Reklama

W obrębie superwulkanu Yellowstone wystąpiło ostatnio 107 trzęsień ziemi

Jeden największych na świecie superwulkanów wciąż pozostaje bardzo aktywny sejsmicznie. W ostatnich tygodniach w Parku Narodowym Yellowstone doszło w sumie do 107 trzęsień ziemi i do trzech silnych erupcji gejzerów.

Superwulkan Yellowstone znajduje się niemal na środku Ameryki Północnej. Napędza go tak zwany hot spot z wnętrza Ziemi. Jest to jedyne miejsce na Ziemi gdzie hot spot znajduje się na kontynencie i na dodatek w jego centrum. Inne tego typu zjawiska występują przeważnie na morzach i oceanach, jak w przypadku Hawajów. 

Ryzyko erupcji Yellowstone jest traktowane bardzo poważnie, zwłaszcza, że zwykle dochodziło do nich w interwałach wynoszących około 600 tysięcy lat. Ostatnia duża erupcja miała tu miejsce około 640 tysięcy lat temu, co powoduje, że niektórzy naukowcy obawiają się, że Yellowstone wybuchnie. 

Reklama

Dlatego kaldera (zagłębienie w szczytowej części wulkanu) Yellowstone jest pod baczną obserwacją naukowców, w tym ekspertów z Uniwersytetu Utah i z amerykańskiej agencji geologicznej USGS. To właśnie według ich wskazań w zeszłym miesiącu zidentyfikowano 107 trzęsień ziemi w obszarze Parku Narodowego. Jest to nieco więcej niż w poprzednich miesiącach. 

Najsilniejszy ze wstrząsów osiągnął wielkość 3,1 stopni w skali Richtera, co miało miejsce około 18.28 czasu lokalnego w dniu 9 listopada. Jednak w ostatnich dekadach w obrębie Yellowstone notowano już znacznie silniejszą aktywność sejsmiczną i wcale nie zwiastowało to erupcji.

Poza tym trudno wyrokować jak wyglądałaby taka erupcja. Wcale nie koniecznie musiałoby to być zjawisko tak gwałtowne jak w przeszłości. Równie dobrze Yellowstone może zacząć emisję podobną, jak te występujące w przypadku wulkanów tarczowych, co objawia się spokojnym przebiegiem.

To co na wypadek erupcji Yellowstone, lub jakiegokolwiek innego superwulkanu, powinno nas martwić, to ilość emisji popiołu do atmosfery. Analizy geologiczne wskazują, że może ona być tak znaczna, że na Ziemi znacznie obniży się temperatura i zapanuje tak zwana zima nuklearna. Nie powinna jednak trwać dłużej niż 10 lat i potem sytuacja powinna się normalizować. 

Dzisiejsza nauka nie ma zbyt wielkiego pojęcia na temat procesów powodujących erupcje wulkaniczne. Można tylko analizować trzęsienia ziemi, ich głębokość oraz inflację terenu w obrębie kaldery. Wszystkie te zjawiska występują w obrębie Yellowstone. Jednak amerykańscy wulkanolodzy uważają, że następny wybuch raczej nie nastąpi tam w najbliższym czasie, ale jasne jest, że de facto może to wystąpić za 1000 lat, albo nawet jutro.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje