Reklama

Do Nagrody Darwina?

Brytyjskie media donoszą o ujęciu najbardziej bezczelnego, a raczej najbardziej bezmyślnego handlarza pirackimi płytami DVD. Nietypowa sytuacja miała miejsce w hrabstwie Essex, w lokalnym biurze Trading Standards - rządowej organizacji zajmującej się kontrolą norm handlowych i ochroną konsumentów. Jedną z podstaw działalności Trading Standards jest aktywna walka z piractwem: organizacja prowadzi regularne "naloty" na nielegalne tłocznie i wyłapuje handlarzy.

Brytyjskie media donoszą o ujęciu najbardziej bezczelnego, a raczej najbardziej bezmyślnego handlarza pirackimi płytami DVD. Nietypowa sytuacja miała miejsce w hrabstwie Essex, w lokalnym biurze Trading Standards - rządowej organizacji zajmującej się kontrolą norm handlowych i ochroną konsumentów. Jedną z podstaw działalności Trading Standards jest aktywna walka z piractwem: organizacja prowadzi regularne "naloty" na nielegalne tłocznie i wyłapuje handlarzy.

Dlatego trudno dziwić się zaskoczeniu pracowników biura w Essex, gdy pojawił się w nim osobnik sprzedający pirackie płyty DVD. Roztargniony mężczyzna zapewne nie zauważył oznaczeń nad wejściem do budynku, w którym - jak nietrudno się domyślić - jego oferta spotkała się z wielkim zainteresowaniem. Podczas prezentacji filmów pirat-pechowiec zorientował się, gdzie trafił i uciekł, porzucając pieniądze i towar. Niedługo później został zatrzymany przez policję. Na komisariacie przesłuchali go niedoszli klienci...

Peter Martin, przedstawiciel władz Essex odpowiedzialny za współpracę z Trading Standards wyraził nadzieję, że w przyszłości więcej sprzedawców nielegalnych płyt będzie zgłaszać się do biur tej organizacji, co kapitalnie ułatwiłoby walkę z piractwem na terenie Wielkiej Brytanii.

Reklama

(4D)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy