Reklama

Dbaj o swój cenny czas, część II

W całym swoim życiu wykorzystujemy maksymalnie 40 proc. naszego potencjału. Resztę, na skutek braku umiejętności gospodarowania własnym czasem, po prostu marnotrawimy. W poprzednim tekście radziliśmy, jak efektownie planować rozkład dnia, teraz pokazujemy, jak radzą sobie z tym inni.

Zobacz część pierwszą!

Krzysztof Ibisz, prezenter TV

Precyzyjnie planuję każdy dzień. Wieczorem układam plan na następny dzień - spotkania, telefony, obiad i - co bardzo ważne - trening w klubie sportowym. Systematycznie odkreślam wszystkie załatwione sprawy, a jeżeli któraś pozostaje niezrealizowana, przepisuję ją na nadchodzący dzień lub przydzielam pierwszy wolny termin. Klasyfikuję zadania według ich ważności. Najpilniejsze są te istotne dla mnie samego. Na drugim miejscu są sprawy, o które dobijają się inni, a na trzecim - drobiazgi, czyli to, co wypadałoby załatwić, ale można bez tego żyć. Na początku każdego roku planuję cele "długodystansowe". Jeżeli nie osiągam celu za pierwszym podejściem, podchodzę do niego do skutku, za każdym razem z innej strony.

Reklama

Marek Goliszewski, prezes BCC

Planuję ze szczegółami czas w cyklu półrocznym; już w listopadzie, grudniu wstępnie zagospodarowuję następne półrocze. Plany zapisuję piórem, w tradycyjnym kalendarzu, dopiero sekretariat nadaje im formę audiowizualną. Uważam, że plany napisane ręcznie są bardziej osobiste i zobowiązujące.

W maszynie tak łatwo można anulować każde postanowienie. Moje plany mają swoją strukturę. Dniom tygodnia są przypisane z góry ustalone formy czynności. I tak: w poniedziałek zajmuję się korespondencją, w środę - sprawami na telefon, w piątek - umawiam się na spotkania, a wtorek i czwartek przeznaczam na własna pracę koncepcyjną. Dzięki takim podziałom czerpię energię z pracy, jestem bardziej precyzyjny, skoncentrowany na meritum i efektywny.

W moim planie nie ma miejsca na przypadkowe czynności i spotkania. Wyjątkiem są naprawdę ważne kwestie, np. telefon od premiera czy ministra, problem kluczowego partnera lub członka klubu BCC, a także wywiady dla dziennikarzy. Planuję też urlopy: zazwyczaj jest to 8-9-dniowy wypoczynek.

Marek Kondrat, aktor

Moja dewiza zarządzania czasem to nie pracować dużo, a przede wszystkim dbać o czas, czyli robić wyłącznie to, co się lubi. Od pięciu lat żyję zupełnie inaczej; przestałem grać, zajmuję się moją pasja - winem. Podróżuję, nawiązuję kontakty biznesowe, degustuję, miło spędzam czas z ludźmi, zamawiam wybrane gatunki, sprowadzam je do Polski i sprzedaję w dwóch sklepach, którymi zarządza mój syn. Przekonałem się, ze kontrolować można tylko taki czas życia, który daje mnóstwo satysfakcji. Nie spinam się w sprawie organizacji czasu, po prostu pozwalam, by płynął naturalnie. To łatwe, gdy postawi się na swoją pasję.

Jurek Owsiak, dziennikarz, założyciel Fundacji WOŚP

Moja recepta na dobrą organizację czasu? Lubić to, co się robi. Nigdy nie miałem zegarka. Jego brak daje mi poczucie swobody, jednocześnie zmusza mój organizm, by naturalnie czuwał nad czasem. O terminach przypominają mi moi asystenci. Szanuję czas ludzi i zawsze staram się dotrzymywać terminów i obietnic. Od roku sam prowadzić kalendarz - zapisuję w nim moje zadania i terminy, a także notuję refleksje nad tym, co się wydarzyło.

W ten sposób kolekcjonuję najcenniejsze wrażenia z mnóstwa spotkań z ludźmi. Kiedyś wydawało mi się, że czas można oszukać, że jestem taki luzak. Dziś już wiem, że nie, że warto mieć swój czas pod kontrolą. Ważną rolę odgrywają rytuały czasowe: codziennie o tej samej porze biegam na bieżni w domu, chodzę na lekcje angielskiego, dwa dni w tygodniu spędzam na montażu programów. Jeżeli mam zaplanowany harmonogram, łatwiej mi się do niego dostosować.

Często zdarzają mi się nieplanowane podróże, więc aby zaoszczędzić czas, zawsze mam przygotowaną torbę podróżną z uniwersalnym wyposażeniem: szczotka i pasta do zębów, bielizna, ciepły i letni zestaw ubrań.

Janusz Palikot, biznesmen, senator

W firmach potężnym złodziejem czasu są rytuały. Czas poświęcony na wysyłanie kartek świątecznych liczy się na godziny, może nawet na dni robocze. Trzeba je zredagować, wydrukować, zaadresować, przewieźć, dostarczyć, odebrać, wpisać życzenia i ewentualnie przeczytać. Takich rytuałów niewnoszacych nic do pracy firmy jest mnóstwo - odpisywanie na nic nieznaczące pisma, przechowywanie niepotrzebnej korespondencji, siedzenie w pracy od godziny do godziny, bez względu na to, czy jest coś do zrobienia, czy nie, a przede wszystkim różnego rodzaju narady, odprawy, spotkania, kolacje biznesowe, gdy tymczasem 95 proc. spraw daje się załatwić telefonicznie. Jak to zmienić? Całkiem zwyczajnie, z dnia na dzień zaprzestając kolejnych czynności. Aż praca wyczyści się do samej swojej treści. Cyt. za "Myśli o nowoczesnym biznesie", Janusz Palikot, Krzysztof Obłój. Wyd. słowo/obraz/terytoria

Tomasz Bonek, redaktor naczelny portalu Moeny.pl

Chociaż wiem, że powinienem oddzielić życie prywatne od zawodowego, w mojej pracy nie jest to możliwe. Redaktor naczelny każdego medium informacyjnego musi zawsze wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie. Telefonu komórkowego nigdy więc nie wyłączam. Z internetem prawie się nie rozstaję. Zapisów w kalendarzu mam z roku na rok coraz więcej. Kiedyś trudno było mi znaleźć chwilę dla siebie. Wydawało mi się, że aby było dobrze, wszystko muszę zawsze zrobić sam. W pewnym momencie stało się to niewykonalne. Byłem zbyt zmęczony. Dlatego nauczyłem się ufać ludziom, swoim współpracownikom.

Dziś uważam, że nie ma lepszej metody na organizowanie sobie czasu pracy, jak właściwy dobór osób, którym można powierzyć odpowiedzialne zadania. Teraz ze spokojem zostawiam redakcję pod kierownictwem zastępcy i biorę urlop. Wtedy bez stresu oddaję się swojej pasji, czyli podróżowaniu.

Viola Nowacka

Men's Health
Dowiedz się więcej na temat: plany

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy