Reklama

Naukowcy z Fermilab sprawdzą, czy rzeczywistość jest tylko hologramem

Codziennie budzimy się, otwieramy oczy i widzimy świat takim, jakim jest, nawet nie zastanawiając się, czy to wszystko jest prawdziwe, a nie jest iluzją. A może rzeczywistość jest tylko hologramem?

Na to pytanie chce odpowiedzieć grupa naukowców z Instytutu Fermilab. Jako że w ciągu ostatnich dekad ludzkość dokonała ogromnego postępu w dziedzinach związanych z badaniem natury Wszechświata, w którym przyszło nam żyć, analogicznie pojawiło się wiele zagadkowych odkryć, które nie można, póki co, w żaden sposób racjonalnie wyjaśnić.

Jednym z urządzeń, które dostarczyły masę niezwykle cennych danych, jest hanowerski wykrywacz fal grawitacyjnych GEO 600. Jednak część informacji, jakie udało się przy jego pomocy uzyskać, spędzają sen z powiek astronomów. Chodzi o wykrycie dziwnych szumów pochodzących z głębi kosmosu. Craig Hogan, profesor pracujący w Fermilab, wysnuł hipotezę, że szumy te pochodzą z granicy Wszechświata, czasoprzestrzeni, czyli z miejsca, w którym czas i przestrzeń stają się kontinuum.

Reklama

Po jego przekroczeniu, zarówno czas, jak i przestrzeń, stają się osobnymi „ziarnami czasoprzestrzeni”. Hogan ogłosił wówczas światu, iż Wszechświat może być dwuwymiarowym hologramem. Jednak jego teoria kłóci się z badaniami Stephena Hawkinga, który był specjalistą od czarnych dziur, czyli od najbardziej fascynujących obiektów w kosmosie.

Teoria promieniowania Hawkinga, zakładająca, że te obiekty „wyparowują” by ostatecznie zniknąć, dotychczas nie została zaobserwowana, a tym samym i niepotwierdzona. Jednak jej skutkiem jest fakt, że wraz z unicestwieniem czarnej dziury, ginie bezpowrotnie i informacja o gwieździe, z której powstała. To nie jest możliwe, bo we Wszechświecie nic nie ginie. Jacob Bekenstein, fizyk z Fermilab, uważa, że, cała informacja zawarta jest w horyzoncie zdarzeń, a Wszechświat jest dwuwymiarowym hologramem. Tezę tę rozwinęli Gerardus Hoofta i Leonard Susskind.

Według nich każdy trójwymiarowy obiekt znajdujący się w przestrzeni, zawarty jest na jego dwuwymiarowej powierzchni. Idąc dalej, w ten sam sposób można opisać zarówno czarne dziury, jak i cały Wszechświat. Tak więc na granicy przestrzeni, byłby on zwyczajnie hologramem. Według zasady holograficznej, jeśli bity opisujące rzeczywistość mają rozmiar jednej długości Plancka, to „ziarna czasoprzestrzeni” są znacznie większe, ponieważ miałyby one rozmiar około 10^-16 metra. Ten fakt można już zaobserwować w detektorze fal grawitacyjnych, czyli m.in. GEO 600, LIGO lub VIRGO. To właśnie te „ziarna” jako szum, mógł wykryć detektor.

Póki co, wszystko to jest tylko jedną, wielką teorią. Jednak mimo to, wszystko układa się w spójną całość. Zespół naukowców z Fermilab zajmie się ostatecznym potwierdzeniem lub obaleniem tych rewelacji. Zbudują urządzenie, które składało się będzie z dwóch potężnych laserów. Ich zadaniem będzie wysłanie wiązek światła prostopadle do siebie, wzdłuż dwóch ramion o długości 40 metrów. Następnie mają zostać one odbite od ustawionych na ich końcach zwierciadeł i wrócić do miejsca swojej emisji, czyli do rozdzielacza.

Jeśli po drugim razie rozdzielacz się poruszy, oznaczać to będzie, że przestrzeń bezustannie się porusza jak fala, dwuwymiarowa fala, a on (rozdzielacz) wraz z nią. To będzie oznaczało, że nasza rzeczywistość jest tylko hologramem, czy jak kto woli, dwuwymiarową projekcją, trójwymiarowego świata. Ta wiadomość wywoła spore spustoszenie we wszystkich dziedzinach nauki związanych z kosmosem. Pożyjemy, zobaczymy.

Źródło: GeekWeek.pl/Fermilab / Fot. Piqsels

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy