Reklama

Acta Diurna, czyli co ogłaszali rzymscy „żurnaliści” w starożytności

Pierwsze gazety przypominające te dzisiejsze znane są historykom od XVI wieku. Czy to oznacza, że wcześniej ludzie w żaden inny sposób nie przekazywali sobie wiadomości, najświeższych plotek czy urzędowych donosów? Nie do końca. Warto wspomnieć o starożytnym pierwowzorze współczesnych dzienników. Mowa o Acta Diurna, czyli rodzaju urzędowego informatora z czasów antycznego Rzymu, którego wydawanie zapoczątkował sam Juliusz Cezar. O czym pisano na łamach Diurnalis? Czy można uznać go za prototyp dzisiejszej codziennej gazety?

  • W starożytnym Rzymie publikowano urzędowy informator przypominający swoim charakterem prototyp gazety.
  • Na łamach Acta Diurna informowano nie tylko o nowinkach z cesarskiego dworu, ale również o nadchodzących wydarzeniach w Rzymie.
  • Nie zachował się do dzisiaj żaden egzemplarz starożytnej gazety. Fragmentaryczną wiedzę o niej czerpiemy z zapisków starożytnych skrybów.

Acta Diurna Populi Romani, czyli "Wydarzenia Dnia Narodu Rzymskiego", pojawiły się już w 59 r. p.n.e. Formę urzędowego informatora zapoczątkował sam Juliusz Cezar po objęciu przez niego funkcji konsula.

Reklama

"Wydarzenia Dnia" publikowano codziennie na metalowych lub skalnych tabliczkach na bielonym podkładzie zwanym Albumem. Nowiny były wystawiane w najbardziej obleganych lokalizacjach Rzymu, m.in. na Forum Romanum.

Acta Diurna. O czym pisali starożytni do ludu?

Zwany także bardziej zdrobniale "Diurnalis", czyli "Codzienniak", prototyp gazety zawierał przede wszystkim informacje urzędowe. Donoszono o ważnych wydarzeniach w Rzymie, o procesach sądowych czy sukcesach na wojnie. Publikowane były także dekrety cezara, senatu rzymskiego i sędziów.

Acta Diurna nie były tylko środkiem propagandy wśród rzymskich mieszczan. Istotną część "Codzienniaka" stanowiły zapowiedzi ślubne oraz przekazywane informacje o urodzeniach i zgonach.

Dzięki gazecie mieszkańcy byli na bieżąco także z wiadomościami na temat ekonomii. Informowano o pieniądzach z prowincji cesarstwa, które trafiały do głównego skarbca. Rolnicy dostawali najbardziej aktualne wiadomości o cenach zboża i kosztach jego dostaw.

W części "sportowej" można było przeczytać o zapowiadających się walkach gladiatorów lub wyścigach rydwanów w Circus Maximus.

Na samym końcu Acta Diurna były oznajmiane wiadomości mniej ważne o zdecydowanie lżejszej treści, m.in. publikowano anonse o zagubionym psie, który zgubił swoją drogę do domu oraz astrologiczne ciekawostki, w tym znane już w starożytności horoskopy.

Demaskacja spiskujących na łamach gazety

Wydawanie dziennika było na pewno nie na rękę różnym dezerterom lub spiskowcom. Na łamach Acta Diurna zdemaskowano niejednego z nich. Chociażby w 65 r. n.e. Publiusz Klodiusz Trazea Petus, który został oskarżony o udział w spisku Pizona, polityka rzymskiego, rzekomo oświadczył, że "Dziennik Narodu Rzymskiego czytuje się po prowincjach i wśród wojsk, aby dowiedzieć się o tym, czego Trazea nie uczynił".

Kariera Diurnalis trwała długo, bo aż do 222 r. n.e. Należy dodać, że obok prototypu gazety w starożytnym Rzymie funkcjonowała także forma Roczników. Wydawano jest do 133 r n.e. Różnica polegała na tym, że na ich łamach podawano tylko ważniejsze wydarzenia.

"Wydarzenia dnia". Brak zachowanych egzemplarzy

Chociaż źródła historyczne informują, że Acta Diurna często były archiwizowane, to do dzisiejszych czasów nie zachował się żaden egzemplarz starożytnej gazety. Wiedzę na temat Diurnalis czerpiemy przede wszystkim z Roczników oraz zapisków rzymskich skrybów.

"Wydarzenia dnia" przyniosły również wyrażenie "publicare et propagare", czyli "upubliczniać i propagować", które było umieszczane na końcu Acta Diurna. Na pewno można przyjąć, że gazeta pełniła z pewnością rolę upubliczniającą i propagującą. Dzięki niej mieszkańcy Rzymu byli na bieżąco z propagandą z cesarskiego dworu, jak również dostawali dawkę informacji na temat wydarzeń odbywających się w mieście.

Dziurnalis miało również wpływ na dzisiejszy język. Od łacińskiej zdrobniałej nazwy "Codzienniaka" mamy w języku angielskim i francuskim słowo "journal", we włoskim - "giornale", a w języku polskim nieco już archaiczne i częściej zastępowane przez "gazetę" słowo "żurnal".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy