Reklama

Gadżet dla szejka

Prywatne łodzie podwodne to nowa wakacyjna zabawka najbogatszych ludzi świata.

Do mycia jest tylko morska woda używana wcześniej do chłodzenia silników. Miejsca jest tak mało, że koje trzeba rozkładać również w wąskich lukach między torpedami. Takie warunki panowały na okrętach podwodnych używanych jeszcze niedawno przez polską armię. Pływający na nich marynarze nawet podczas miesięcznych rejsów czasem nie mogli się umyć ani razu, a woda do picia była reglamentowana.

Teraz mit skrajnie surowego życia na podwodniakach zaczęły obalać stocznie produkujące prywatne łodzie podwodne. Ich klientami są głównie arabscy szejkowie, więc na pokładach tych jednostek musi panować przepych.

Reklama

Luksus retro

Producenci ekskluzywnych dóbr od lat główkują, co zrobić, by wyciągnąć kasę od rekinów światowej finansjery, którzy mają już prywatne odrzutowce, luksusowe rezydencje, wakacyjne wille, gigantyczne jachty, stajnie najdroższych aut, prywatne wyspy i wciąż pełne konto...

Wydaje się, że Hervé Jaubert trafił w dziesiątkę. Ten były agent francuskiego wywiadu kieruje firmą Exomos, prawdopodobnie jedyną stocznią na świecie, która produkuje kieszonkowe łodzie podwodne. Jej siedziba znajduje się pod Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nad Zatoką Perską. Nie bez przyczyny - Exomos właśnie w tym rejonie świata znajduje najwięcej klientów.

"Stingray" - tak nazywa się najtańsza i najmniejsza łódź podwodna, jaką ma w ofercie przedsiębiorstwo Jauberta. Po raz pierwszy zaprezentowano ją światu w marcu tego roku na targach nautycznych w Dubaju. Podstawowa wersja kosztuje 37 tys. dolarów, czyli tylko trochę więcej niż skuter wodny. Łódź może mieć od 14 do 22 metrów długości i produkowana jest w czterech wersjach. Prócz "Stingreya" są to: przeznaczone dla par "Goby", "Adventurer" dla pięciu pasażerów, "Discovery" pomieści siedem osób załogi.

Stawkę uzupełnia "Nautilus". To zbudowana w stylu retro replika słynnej machiny znanej z powieści Juliusza Verne'a "20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi". Obłożona jest niewielkimi płatami blachy połączonymi charakterystycznymi nitami. Za to wnętrze ma supernowoczesne, z najdroższymi systemami sterowania i bezpieczeństwa włącznie. Cena za taką wersję "Nautilusa" - 3 miliony dolarów - nie należy do najwyższych. Exomos proponuje też podwodniaka z wnętrzem wyściełanym skórą, z elementami chromowanymi i z rzeźbionego drewna za 10 milionów dolarów.

Procedura zakupu prywatnej łodzi podwodnej wygląda tak samo jak w przypadku zwykłego samochodu. Bogacz idzie do dilera, wybiera wersję kabiny, elementy wyposażenia dodatkowego i płaci. Po kilku lub kilkunastu tygodniach odbiera łódź ze stoczni.

W pierwszej połowie tego roku właśnie tak zrobił między innymi Lakshmi Mittal, światowy potentat w branży stalowej, który interesy prowadzi także w Polsce. Ten zajmujący trzecią pozycję na liście najbogatszych ludzi świata Hindus mieszkający w Londynie zażyczył sobie wyposażenia swojego podwodniaka choćby w klimatyzację i skórzaną tapicerkę.

Bliski Wschód pod wodą

Zainteresowanie prywatnymi łodziami podwodnymi jest w tym roku tak duże, że stocznia spod Abu Dhabi zwiększyła zatrudnienie o prawie 80 proc. W ciągu pierwszego roku działalności udało się sprzedać 11 jednostek. Ale menedżerowie Exomosa uważają, że to dopiero początek. Koniunkturę nakręcają między innymi rekordowe podwyżki cen ropy. To przysparza arabskim szejkom kolejnych milionów, które przecież na coś trzeba wydać...

Poza tym firma Jauberta zachwala produkowane przez siebie łodzie jako idealny środek transportu pomiędzy bardzo popularnymi wśród bogaczy willami budowanymi od niedawna na sztucznych wyspach w okolicach Dubaju. "Nautilus" czy "Stingray" jest lekki, bez kłopotu można nimi podpłynąć do samej plaży czy ciągnąć na przyczepie za samochodem, np. jadąc na wakacje do Cannes bądź innego ekskluzywnego kurortu.

Ale największa fala zamówień na produkty Exomosa może przyjść, kiedy na dnie Zatoki Perskiej powstanie podwodny Disneyland, zakończy się trwający tam już proces odtwarzania raf z Morza Koralowego, a pracę rozpoczną systemy zwiększające przejrzystość wody (obecnie krajoznawcze podróże po wodach Zatoki nie należą do najciekawszych, bo widoczność ogranicza się do 10 metrów). Wtedy podwodne wycieczki u wybrzeży Dubaju czy Abu Dhabi, w otoczeniu wielkich żółwi i rekinów, staną się jeszcze bardziej pasjonujące.

Maciek Cnota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy