Ulica wchodzi na salony

Kto nie słyszał o Jay-Z i Diddym (kiedyś znanym jako: Puff Daddy lub P. Diddy)? Są sławni, bogaci i stosunkowo młodzi. Mają własne wytwórnie, restauracje i uwielbienie milionów. Są artystami i biznesmenami pełną gębą. Czego tacy faceci mogą chcieć więcej? Chociażby własnej marki odzieżowej.

Wybić się z nowojorskich slumsów nie jest łatwo, ale im się udało. Jak często w takich przypadkach, pomogła muzyka i łut szczęścia. Nie będziemy tu opisywać drogi obu gwiazdorów na szczyt. Faktem jest, że są na nim od kilku lat i sukcesywnie umacniają swoją pozycję. Ale nie żyją samą muzyką. Jako ludzie interesu i osoby o wielu talentach, szukają realizacji w innych dziedzinach. Swoje piętno chcą odcisnąć także na świecie mody.

Pierwszy wystartował Diddy. W 1998 roku założył markę Sean John (pierwsze i drugie imię rapera). Początkowo jego linia odzwierciedlała "uliczny" charakter samego "fundatora". Bluzy z kapturem, czapki bejsbolówki i t-shirty dominowały w jej zestawieniach. Styl marki szybko znalazł fanów nie tylko wśród amerykańskich nastolatków zachwyconych hip-hopem, ale też wśród gwiazd tej muzyki i np. sportowców( jedną z twarzy marki jest gracz NBA Dwayne Wade). Ten kto myślał jednak, że Combs zadowoli się kreowaniem mody dla "ulicy" bardzo się pomylił. Wśród propozycji Sean John Clothing można znaleźć wyszukane garnitury i stylowe futra. Do tego ekskluzywne dodatki, a od tego roku także perfumy ("Unforgivable" wyprodukowane przez Estée Lauder).

Reklama

Kiedy patrzy się na kolekcję Diddy'ego widać, że nie ucieka od swoich korzeni. Co więcej, chce je podkreślić. Ubrania są luźne, często nawiązują do stylu rodem z Harlemu, ale mają w sobie dużo elegancji. Materiały, których nie powstydziliby się najlepsi projektanci, wśród nich doskonałej jakości skóry, nadają im wytworności. Oczywiście nie może tu zabraknąć szerokich dżinsów i obszernych bluz. Nie ma się co oszukiwać - nie są to ciuchy dla panów dyrektorów. Wyjątkiem mogą być tu jedynie garnitury. Dopasowane do ciała, często w gustowne prążki, robią nie lada wrażenie.

Zresztą najlepszym odzwierciedleniem stylu marki Sean John jest sam Diddy. Raz paraduje w workowatych dżinsach i ogromnej koszulce, raz w idealnie skrojonym garniturze, w którym bryluje na salonach. Obok Phat Farm i Fubu San John to najpopularniejsza marka wśród raperów. Pracę Combsa doceniała amerykańska prestiżowa Council of Fashion Designers, która w 2004 roku przyznała mu nagrodę męskiego projektanta roku.

Jay-Z zaczął swoją przygodę z modą rok później.Po kilku latach na rynku jego marka jest gigantem, który posiada biura w Japonii, Kanadzie i Europie. Reklamują ją takie gwiazdy jak Method Man i DMX. W najnowszej kolekcji dominują zdecydowanie luźne ubrania. Twórcy Rocawear podkreślają, że tworzą modę dla ludzi młodych. Stąd kolorowe bluzy z kapturem i wielkim logo, pasiaste t-shirty, "grube" dżinsy i... obowiązkowo dresy. Ciekawym elementem są motywy etniczne, które niezbyt nachalnie wpasowują się w ogólna stylistykę. Do tego można dobrać pasek z wielką klamrą, elegancki zegarek i okulary. Całości dopełnią jedyne w swoim rodzaju trampki.

Damon Dash, współpracownik Jaya-Z powiedział kiedyś: "W naszej muzyce mówimy o tym, jacy jesteśmy. Chcemy by nasze ubrania były dopełnieniem tego obrazu".

Jakub Kwiatkowski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ubrania | john | ulica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy