NASZ ŚWIAT TO ZA MAŁO

Żyjemy w wielu światach jednocześnie? Naukowcy na tropie dziwnej teorii

Takie wieloświaty znamy m.in. z serii filmów Marvela. Jednak teoria ta rozpala wyobraźnię nie tylko zwykłych ludzi, ale i naukowców oraz futurologów. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy istnieją inne światy i wymiary, a w nich lustrzane odbicia nas samych? Istniałaby wtedy szansa, że podjęliśmy w innym świecie taką decyzję, która zupełnie odmieniła naszą historię. Jednak multiwersum nie skupia się tylko na różnych wersjach nas samych, ale także na istnieniu niezwiązanych ze sobą w żaden sposób wymiarów.

Teoria o wieloświatach, multiwersum, czy po prostu multiświatach znana jest praktycznie od starożytności, jednakże sam termin multiverse został stworzony w 1960 roku przez Andy’ego Nimmo, który był wówczas wiceprezesem Szkockiego Oddziału Brytyjskiego Towarzystwa Międzyplanetarnego. Koncepcja powstała na potrzeby odczytu o wieloświatowej interpretacji fizyki kwantowej.

Wracając do samego wieloświata, co to tak naprawdę jest? Multiświat jest to hipotetyczny zbiór wielu wszechświatów, które opisywane są jako inne wymiary, wszechświaty równoległe, wszechświaty kwantowe, czy alternatywne wszechświaty lub też alternatywne linie czasu i istnieją jednocześnie razem z "naszym wszechświatem".

Reklama

Multiwersum? Jest kilka hipotez

Dr Hugh Everett III, amerykański fizyk, opracował hipotezę wieloświata, którą nazwał: Wieloświatową Interpretacją Mechaniki Kwantowej. Stwierdzał w niej, że rzeczywistość jest swego rodzaju rozgałęziającym się w nieskończoność "drzewem życia", gdzie w każdej z odnóg tego drzewa (odnóg rzeczywistości) może się zdarzyć wszystko, co tylko może się wydarzyć.

W takiej sytuacji każdy ze "stanów" jest tak samo realny w każdym równoległym wszechświecie. W tej koncepcji, w przestrzeni "kosmicznego drzewa" istnieje nasz wszechświat, z którego wywodzą się kolejne wszechświaty. Nowe światy powstają za każdym razem, gdy następuje wybór (bez przerwy) - otóż za każdym razem, kiedy obiekt kwantowy musi dokonać wyboru, wszechświat ulega podziałowi na odpowiednią liczbę wariantów. 

Równoległych wszechświatów może istnieć nieskończona ilość, zatem może istnieć nieskończenie wiele kopii nas samych, które robią i żyją tak jak my, lub też ich historia potoczyła się zupełnie inaczej. Kolejną hipotezą jest M-teoria, czyli 11-wymierowe rozszerzenie teorii strun. Tutaj, początek wszystkich wszechświatów miał miejsce wskutek kolizji membran w przestrzeni 11-wymiarowej. Jednakże, co ciekawe, w wymiarach tych mogą istnieć zupełnie różne prawa fizyki.

Przejdźmy więc do innego, niemniej ciekawego zagadnienia, jakim jest Teoria Kwantowej Grawitacji. Jej założeniem jest istnienie "kosmicznej piany", gdzie każdy bąbelek jest miniaturowym wymiarem. Mają one być kwadryliony razy mniejsze niż skala atomowa i mają tworzyć się w każdej sekundzie i istnieć przez dosłownie chwilę. Bąbelki mają wypełniać wszechświat na poziomie kwantowym. Autorem tej niezwykłej koncepcji był fizyk John Wheeler, który zaproponował ją już w 1955 roku. Co ciekawe wspomniany wcześniej Everett był doktorantem u Wheelera.  Niektórzy również sądzą, że znane powszechnie zjawisko déjà vu, może być "przejawem" przenikania się innych wymiarów.

Problemów jest sporo, szukamy dowodów

Część naukowców i skupionej wokół siebie społeczności twierdzi, że teoria wieloświatów nie jest uzasadnionym tematem badań naukowych, lecz pojęciem filozoficznym, ponieważ nie można tej koncepcji empirycznie sfalsyfikować. Oznacza to, że teorii tej nie da się jak na razie obalić za pomocą eksperymentów naukowych. W 2010 roku naukowcy przeanalizowali dane pochodzące z Wilkinson Microwave Anisotropy Probe i doszli do wniosku, że w odległej przeszłości nasz wszechświat zderzył się z innym równoległym wszechświatem. 

Bardziej dokładne badania danych z WMAP i z satelity Planck nie wskazały, że istnieją statystyczne istotne dowody na to twierdzenie. Ponadto miało nie być dowodów sugerujących na żadne przyciąganie grawitacyjne innych światów względem naszego. Jednym z głównych pytań sceptyków jest: w jaki sposób przetestować istnienie innych wszechświatów? Jak na razie nie istnieje żaden eksperyment, który potwierdziłby w 100 proc. istnienie innego wymiaru. Ponadto część ekspertów zarzuca teorii multiwersum, że "nie ma poszanowania" dla ograniczonych możliwości Matki Natury.

Filmowe muliwersum

Kino to raj dla teorii wieloświatu. Koncepcja ta, jak już wspominałem na początku, jest obecna m.in. w filmowej sadze Marvela, w tym m.in. w serialu Loki, What if...?, czy w ostatnim Doktorze Strange, Spider-Manie, czy w najnowszym filmie Ant-man i Osa: Kwantomania. Tutaj za sprawą różnych zbiegów okoliczności i działań bohaterów pojawia się możliwość podróżowania między światami, w których żyją inne wersje nas samych. W tym rozwiązaniu nasze "inne ja" może wyglądać zupełnie inaczej (np. mieć inną płeć, kolor skóry, rysy twarzy), ale nadal będzie stanowić "nas". Przykładowo, w naszym świecie np. jesteśmy specjalistą IT, w innym możemy być biologiem (bo wybraliśmy inny profil w szkole średniej), albo pracownikiem sklepu, kierowcą, czy malarzem. Wieloświat istnieje również w DC, gdzie wszystkie światy są połączone ze sobą przez przestrzeń i czas - istnieją tutaj różne wersje Ziemi.

W filmie "Wszędzie wszystko naraz" główna bohaterka ma dostęp do wszystkich wspomnień i umiejętności wszystkich swoich wersji z multiwersum. W jednym wymiarze jest właścicielką pralni, w drugim zna sztuki walki, w kolejnym, jest szefem kuchni. Kolejnym przykładem innego świta jest znane Stranger Things, gdzie istnieje świat po drugiej stronie, który jest identyczny jak nasz, lecz jest mroczny i pełny potworów.

Koncepcja multiwersum rozpala wyobraźnię, jednakże prędko nie poznamy odpowiedzi, "co by było gdyby?". Czy istnieją inne światy podobne, lub różne od naszego? 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Stranger Things
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy