, i sprzedawca wmawiający tandetny towar podają w wątpliwość nie tylko swoją fachowość. Ich niesolidność i chciwość dowodzą też braku przyzwoitości.

Nie przestępstwo, ale świństwo

W środowisku prawników znana jest stara anegdota. Profesor opowiada studentowi jakąś historyjkę i pyta, jaki paragraf kodeksu karnego miałby tu zastosowanie? Student zastanawia się, próbuje tak i inaczej, aż w końcu profesor mu przerywa i mówi: Kodeks nie ma tu nic do rzeczy, to nie przestępstwo, lecz nieprzyzwoitość i świństwo!

- We współczesnym świecie moralność oparta na obyczaju odgrywa coraz mniejszą rolę, a prawo coraz większą. Stąd nabraliśmy przekonania, że cokolwiek nie jest zakazane prawnie, jest dozwolone. A skoro jest dozwolone, to nie wolno tego zakazywać. A skoro nie wolno zakazywać, to można robić. A skoro można robić, to nie ma powodu się tego wstydzić. A skoro nie ma powodu się tego wstydzić, to widocznie ów czyn jest dobry. Stąd zasada: "cokolwiek nie jest zakazane prawnie, jest dozwolone", ma demoralizujący wpływ na nasze zachowania - mówi filozof prof. Ryszard Legutko.

Parlamentarzyści głosują na cztery ręce, urzędnicy państwowi pompują publiczne pieniądze do firm swoich żon, dzieci lub szwagrów. Radni ustawiają przetargi, przyznają sobie premie i nagrody. Przykłady można by mnożyć. Ale ryba nie psuje się tylko od głowy. Przedmiotem towarzyskich przechwałek bywają opowieści o załatwianiu najróżniejszych rzeczy za pomocą łapówki i korumpowaniu lekarzy, policjantów, nauczycieli. Za przyzwoite na pewno nie można też uznać kupowanie i pisanie prac licencjackich, magisterskich, doktorskich. Wśród rodzimych tzw. elit świetnie funkcjonuje solidarność zawodowa. Popularne stały się wszelkiego rodzaju listy poparcia dla skompromitowanych kolegów. Aktorzy i filmowcy podpisują się pod listem broniącym Rywina jako przyzwoitego człowieka. Elita psychologów i terapeutów broni oskarżanego o pedofilię Andrzeja S. Poręczenia składają lekarze za swoich kolegów popełniających błędy w sztuce lekarskiej. Środowisko sędziowskie nie odcina się od kolegów biesiadujących z gangsterami.

Prawo kalego

Czy dzisiaj pojmowane zasady przyzwoitości dryfują coraz bardziej w kierunku myślenia Kalego "jak Kali ukraść, to dobrze, jak Kalemu ukraść, to źle". - Zasada Kalego jest stara jak świat. Różnica polega na czym innym. Niepokojące jest, że we współczesnym świecie moralność oparta na obyczaju odgrywa coraz mniejszą rolę. Przyzwoitość to przede wszystkim jawność postępowania i powściąganie własnych roszczeń. Człowiek przyzwoity nie przepycha się w kolejce, nie zajeżdża drogi samochodem, nie wpycha dzieci znajomych na studia. Przeciwieństwem przyzwoitości jest bezczelność, korupcja i śliskie intryganctwo, kolesiostwo.

Przyzwoitość to minimum moralne potrzebne do tego, by jakieś wyższe standardy mogły się pojawić w życiu społecznym. Przyzwoitość to uczciwa gra z innymi. Kant pisał, że każdy potrafi oszukać małe dziecko przy wydawaniu reszty. Większość tego nie robi. Trudno to brać jednak za jakąś zasługę moralną. To prosta przyzwoitość. Dorosły nie powinien wykorzystywać swej przewagi wobec dzieci. Podobnie sprytniejszy wobec mniej zaradnych, bardziej wpływowy wobec osób z prowincjonalnymi naleciałościami, utalentowany wobec mniej zdolnych. Każdy powinien mieć swoja szansę. Tego wymaga przyzwoitość.

A z drugiej strony, nie wolno swojej szansy marnować i wielokrotnie prosić o nową okazję do realizacji własnych planów. Zatem przyzwoitość zawsze wymaga samoograniczenia. Nie pozwala żerować na innych, wykorzystywać czyjejś nieuwagi i chwilowej słabości. Ale nie pozwala też udawać słabości, domagać się nadmiernej pomocy, żyć kosztem innych i manipulować nimi - tłumaczy prof. Jacek Hołówka.

Uczciwy to nie frajer

W świecie, gdzie zarówno w polityce, jak i biznesie liczy się przede wszystkim skuteczność, wielu zapomina o przyzwoitości. - Najpierw będę skuteczny, a potem, jak się dorobię, pomyślę o przyzwoitości - przyznaje Marcin, młody przedsiębiorca rozpoczynający działalność gospodarczą. Czy zatem skuteczność wyklucza przyzwoitość?

- Skuteczność ma wiele znaczeń. Może być np. efektem racjonalnego postrzegania związków przyczynowo-skutkowych, umiejętnością mierzenia siły na zamiary, sensownego organizowania działań zbiorowych, talentu, wiedzy czy nawet intuicji. Możliwa jest także skuteczność pozbawiona odpodmiotowego poczucia odpowiedzialności i refleksji nad kosztami społecznymi. Ten pierwszy przypadek to szansa nowoczesnych społeczeństw. Ten drugi - to zwykle przestępstwo. Zatem nie każda, lecz tylko ta druga postać skuteczności nie ma nic wspólnego z przyzwoitością - uważa prof. Hieronim Kubiak, kierownik Zakładu Socjologii Władzy Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jak najbardziej możliwy jest i przyzwoity polityk, i przyzwoity biznesmen. Co więcej, jest ich wcale nie tak mało, choć często bywają przysłonięci przez pustosłowie oszołomów politycznych czy oszustów gospodarczych - dodaje socjolog.

Dla filozofa prof. Ryszarda Legutko skuteczność wiąże się z inteligencją; przyzwoitość zaś z postawą moralną. - Kto twierdzi, że inteligencja wyklucza moralność, ten nie jest wystarczająco inteligentny; kto zaś mówi, że moralność musi wiązać się z tępotą i fajtłapowatością, ten niewiele rozumie z moralności - mówi prof. Legutko.

Czy można postawić znak równości między człowiekiem przyzwoitym i fajtłapą? - Czasami można rzeczywiście odnieść wrażenie, że kierujący się przyzwoitością wręcz drażnią innych. Nie lubimy lepszych od siebie, tych, którzy pokazują, że jednak można żyć i postępować przyzwoicie, odrzucać przekupstwo i tzw. układy. Nie ma jednak powodu przyjmować języka i sposobu widzenia świata tych, którzy przyzwoitość łączą z frajerstwem. Sadzę, że większość jednak odrzuca ten sposób myślenia. Ludzi uczciwych jest znacznie więcej niż łajdaków, cwaniaków i oszustów. Tyle że informacja o złamaniu norm zwyczajowych szybciej - bo przez media - dociera do opinii publicznej. Z punktu widzenia środków przekazu przyzwoitość jest nudna. Ktoś, kto nie czyni zadość wymaganiom np. przyzwoitego zachowania, to jest dopiero temat! - mówi socjolog prof. Hieronim Kubiak.

Adam Liss

Tekst pochodzi z magazynu

Dzień Dobry
Dowiedz się więcej na temat: wypadek | przestępstwo | legutko | moralność | skuteczność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy