Reklama

Przejście Polski na telewizję cyfrową

Podbeskidzie: 110 tysięcy mieszkańców bez sygnału tv?

19 marca 2013 roku zostanie zakończona analogowa emisja programów z nadajnika RTON Wisła/Skrzyczne i pozostanie tylko telewizja cyfrowa. Równocześnie na Podbeskidziu wyłączonych zostanie kilkanaście przemienników, które pobierały sygnał analogowy ze Skrzycznego. Dostęp do naziemnej telewizji może stracić wtedy około 110 tysięcy mieszkańców Podbeskidzia - możemy przeczyta w tygodniku "Kronika Beskidzka".

W drugiej połowie listopada 2012 roku na Podbeskidziu prowadzone były przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) pomiary sygnału i zasięgu telewizji cyfrowej z nadajnika na Skrzycznem. Znane są już wstępne wyniki tych pomiarów. Jak informuje "Kronikę Beskidzką" Marian Kastelik, przewodniczący Stowarzyszenia Media i Administracja dla Podbeskidzia z Żywca, wynika z nich, że po wyłączeniu sygnału analogowego dostęp do naziemnej telewizji straci prawie 110 tysięcy mieszkańców Podbeskidzia, w tym ponad 10 tysięcy to mieszkańcy Bielska-Białej i powiatu bielskiego, ponad 40 tysięcy - Śląska Cieszyńskiego, a ponad 57 tysięcy - Żywiecczyzny.

Marian Kastelik otrzymał już szczegółową listę pomiarów z Żywiecczyzny. Oczekuje jeszcze na wyniki z Bielska-Białej i powiatów bielskiego i cieszyńskiego.

Procent pokrycia gmin sygnałem naziemnej telewizji na Żywiecczyźnie (za Kroniką Beskidzką):

- Żywiec - 95 procent,
- Czernichów - 0 procent,
- Gilowice - 100 procent,
- Jeleśnia - 40 procent,
- Koszarawa - 10 procent,
- Lipowa - 100 procent,
- Łękawica - 30 procent,
- Łodygowice - 90 procent,
- Milówka - 80 procent,
- Radziechowy-Wieprz - 50 procent,
- Rajcza - 0 procent,
- Ślemień - 100 procent,
- Świnna - 60 procent,
- Ujsoły - 0 procent,
- Węgierska Górka - 80 procent.

Problem mogłoby rozwiązać włączenie rozsianych po całym Podbeskidziu przemienników.

- Z moich informacji wynika, że włączone mogą zostać przemienniki tylko dla multipleksu III telewizji publicznej. A co z multipleksami I i II? Cóż, komercyjni nadawcy nie są zainteresowani, aby sygnał docierał do każdego zakątka Podbeskidzia. Technicznie nie jest to trudne, kilkanaście minut roboty przy przełączaniu i przestrajaniu. Trzeba tylko wykazać się dobrą wolą  - powiedział "Kronice Beskidzkiej" Marian Kastelik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje